Chociaż sezon w 1. Lidze Koszykarzy jeszcze trwa, to drużyna Enei Basketu Poznań nie gra już o cel, którym był awans do fazy play-off. Nie udało się go zrealizować. Drużynę dodatkowo trapią kontuzje, w efekcie Poznaniacy doznali w środę dziewiątej porażki z rzędu. Nie będzie jednak zmiany szkoleniowca. Trener Edmunds Valeiko przekazał informację, że zostaje na przyszły sezon.
Szkoleniowiec zapytany po meczu, czy w tych ostatnich spotkaniach, dla Enei Basketu Poznań bez "stawki" patrzy na grę już pod kontem budowania drużyny na przyszły sezonu odpowiedział:
Trochę tak, rozmawiamy już o tym z Prezesem. Zostaję w Poznaniu, to nie jest sekret, zawodnicy o tym już wiedzą. Powiedziałem im, że to ja będę budował ten zespół. I to muszą być zawodnicy, którzy walczą, jak w wojsku. To jest mój cel: zbudować zespół, który gra ze sobą, gra dla klubu, dla miasta i wszyscy są z tego dumni, a na koniec mają się cieszyć tym procesem. Wiem, że to nie jest łatwy proces, ale ja chcę zbudować taką drużynę
Reklama
- zadeklarował Edmunds Valeiko. I zdradził, że prowadzone są już rozmowy z potencjalnymi, nowymi koszykarzami:
Oczywiście, że prowadzę rozmowy z innymi zawodnikami, wszyscy tak robią, nie czekają z takimi rozmowami aż sezon się skończy. Myślimy o następnym sezonie.
Trener Enei Basketu Poznań porażki i brak realizacji planu na ten sezon "wziął na siebie". W meczu z Decką Pelplin powtórzył się scenariusz, który poznańscy kibice w tym sezonie widzieli już wielokrotnie, czyli dobra gra tylko w pierwszej części spotkania.
Bez żadnych wymówek. To jest moja wina. Nie zbudowałem zespołu na 40 minut, tylko na 20 minut. Oczywiście możemy mówić o kontuzjach i innych rzeczach, ale to wszystko można sobie wsadzić do d ... Wygląda to tak, że 20 minut gramy super, a drugie dwadzieścia to nie wiem co to jest. I to jest moja wina, bo nie zbudowałem tego tak, by grać do końca
- powiedział Edmunds Valeiko, który pochwali młodych koszykarzy, m.in. Remigiusza Pawlickiego (debiut w 1. lidze), Igora Krajewskiego i Mateusza Roszczkę:
To jest ich zasługa, to efekt ich pracy na treningach. Remigiusz zagrał pierwszy raz, i chociaż miał 1-7, to on nie boi się grać. Może w następnych latach będzie miał 7-7. Jestem z nich zadowolony. Mateusz - nie łatwo było, trzydzieści minut siedział na ławce, potem wszedł i super zagrał. Mamy akademię i wiemy, że tam mamy zawodników, którzy mogą przyjść i grać. To jest pierwszy krok, z którego jestem zadowolony. Dziękuję też wszystkim kibicom i zapraszam wszystkich na ostatni mecz, na pewno postaramy się zagrać 40 minut.
Za grę młodymi zawodnikami pochwalił trenera Enei Basketu szkoleniowiec Decki Pelplin.
Brawa dla klubu, zarządu i trenera Valeiko, że w takim meczu trener dał szansę swoim młodym podopiecznym. Tajemnicą poliszynela jest to, że za te minuty są pieniędzy z PZKosz. I to nie małe. To jest dobry zastrzyk gotówki i to jest celowe. Przede wszystkim dla rozwoju młodych graczy. bo mogą rywalizować z silniejszymi przeciwnikami, a druga rzecz - dla budżetu klubu - to jest leszy hotel, lepszy autobus, lepszy obiad, a może nawet zakontraktowanie lepszego gracza. I naprawdę uważam, że to było bardzo mądre posunięcie, barwa za to
- powiedział Rafał Knap.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze