W sobotę w samo południe rugbyści KS Posnania zagrają z Arką Rumia. Będzie to pierwszy w 2026 roku mecz Poznaniaków przed własną publicznością. Mecz ważny, bo po porażce w Mysłowicach, podopieczni Dominika Machlika myśląc o walce o czołowe miejsca w 1. Lidze nie mogą juz sobie pozwolić na stratę punktów.
Inauguracja rundy wiosennej w 1. Lidze Piętnastek w wykonaniu rugbystów Posnanii nie było udana. W wyjazdowym meczu Muszkieterowie przegrali z Hegemonem Mysłowice. W efekcie ich strata do ekipy z Mysłowic zwiększyła się do siedmiu punktów, a do liderującej Sparty Jarocin do dziesięciu. Aby więc zrealizować cel i walczyć o czołowe lokaty podopieczni Dominika Machlika muszą wygrywać. Zwłaszcza przed własną publicznością.
Doskonale zdajemy sobie sprawę w jakiej sytuacji jesteśmy, ale za nami dopiero pierwszy mecz, wiele może sie jeszcze zdarzyć
Reklama
- mówi trener Dominik Machlik. I nie ukrywa, że sytuacja kadrowa w zespole nie jest najlepsza:
Wciąż, z powodu kłopotów z wizami, nie dotarli do nas Amos Conellias i Ian Karanja, a do tego dwóch zawodników pojechało na kadrę. No ale to my jesteśmy faworytem, to my mamy przewagę własnego boiska i wsparcie naszych kibiców. I naszym celem jest komplet punktów.
W tym roku rugbyści Posnanii i Arki Rumia już ze sobą w piętnastkach zagrały. Był to mecz towarzyski, który odbył się miesiąc temu w Sopocie po spotkaniu 8. kolejki Ekstraligi Rugby pomiędzy Energą Ogniwem a WizjaMed Grot Budowlanymi Łódź. Sprawdzian poznańskich Muszkieterów przed runda wiosenną wypadł dobrze, bo pokonali rywala na przyłożenia 5-3.
W rundzie jesiennej Poznaniacy wygrali z Arką 29:5. Spotkanie na boisku przy ulicy Słowiańskiej rozpocznie się o godz. 12.00.
Rundę wiosenną, tyle, że w Mistrzostwach Polski Kobiet Rugby 7 zainaugurują już także rugbystki Black Roses Posnania. Po jesiennych turniejach plasują się w tabeli na 9. miejscu. Na pierwszy w 2026 roku turniej wyjadą do Mysłowic. W fazie grupowej zmierzą się z Rugby Club Częstochowa i Juvenią Kraków.
W przerwie zimowej w drużynie Black Roses doszło do kilku zmian kadrowych. Zespół zasiliły doświadczone rugbystki, m.in. Sandra Beszterda.
Mówimy, że Black Roses odradzają się jak Feniks z popiołów. Chcemy wyjść z takiego niebytu, z przeciętności. Oczywiście jeszcze nie teraz na wiosnę, ale od jesieni, od nowego sezonu. Tak, aby walczyć o jak najwyższe cele
- mówiła nam niedawno Sandra Beszterda, która wróciła do Black Roses po trzech latach gry w Legii Warszawa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze