Anna Dobek zaczynała od lekkiej atletyki i gry w piłkę nożną, ale jak mówi: "trafiła mnie strzała amora i zakochałam się w rugby". Zawodniczka Black Roses Posnania kilka dni temu zadebiutowała w reprezentacji Polski w meczu, który dla całej naszej kadry "Piętnastek" był debiutem. Do tej pory polskie rugbystki w narodowych barwach grały tylko w odmianie olimpijskiej, czyli rugby7.
Beata Oryl-Stroińska: 1 marca 2026 roku przeszedł do historii polskiego kobiecego rugby, Mecz Polska - Czechy na stadionie Burloch Arena w Rudzie Śląskiej był dla Polek pierwszym w historii spotkaniem kadry w odmianie piętnastoosobowej. Jakie to uczucie zagrać w takim meczu?
Anna Dobek, Black Roses Posnania: Dla mnie to ogromny zaszczyt. Ubranie koszulki kadrowej i zagranie w reprezentacji Polski zawsze było moim marzeniem. Gdyby jednak ktoś dziesięć lat temu powiedział mi, że akurat będzie to koszulka reprezentacji rugby, to bym nie uwierzyła.
Bo uprawiałaś inne dyscypliny sportu, prawda?
Tak. Jako dziecko grałam w piłkę nożną i uprawiałam lekką atletykę. Biegałam sprinty, wiedziałam więc jakie mam predyspozycje. Potem zastanawiałam się czy nie przejść do sekcji zapasów, gdzie mnie chcieli. Pochodzę z Żar, gdzie zapasy są bardzo "mocne". A w piłkę nożną grałam w Promieniu Żary, ale także w Poznaniu. W lidze akademickiej w zespole Politechniki grałam w futsal, a na otwartych boiskach to w UAM Poznań. Ale trafiła mnie strzała amora i zakochałam się w rugby. I tak jest do dzisiaj,
Wynik meczu z dużo bardziej doświadczonymi Czeszkami 7:26 wstydu chyba nie przynosi?
Oczywiście, że nie. Pierwsza połowa należała do nas, to my zdobyłyśmy pierwsze przyłożenie i prowadziłyśmy. Myślę, że Czeszki się tego niespodziewały. To nas bardzo podbudowało. Miałyśmy kilka naprawdę fajnych akcji. Potem rywalki przejęły inicjatywę, ale to była dla nas wielka radość zagrać ten mecz, bo to ważne wydarzenie dla kobiecego rugby w Polsce.
Ważny krok w przód ...
Bardzo ważny. Cieszę się, że ten sport powoli, ale jednak się rozwija, bo jeśli chodzi o kobiece rugby w Polsce to mamy tylko ligę rugby7 i kadrę rugby7. Piętnastek do tej pory nie było.
W Black Roses Posnania też sporo się dzieje. Opowiadała o tym w rozmowie z nami Sandra Beszterda*. Te ambitne plany pewnie też Ciebie cieszą?
Efekty zmian, które zachodzą teraz w Black Roses na pewno będą widoczne w drugiej części roku. Cieszę się z tego, że są wzmocnienia, mocne dziewczyny wracają, trenujemy i przygotowujemy się do turniejów. W tym pierwszym w tym roku na pewno najważniejsze będzie nasze zgranie. Oby było zdrowie i omijały nas kontuzje. Teraz celem jest dobre przygotowanie, mamy jeszcze miesiąc do inauguracji. Trenujemy czasami z seniorami.
No to chyba spore wyzwanie ... ?
To dla nas jest bardzo dobre. Wiadomo, że chłopaki czasami odpuszczają, ale dla nas to jest impuls, bo lepiej trenować z kimś lepszym, silniejszym, większym, niż słabszym. Ja do tych wszystkich zmian podchodzę z chłodną głową. Oczywiście z optymizmem i wiarą, ale to wszystko trzeba wypracować. Na siłowni, na treningach. A jakie owoce z tego będą, to zobaczymy.
*rozmowę z Sandrą Beszterdą można przeczytać tutaj.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze