Poznańska tenisowa publiczność ma nowego ulubieńca. To Jan Choinski. Chociaż w 1/8 finału trwającego w Parku Tenisowym Olimpia turnieju ATP Enea Poznań Open wyeliminował Maksa Kaśnikowskiego, to uraczył kibiców nie tylko bardzo dobrym tenisem, ale także tym, że biegle mówi po polsku. "Jestem też Polakiem, mój tata urodził się w Gdańsku i zadbał żebym znał ten język" - powiedział Choinski, który jest o krok od awansu do czołowej setki rankingu ATP.
Maks Kaśnikowski w środę w starciu z Janem Choinkism bronił polskiego honoru w turnieju singlowym, bo dzień wcześniej odpadli z niego: Alan Ważny, Tomasz Berkieta i Daniel Michalski. Ale miał poprzeczkę podniesioną o wiele wyżej. Jego rywalem była bowiem turniejowa dwójka - Jan Choinski (106. ATP). 30-letni Brytyjczyk na inaugurację pokonał w dwóch setach Pedro Boscardina Diasa i nie ukrywa, że od dawna marzył, żeby zagrać w Polsce.
Drugiego seta zagrałem na bardzo wysokim poziomie, świetnie serwowałem, grałem bardzo agresywnie i dużo chodziłem do siatki. Widziałem, że Janek się podłamał psychicznie w końcówce tego seta - opowiadał Kaśnikowsk. Jego gra wtedy przypominała poziom, jaki prezentował, kiedy w 2024 roku wygrywał poznańskiego challengera ATP
Reklama
- powiedział Jan Choinski.
Wielu widzów z licznej widowni starcia 1/8 finału na korcie centralnym było bardzo zaskoczonych, że Brytyjczyk bardzo dobrze mówi w języku polskim.
Jestem Polakiem. Mój tata jest z Gdańska, a mama jest Brytyjką. Był tancerzem i spotkał moją mamę w Niemczech. Zakochali się i zostali tam. Urodziłem się w Niemczech, ale mam szczęście, że mój ojciec nauczył mnie mówić po polsku. Fajnie jest tutaj w Polsce być - przyznał. - To był super mecz. Maks grał bardzo dobrze przede wszystkim w drugim secie. Jestem szczęśliwy, że w trzecim secie się zmotywowałem i przetrzymałem dobrą fazę jego gry. Ponadto mój tenis też się poprawił
Reklama
- tłumaczył.
Kwestie awansu do ćwierćfinału rozstrzygnęły się w trzecim secie. Kluczowe były wydarzenia z czwartego gema, który był bardzo długi. Kaśnikowski dał się jednak przełamać. W późniejszej fazie miał jedną szansę, aby odrobić stratę, ale próba spaliła na panewce.
Zabrakło w trzecim secie. W ogólnym rozrachunku jestem zadowolony, bo grałem z niebyle jakim przeciwnikiem. Jest w świetnej formie i wygrał kilka turniejów w tym roku. Pokazałem, że potrafię grać z takimi rywalami na równym poziomie. Patrzę pozytywnie w przyszłość
Reklama
- mówił po meczu Kaśnikowski.
Brytyjczyk w ćwierćfinale zmierzy się ze zwycięzca meczu Gustavo Heide - Maxim Mrva.
W innych zakończonych dzisiaj spotkaniach awans do ćwierćfinału wywalczyli: Niemiec Florian Broska, Włoch Michele Ribecai, Argentyńczyk Facundo Diaz Acosta oraz ubiegłoroczny finalista Dalibor Svrcina.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze