Po wyjazdowym zwycięstwie z Cellfast Wilkami Krosno (46:43) żużlowcy Hunters PSŻ-u Poznań awansowali na pozycję wicelidera tabeli Metalkas 2 Ekstraligi. Nie byłoby zapewne w tym nic dziwnego gdyby nie niemrawy początek rozgrywek, które poznańskie Skorpiony rozpoczęły od dwóch wyjazdowych porażek. Po nich nastąpił zwrot, czyli passa bez przegranego spotkania. Trener Eryk Jóźwiak w rozmowie z Dawidem Procajło opowiedział m.in. o przebudzeniu liderów, o tym czyje punkty cieszą go najbardziej oraz o tym co się stało w biegu trzynastym.
Dawid Procajło: Jak do tego doszło, że Hunters PSŻ Poznań pierwszy raz po 7 latach zwyciężył w Krośnie?
Eryk Jóźwiak, trener Hunter PSŻ Poznań: Mamy kolejny mecz na wyjeździe wygrany i widać, że to wszystko zaczyna fajnie funkcjonować. Istotną rzeczą jest to, że przede wszystkim dostarczycielami punktów byli w końcu zawodnicy, od których oczekiwaliśmy tego od samego początku, a więc Niels Kristian Iversen i Dimitri Berge. Mnie w szczególności cieszy to, że Bartek Smektała wygrał dwunasty bieg. Cały jego team pracuje bardzo ciężko, bo ma już za sobą mnóstwo silników "przejechanych" i czasami aż mi jest go szkoda na treningach. Bo jeździ trzy razy tyle, co wszyscy i teraz po tym trzecim swoim biegu też było widać, że nie było u niego entuzjazmu. W tym miejscu powiedzieliśmy z Jackiem (Kannenberg – przyp.red.), że musi pojechać jeszcze jeden bieg i czuliśmy to podskórnie, że to będzie "ten bieg" i przeogromnie się cieszę, że ten bieg wygrał i na pewno da mu to taką motywację, bo praca, którą wykonał przyniosła efekt.
Ten bieg był o tyle istotny, że dzięki jego zwycięstwu sześciopunktowa przewaga została utrzymana. Można też dostrzec, że te biegi, które padają jego łupem cechują się tym, że gdy już upora się z rywalami w początkowej fazie po wyjściu ze startu, to jest praktycznie nieosiągalny dla swoich rywali?
- Zgadza się. Zupełnie inaczej się jedzie z przodu, a inaczej z tyłu. Tym bardziej jeśli ten motocykl nie do końca tak funkcjonuje, jak powinien. W tym dwunastym biegu było już widać, że jest szybki od samego startu. Tak, jak już mówiłem, bardzo się cieszę, że mu zaufaliśmy w tym biegu i że to wygrał.
Formacja seniorska w tym meczu na plus, bo także Kacper Pludra zdobył punkty w kolejnym meczu. W biegu jedenastym wygrał i przywiózł podwójną wygraną z Dimitrim Berge, a punkt wywalczony na dystansie w biegu czternastym spowodował, że przed decydującym wyścigiem sytuacja była już bardzo komfortowa. To też na pewno cieszy?
- Jak widzimy z przebiegu tego spotkania wszystkie punkty były bardzo ważne. Zzy ta „jedynka” Kacpra, czy ta „trójka” Bartka. Nie oszukujmy się. Jedziemy jako drużyna i mimo wielu głosów, iż jest to sport indywidualny, to ja zawsze powtarzam, że indywidualności tą drużynę tworzą i suma ich punktów daje zwycięstwo drużynie. Każdy punkt był ważny od numeru jeden do siedem.
Przejdźmy zatem do tego nieszczęśliwego biegu trzynastego. Wykluczenie Ryana Douglasa za drugie ostrzeżenie jest zrozumiałe, ale jak wytłumaczyć sytuację Nielsa Kristiana Iversena, który do powtórki biegu w przeciągu minuty nie zdążył dotrzeć pod taśmę startową?
- Wyjeżdżał z parkingu. Było pół minuty i kolokwialnie mówiąc nie włączył „dwójki”, jechał bardzo powoli, a wystarczyło szybciej przejechać tą prostą, którą mamy po wyjeździe z parkingu, dojechać spokojnie. Jakby pojechał w szybszym tempie, to miałby jeszcze pewnie z dziesięć sekund żeby sobie przygotować pole startowe, a tak to jechał bardzo wolno, co spowodowało, że został wykluczony, bo nie dojechał na czas.
Czyli w tej sytuacji nie było w parku maszyn jakiegoś problemu komunikacyjnego między wami?
- Nie, no my tu wiedzieliśmy, że jest już włączone zielone światło, że jest włączona minuta, Niels o tym wiedział, jego team o tym wiedział, a gdy wyjeżdżał z parkingu miał jeszcze na zegarze trzydzieści cztery sekundy. Był więc jeszcze ten czas, żeby dojechać, tylko trzeba było to zrobić znacznie szybciej.
Na wasze szczęście ten bieg nie rzutował na końcowy rezultat, mimo oddania wcześniej zbudowanej przewagi. Ale w przyszłości musicie chyba popracować, by do takich sytuacji nie dochodziło?
- Tak, na pewno będziemy uczulać chłopaków, żeby nie zjeżdżać do parkingu jeśli nie ma takiej konieczności, bo to są jednak kolejne metry do przejechania. Może po prostu lepiej zostać na torze i wszystkie rzeczy przytargać tam i robić te rzeczy, które są potrzebne przy motocyklu. Szczególnie na tak długim dojeździe do startu, jaki jest w Krośnie. Teraz po meczu możemy jedynie żartobliwie powiedzieć, że ta sytuacja dodała trochę dramaturgii i mecz trzymał w napięciu do końca, ale po tym trzynastym biegu nam tak wesoło nie było. Finalnie cieszymy się, że jest wygrana i myślę, że prezes też nie będzie miał nam bardzo za złe bo księgowa będzie miała trochę mniej do wypłacenia, więc będzie się chyba wszystko zgadzać.
Przed Wami dwa domowe mecze na Golęcinie w czerwcowy długi weekend, na który zapewne trener zechce zaprosić sympatyków żużla ze stolicy Wielkopolski.
Zapraszamy bardzo serdecznie na dwa domowe pojedynki derbowe na początku czerwca i dziękujemy też grupie, która przyjechała do Krosna nas wspierać. Nie oszukujmy się. To jest kawał drogi i fajnie, że są kibice, którzy nas wspierają, dziękujemy za to bardzo i do zobaczenia na Golęcinie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze