Za cztery dni żużlowcy Hunters PSŻ Poznań rozpoczną nowy sezon. Odmieniony skład zespołu ma zapewnić walkę o wysokie lokaty, a ustabilizowany sztab szkoleniowy, mimo wielu przedsezonowych wyzwań ma plan jak zdobyć te osiągnięcia. Trener Eryk Jóźwiak, dla którego będzie to drugi sezon w roli szkoleniowca poznańskich Skorpionów, w rozmowie z Dawidem Procajło opowiedział m.in. o powrocie po kontuzji Nielsa Kristiana Iversena, o przedsezonowych przygotowaniach drużyny oraz o trwającej modernizacji na Golęcinie.
Dawid Procajło: Los w sporcie żużlowym bywa przewrotny i tak też jest obecnie w torowym okresie przygotowawczym, w którym brakuje kontuzjowanego Nielsa Kristiana Iversena. Jak on się czuje i jakie są rokowania co do jego powrotu na tor?
Eryk Jóźwiak, trener Hunters PSŻ Poznań: Podobno nic dwa razy się nie zdarza, ale my już drugi sezon z rzędu zaczynamy z kontuzją więc tutaj jest pewna kopia z ubiegłego roku. Niels czuje się dobrze, teraz czekamy na jego rekonwalescencję najważniejsze żeby płuco doszło do siebie. Z żebrami nie ma najmniejszego problemu, więc bardziej w stronę tego pierwszego trzeba spoglądać. Nie ma też problemu jeśli chodzi o jego samopoczucie, tym bardziej, że już podobną kontuzję przechodził. Wie z czym to się je, więc tutaj nie ma jakby stref niepewności, bo wie jak ma postępować. Teraz czekamy. On też chce wrócić jak najszybciej, ale oczywiście wszystko też będziemy robić z głową, ponieważ mamy też ten komfort, że możemy jechać „ZZ-ką” (Zastępstwem Zawodnika – przyp.red.) więc tutaj też na spokojnie podchodzimy do tego. Najważniejsze, żeby on był gotowy na te domowe mecze.
Celem na ten sezon jest awans do playoff. Z ta myslą zbudowaliście ten zespół. Co trener, po wspólnym obozie przygotowawczym w chorwackim Gorican może powiedzieć o tym jak charakterologicznie zbudowany jest obecny zespół PSŻ Poznań?
- Fajne jest to w tej drużynie, że miło nam się wspólnie spędza czas. To jest bardzo ważne i potrzebne na torze, ale także w parku maszyn przy pracy ze sprzętem, czy wymianie informacji. Na pewno widzimy po tych pierwszych treningach, że w parkingu jest ta wymiana informacji i jest dużo rozmów. To na pewno cieszy, że jest ta współpraca i to jak wszyscy razem funkcjonują bo na pewno nie będzie trzeba gdzieś później scalać tej drużyny i nie powinno być też takiej sytuacji, że każdy sobie rzepkę skrobie zamknięty we własnym boksie.
Ze względu na trwającą modernizację na Golęcinie tegoroczne torowe przygotowania do sezonu odbywają się poza domowym obiektem. Jakie wnioski po tych przygotowaniach?
- Idziemy krok po kroku. Pierwsze jazdy w Gorican były typowo rozruchowe, żeby z powrotem przyzwyczaić ciało do motocykla, ale przede wszystkim głowę. Pierwsze sesje treningowe spod taśmy udało nam się odjechać w Rawiczu to były jazdy we dwóch i we trzech, żeby też gdzieś przyzwyczajać się do obecności innych na torze, żeby włączyć też trochę głowę a nie jechać tam gdzie się chce. Sparingi zawsze są okazją do testów dla zawodników, by na inaugurację ligową wszystko sprzętowo było dopięte na przysłowiowy ostatni guzik.
Po aktualizacji terminarza pierwsze dwa ligowe spotkania odjedziecie na trudnych wyjazdowych terenach w Ostrowie i Bydgoszczy. Jaki macie plan na te dwa niezwykle ciężkie boje?
- Plan jest taki, by zaprezentować się jak najlepiej i spróbować przywieźć jakieś punkty z tych wyjazdów. W tym wypadku bardziej patrzymy w stronę Ostrowa, niż Bydgoszczy, ale i tam nie pojedziemy się położyć i chcemy powalczyć by napsuć krwi rywalom. Chcemy zrobić jak najlepszy wynik, taki, który będzie nam też pozwalał myśleć optymistycznie o bonusie. Przede wszystkim chcemy też zmazać plamę po zeszłorocznym laniu, jakie tam dostaliśmy więc przede wszystkim chcielibyśmy wyjechać z twarzą z Bydgoszczy. Na spokojnie podchodzimy do obu tych spotkań. Najważniejsze będą dla nas mecze domowe. Na każdy wyjazdowy mecz będziemy oczywiście jechać zmotywowani, by spróbować coś dla siebie ugrać.
W dalszej kolejności są dwa niezwykle istotne domowe spotkania z Rzeszowem oraz Łodzią, które to zespoły będą miały ochotę się zrewanżować za ubiegłoroczne porażki. Czy wobec możliwego braku atutu własnego toru o wygrane w tych meczach może być trudniej?
- W kwestii naszego toru, to też nie chciałbym za dużo zdradzać, bo nasi przyszli goście mogą przeczytać tę rozmowę. Ale myślę, że aż takich dużych różnic nie będzie byśmy my, jako gospodarze musieli się jakoś mocno przestawiać. Wiadomo, teraz będą te większe pochyły, pojawią się nowe linie jazdy, więc to bardziej w tym wszystkim o to chodzi byśmy przestawili trochę głowy i nie jeździli tylko przy krawężniku. Mam też nadzieję, że takie tempo prac jakie ostatnio obserwujemy zostanie podtrzymane i w miarę szybko w kwietniu wyjedziemy na własny tor, żebyśmy mogli odjechać dosyć sporo jednostek i to nie chodzi o to, że ja się obawiam o sprzęt, tylko bardziej chodzi o przestawienie się w sferze mentalnej do większych możliwości jakie będzie dawał nasz owal.
Zapowiada się dostojna domowa inauguracja w wieczornym anturażu, po raz pierwszy przy nowym sztucznym oświetleniu, ale zanim do tego dojdzie sporo pracy czeka was z toromistrzem Janem Chorosiem. Czy trener ma już jakiś orientacyjny harmonogram przeprowadzenia prac torowych i kiedy należy się spodziewać pierwszych domowych treningów?
- Miejmy nadzieję, że to będzie połowa kwietnia, czyli tak, jak nas zapewniają firmy, które wykonują te prace. Oczywiście w międzyczasie będziemy już wykonywać pewne działania, żeby powoli to wszystko przygotowywać. Jeśli chodzi o sam tor, to te pochyły są już zrobione. Jest on ułożony. Teraz to tylko bardziej chodzi o kwestie kosmetyczne i dopieszczenie tego, ale w związku z tym, że cały czas gdzieś ten sprzęt się po nim porusza, to tego jeszcze nie robimy. Pan Jan czeka już w blokach. Gdy ten największy sprzęt nie będzie wjeżdżał na tor, to zaczniemy go przygotowywać pod treningi. Monitorujemy to wszystko cały czas i na pewno największym wyzwaniem będzie przygotowanie toru do licencji, niż do treningów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze