Reklama

Bez kapitana, ale z szansą na rewanż. Lech Poznań zapowiedział lepszą grę

Lech Poznań meczem w Zabrzu przerwał serię tegorocznych porażek. Teraz jednak margines błędu jest już minimalny. W niedzielę mistrzowie Polski podejmą Piasta Gliwice, z którym zespół mierzył się na początku lutego. Wówczas górą byli rywale, triumfując u siebie 1:0. Przy Bułgarskiej łatwiej nie będzie, zwłaszcza, że w szeregach Kolejorza zabraknie Mikaela Ishaka.

Krótka przerwa i znowu Piast...

Zespół Nielsa Frederiksena mierzył się z Gliwiczanami na wyjeździe na początku lutego, a wszystko to za sprawą odrabiania zaległości z 4. rundy PKO BP Ekstraklasy. Lepsza była drużyna Piasta, triumfując na własnej murawie 1:0. Jedyną bramkę w tym meczu zdobył Andreas Katsantonis, a pod adresem mistrzów Polski wylała się fala krytyki. 

Przede wszystkim mam nadzieję, że wynik będzie inny od tego ostatniego meczu w Gliwicach. Oczywiście pamiętamy o tej porażce. Nie sądzę, aby zmienił się obraz gry, bo wtedy udało nam się wykreować sporo sytuacji, których po prostu nie wykorzystywaliśmy. Teraz oczekuję po moich zawodnikach, że będą skuteczniejsi i też myślę, że liczę na nieco większą kontrolę wydarzeń podczas tego spotkania. Spotykają się teraz dwa zespoły, które mają jasno określoną strukturę, która jest dosyć przewidywalna. Także liczę, że będziemy w końcu wykorzystywać szanse, które potrafimy sobie stwarzać, i choć wiem, że w Piaście też nie brak jakościowych zawodników, to zrobimy wszystko, aby ten mecz wygrać

Reklama

- powiedział trener Poznaniaków, Niels Frederiksen

Więcej o zaległym meczu 4. kolejki: Lech Poznań nie potrafi wygrywać. Wojciech Mońka: Ta porażka to wina całego zespołu

Uważam, że w tym poprzednim meczu nie byliśmy gorsi. Wystarczy spojrzeć w statystyki, które były po naszej stronie. Mieliśmy sporo świetnych szans strzeleckich, niestety ich nie wykorzystaliśmy. Jasne, chcemy się zrewanżować za porażkę sprzed tygodnia, ale bardziej istotne jest dopisanie trzech punktów do ligowej tabeli, bo chcemy dołączyć jak najszybciej do ścisłej czołówki, gdyż nasze cele są doskonale znane

Reklama

- stanął w obronie zespołu w niedawnej rozmowie Robert Gumny.

Graczom Kolejorza szybko udało się odbić ostatnie niepowodzenia, zwyciężając w sobotę, 7 lutego, z Górnikiem Zabrze. Mecz wyjazdowy zakończył się wynikiem 1:0 dla poznańskiego Lecha, lecz i tak spotkanie było dalekie od ideału, a gościom z Wielkopolski dopisało szczęście. Marząc jednak o sięganiu po kolejne trofea nie ma miejsca na taką grę i wiedzą o tym wszyscy. 

Papa musi pauzować

Już od paru dni wiadomo natomiast, że Lech Poznań będzie musiał poradzić sobie z jeszcze jednym osłabieniem. W nadchodzącym spotkaniu nie wystąpi Mikael Ishak. Kapitan niebiesko-białych przymusowo pauzuje za żółte kartki. Stwarza się zatem szansa dla jego zmiennika, Yannicka Agnero, który najpewniej dostanie szansę występu od pierwszej minuty. Przebić się do podstawowego składu, mając za wzór legendę klubu nie jest łatwo. Dotychczas Iworyjczyk wyłącznie 3 razy znalazł się w wyjściowym składzie Lechitów. 

Reklama

Szczegóły: W następnym meczu bez Mikaela Ishaka. Niestety nie zagram

Czekam na ten mecz, bo to dla mnie szansa. Pracuję na treningach, żeby ją wykorzystać. Nie mogę się doczekać, żeby wyjść na boisko z chłopakami. Nie patrzę na to, że muszę zastąpić Mikaela, nie próbuję wywierać na siebie presji. Po prostu zrobię to, co w mojej mocy. Postaram się pomóc drużynie jak najmocniej, chcę wykonać swoją pracę. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem

- powiedział niedawno 22-latek.

Po stronie gospodarzy niedzielnego spotkanie nie zobaczymy również kontuzjowanych Daniela Hakansa, Kornela Lismana oraz Radosława Murawskiego. Prognozy wobec tych graczy są różne, niemniej powrót fińskiego napastnika i doświadczonego Murawskiego wydaje się kwestią najbliższych tygodni. Pewną zagadką pozostaje natomiast grupa graczy, która do niedawna stanowiła o potencjale drużyny, a teraz bywa z tym różnie.

Reklama

W piłce tak się zdarza, że nie zawsze jesteś w swojej najwyższej formie, ale wiemy po tych zawodnikach, że każdy z nich jest w stanie prezentować bardzo wysoki poziom. (...) Tutaj każda z sytuacja jest inna, ale pamiętajmy też o tym, że mamy szeroki skład z bardzo wyrównaną rywalizacją na poszczególnych pozycjach. Joel Pereira bardzo dobrze trenuje i jestem pewien, że też prędzej czy później wróci do wyjściowego składu, grając w większym wymiarze czasowym. Antonio Milić opuścił ostatni mecz z przyczyn zdrowotnych, ale teraz jest już z nami i będzie gotowy na niedzielny mecz. Jeśli chodzi o Luisa Palmę, to pamiętamy jego świetną formę jesienią i teraz nie pokazuje jeszcze tego co wcześniej, ale też wkrótce powinien wrócić na swój najwyższy poziom

- skomentował sytuację kadrową duński szkoleniowiec Kolejorza.

Reklama

Obiecujący początek roku

O ile, mistrzom Polski nie idzie ostatnio najlepiej, tak Gliwiczanie na początek wiosny nie mają co narzekać. Łupem Piasta ostatnie spotkania, a zespół pnie się ku górze. Obecnie drużyna zajmuje 10. miejsce, ciesząc się z dorobku 26 punktów. Wiadomo jednak już teraz, że drużyna gości będzie musiała poradzić sobie w osłabieniu, a na boisku nie pojawi się Quentin Boisgard.

Ścisk jest duży. Przy wygranej graczy Piasta przy Bułgarskiej ekipa zrówna się z punktami z Kolejorzem. Podopieczni trenera Frederiksena mają na koncie 29 oczek, zajmując dopiero 7. miejsce. Jest to przestrzeń, która wciąż pozwala marzyć o obronie mistrzowskiego tytuły, lecz margines błędu jest minimalny, a gracze muszą zacząć patrzeć w tabelę. 

Reklama

Mecz 21. kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Lechem Poznań a Piastem Gliwice zaplanowano na niedzielę, 15 lutego. To wtedy zespół trenera Nielsa Frederiksena podejmie przy Bułgarskiej Gliwiczan, mając nadzieję za rewanż za niedawny mecz na wyjeździe. Pierwszy gwizdek w spotkaniu ma wybrzmieć o godzinie 17:30.

 

 


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/02/2026 14:41
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama