Reklama

Maciej Tokarczyk, trener Warty Poznań: Z kluczowych graczy nikt nie odejdzie, chcemy wzmocnień

Poznańska Warta po spadku do Betclick 2. ligi i kompletnym przemeblowaniu składu, którego dokonał nowy trener Maciej Tokarczyk w rozgrywkach spisuje się świetnie. W dziewiętnastu meczach Zieloni zdobyli aż 38 punktów, wygrywając 11 razy, pięciokrotnie remisując i 3 razy przegrywając. Nic dziwnego, że są wiceliderem tabeli ustępując tylko o 3 oczka Unii Skierniewice. Warta wróciła po sześciu latach do Poznania, a z Ogródka uczyniła twierdzę. Architektem sportowego sukcesu jest trener Maciej Tokarczyk. Michałowi Bondyrze opowiedział o najlepszych meczach rundy swojego zespołu, na czym polega magia Ogródka i jakie wzmocnienia szykuje już zimą. Będzie też apel o… prezent, który chce otrzymać od Gwiazdora albo od Aniołka.

Michał Bondyra: Właśnie wróciłeś z tygodniowych wakacji z rodziną – żoną i dwiema córkami. Jak spędziłeś ten czas?
Maciej Tokarczyk, trener Warty Poznań:
Bardzo dobrze. To był taki reset głowy, bo fizycznie dużo chodziliśmy. Zwiedzaliśmy. Byliśmy na Sycylii we Włoszech. Świetny czas na naładowanie baterii i powrót do Polski ze świeżą energią.

Wiem, że rodzina zapewnia Tobie zdrowy balans. A jak bardzo stresujący była ta runda w Warcie?
Ta runda Warty mnie nie stresowała. Po pierwsze od początku mieliśmy jasno nakreślony plan, który konsekwentnie realizowaliśmy. Było tak nawet na początku, kiedy mieliśmy gorszy okres i trzeba było poczekać na zwycięstwa. Wtedy analizując naszą grę, statystyki wiedziałem, że te wygrane przyjdą. 
Po drugie jestem człowiekiem, który umie zarządzać swoimi emocjami i nie daję przestrzeni, żeby to emocje zarządzały mną. Kontrola emocjonalna jest u mnie na wysokim poziomie.

Reklama

Była też 25 września, gdy rodziła się Twoja druga córka?
No nie, to zupełnie coś innego. To są chwile pełne emocji, najpiękniejszych w życiu. 

Pamiętam, jak rozmawialiśmy po pierwszych sześciu meczach, w których mieliście 4 remisy i 2 porażki, a Ty byłeś spokojny o to, że wyniki przyjdą, bo patrzyłeś na waszą grę. Byliśmy w przededniu tego pierwszego meczu po sześciu latach u siebie z Zagłębiem Sosnowiec, od którego zaczęła się długa passa zwycięstw.
Pamiętam, można powiedzieć, że jesteś takim dobrym talizmanem. Może powinniśmy częściej się spotykać na rozmowie?

Reklama

Chętnie. Wróćmy jednak do tego meczu w domu, w Ogródku. Pierwszym od 6 lat. To kameralne boisko stało się waszą twierdzą. W Poznaniu na dziewięć spotkań wygraliście aż osiem. Piotr Komorowski mówił mi, że Ogródek jest specyficzny, bo kibice są bardzo blisko murawy i słyszą piłkarzy, ich komunikację. A dla was ta bliskość kibiców to też atut?
Myślę, że jest to atut przede wszystkim dla piłkarzy, bo biegają blisko tej trybuny. Ja jako trener jestem z drugiej strony, dalej od kibiców. Wielokrotnie powtarzałem i zrobię to kolejny raz: magia Ogródka jest ogromna. Mimo że jest to mała trybuna, na którą nie wejdzie tylu widzów ilu byśmy chcieli, to bardzo się cieszę, że gramy w tym miejscu. Teraz władze z pomocą kibiców robią wszystko, żeby powstała nowa trybuna i mam nadzieję, że od nowej rundy, ten doping będzie jeszcze głośniejszy. Bo on jest dla nas dużym wsparciem.

Jakie jeszcze atuty ma Ogródek?
To jest miejsce, w którym na co dzień trenujemy, które znamy doskonale, w którym dobrze się czujemy. Dzięki temu czujemy, że to nasz dom. Czujemy się pewnie podczas meczów. Przez to w meczach u siebie nadajemy ton rywalizacji, pokazujemy naszą moc, a przeciwnicy autentycznie się nas boją. 

Reklama

Zadomowiłeś się w Ogródku, a gdzie jeszcze w Poznaniu dobrze się czujesz? 
Przez te kilka miesięcy w Poznaniu zdążyłem poznać wiele takich miejsc. Ponieważ jesteśmy z żoną i córkami aktywni, to poznaliśmy już kilka restauracji, przepięknych parków, nie tylko w samym mieście, ale i poza nim. To są miejsca, do których lubimy wracać, ale jest ich tak wiele, że nie wymienię ich Tobie teraz. 

Mamy astronomiczną zimę, ale temperatura jest powyżej pięciu stopni. Wciąż w takich warunkach korzystasz z roweru?
Nie, nie jeżdżę teraz na rowerze, bo muszę kupić… nowy. Może Święty Mikołaj mi go przyniesie, tylko czy byłem na tyle grzeczny? (śmiech)

Reklama

Święty Mikołaj czy może Gwiazdor, albo Aniołek, który w Bielsko-Białej przynosi w Wigilię prezenty? 
W Bielsko-Białej faktycznie jest Aniołek, w Głubczycach, gdzie się urodziłem też. W Łaziskach Górnych, gdzie mieszka moja siostra tak, jak w Poznaniu jest Gwiazdor. Nie ważne, kto przyjdzie w Wigilię, ważne, żeby przyniósł mi rower. Apeluję do niego o to! (śmiech)

Apel poszedł w świat, a teraz wróćmy na boisko. Gdy pytałem Cię o inspiracje. Bez wahania powiedziałeś, że inspirujące dla Ciebie jest to, co robi trener Unii Skierniewice Kamil Socha. Dlaczego dwa razy z nim przegrałeś?
Bo czegoś nam zabrakło, poza tym bardzo doceniam to, co robi Unia Skierniewice z ich trenerem. Mieli fantastyczną rundę, mają jakościowych piłkarzy na czele z Kamilem Sabiłło – gwiazdą tej ligi, który strzelił 14 goli. Kamil w większości spotkań w których grał, robił różnicę, nawet wtedy, gdy grał z kontuzją. To już pokazuje o jakim zawodniku mówimy. Grają tak jak my systemem 3-4-3, jednak zupełnie inaczej.

Reklama

Nikt na taki duet w top 2 nie stawiał przed początkiem sezonu.
Masz rację. Pamiętam, jak na początku sezonu media wskazywały nas obok Jastrzębia jako głównego kandydata do spadku. To była runda, w której byliśmy underdogiem. Teraz się to zmieni, bo będziemy musieli udźwignąć rolę faworyta. 

Rewanż z Unią bolał Cię najbardziej?
Nie, mógł się zakończyć różnie, ale Unia grała dobrze i zasłużyła na 3 punkty. Mecz, który we mnie siedzi, to ten w Jastrzębiu, bo nam się to spotkanie zupełnie nie ułożyło. A drugi to ten ze Świtem w Szczecinie, ale nie pod kątem jakości gry, bo wyglądaliśmy naprawdę nieźle w ofensywie, a pod kątem naszej gry pod własną bramką, bo robiliśmy juniorskie błędy, z których straciliśmy gola. Zamiast wygrać pierwszy raz, był remis. 

Reklama

Który mecz z tej rundy był tym najlepszym? Ja na przykład wysoko bym postawił mecz derbowy z KKS Kalisz, w którym przegrywaliście 0:2, żeby wygrać 4:2. A Ty?
Na pewno ten mecz z KKS-em był bardzo wyjątkowy. Przy stanie 2:0 dla rywali byłem jednak dziwnie spokojny, że jak strzelimy gola, to już pójdziemy za ciosem. I tak faktycznie się stało. 
Świetny był mecz z Podbeskidziem w Bielsku. Mieliśmy w tym meczu współczynnik XG na poziomie powyżej 4.0. Wygraliśmy 3:2 strzelając decydującego gola bardzo efektownie w ostatniej akcji meczu. 
Trzecim spotkaniem, które bym wymienił, to mecz rewanżowy z Chojnicami w Poznaniu. Zespół fantastycznie zareagował w nim po porażce, pokazał klasę na tle bardzo jakościowego rywala, który odkąd trenerem jest Marek Brzozowski, mocno poprawił grę i wyniki. Te trzy mecze to moje podium najlepszych spotkań w tej rundzie. 

Patrzę na tabelę najlepszych strzelców rundy i mimo że strzeliliście 32 gole próżno szukać jakiegoś waszego zawodnika wśród najlepszych snajperów. Mało tego, gole dla Warty strzelało w sumie aż 13 piłkarzy!
Mamy 4 zawodników z 4 golami, a nawet nie przypuszczałem, że aż 13 z naszych piłkarzy trafiło do siatki. Nie mamy lidera, który golami ciągnie drużynę, ale traktuję to jako atut, bo każdy potrafi wziąć ciężar gry na siebie, przez co jesteśmy bardziej nieprzewidywalni. 

Reklama

Nie boisz się, że tak wielu chłopaków pokazało się z dobrej strony w tej rundzie, że stracicie piłkarzy?
Nie, nie boję się. Myślę, że to jeszcze nie jest ten moment, w którym powinni oni odchodzić, bo jako Warta jesteśmy w stanie zaproponować im coś jeszcze, co sprawi, że dalej się będą rozwijać. Gdy przyjdzie na to czas, jako klub nie będziemy blokować odejść, ale takich, które spowodują dalszy rozwój piłkarza, a przy tym godziwą zapłatę dla klubu za wyszkolenie. 

Czyli tej zimy nie ma ofert dla wyróżniających się piłkarzy Warty?
Nie słyszałem o takich ofertach. Na pewno będą jednak ruchy z klubu oraz do klubu, które sami zaplanowaliśmy. 

Reklama

To jakie będą wzmocnienia zimą?
Jesteśmy bardzo blisko dopięcia środkowego obrońcy, który chociaż jest bardzo młody, to ma już przeszłość w ekstraklasie i 1 lidze. Druga pozycja, którą chcemy wzmocnić to nr 10. Prowadzimy rozmowy z ofensywnym graczem, też młodym, ale już na tle mojego zespołu doświadczonym. Ale tu rozmowy są na innym etapie. 

Runda rusza 21 lutego, a wy gracie wtedy mecz ze Świtem Szczecin. Pierwszy z 4 z rzędu u siebie. Ma to dla Ciebie jakieś znaczenie?
Tak, jak mówiliśmy na początku, nasz stadion daje nam handicap. To jest szczególnie ważne na początku drugiej rundy, w której składy i gra rywali to wielka niewiadoma. W takich sytuacjach zdecydowanie lepiej grać u siebie. 

Reklama

Kiedy wracacie do treningów?
Sztab – 5 stycznia, zawodnicy dwa dni później.

Wcześniej nie będziesz zaprzątał sobie głowy piłką?
No nie, piłka będzie obecna, bo dopinamy transfery, przemeblowujemy też sztab. 

Ale teraz są Święta Bożego Narodzenia. Gdzie je spędzasz z twoimi 3 dziewczynami: żoną i dwiema córkami?
W Poznaniu, ale nie z trzema moimi dziewczynami a z czterema, bo dołączyła już do nas moja mama. To będzie czas radości i spokoju. 
Przy okazji życzę wszystkim kibicom Warty, żeby w te Święta trochę się zatrzymać, pomyśleć, spędzić wspólnie czas w trochę inny sposób. Wesołych Świąt!

Aplikacja sp360.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android .



Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/12/2025 18:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama