Piłkarze Lecha Poznań wygrali czwarty mecz z rzędu, trzecie z rzędu w PKO BP Ekstraklasie. W ramach 22. rundy Kolejorz pokonał na wyjeździe Koronę Kielce 2:1 i przynajmniej na 24 godziny awansował na pozycję wicelidera rozgrywek. Z golami mecz zakończyła dwójka Ali Gholizadeh i Antonio Milić. Teraz przed Kolejorzem mecz rewanżowy z fińskim KuPS, który zadecyduje o awansie do 1/8 finału Ligi Konferencji.
Spotkanie w Kielcach od początku układało się pod dyktando Poznaniaków. Już w 6. minucie piłkarze Kolejorza znaleźli się w polu karnym Korony, lecz jeden z sędziów sygnalizował bycie na spalony. Później okazje miał Michał Gurgul, a w 10. minucie wstrzelić się w światło bramki rywala próbował Robert Gumny. Odważnym wypadom Lechitów nie było końca. Później w rolach głównych znalazł się jeszcze m.in. Mikael Ishak oraz Ali Gholizadeh. Kielczanie starali się odpowiedzieć, a najgroźniejsze okazało się nieudane dośrodkowanie Antonin.
Konsekwencja w końcu przyniosła Poznaniakom upragnionego gola, a w 30. minucie Dziekońskiego pokonał Ali Gholizadeh. Bohater ostatniego meczu z Piastem znów zaskoczył, wykorzystując skuteczne podanie Bengtssona. W kolejnych minutach gra nieco spowolniła, a i Lechici zaczęli stawiać na spokojną wymianę podań. W doliczonym już czasie zamieszanie w polu karnym Kielczan wykorzystał jednak Antonio Milić, dając mistrzom Polski prowadzenie do przerwy 2:0.
W drugą połowę zespół gospodarzy starał się wejść z przytupem, ale miał problemy. Nie było na boisku już Filipa Jagiełło, który doznał urazu. Zastąpił go Patrik Walemark. Po kilku minutach gry, w jednym ze starć ucierpiał Leo Bengtsson. Szwed też zszedł z murawy i właśnie wtedy Kolejorz stracił gola. Po stałym fragmencie gry główkował Mariusz Stępiński, pokonując między słupkami Bartosza Mrozka. Trzy minuty później niewiele brakowało do dubletu. W odpowiedzi na zagrożenie Kolejorz zaczął szarpać.
Drużyna mistrzów Polski po raz kolejny postawiła na wysoki pressing, przenosząc grę na połowę gospodarzy. Niesieni głośnym dopingiem lokalnych gracze Korony nie mieli zamiaru odpuszczać. Dalej więcej argumentów mieli jednak niebiesko-biali. W 69. minucie przed szansą raz jeszcze stanął Gholizadeh, lecz nic to nie dało. Sama końcówka należała do niebywale spokojnych. Obaj szkoleniowcy zaczęli stawiać na zmienników. W 83. minucie wpisać do protokołu starało się jeszcze trio Ismaheel – Gumny – Walemark. Nic jednak nie wpadło już do końca, a z czwartej wygranej z rzędu w ostatnim czasie cieszył się poznański Kolejorz (2:1).
Pokazaliśmy dziś, że jako drużyna jesteśmy w dobrej formie. Po tym słabszym początku wiosny, otrząsnęliśmy się i wskoczyliśmy na właściwie tory. Mamy trzy wygrane z rzędu w Ekstraklasie, do tego jedną w europejskich pucharach. Potwierdziliśmy tym, że nasze aspiracje są jasne - walczymy o mistrzostwo Polski i bardzo mocno chcemy je zdobyć. Za pierwszą połowę przeciwko Koronie czapki z głów dla naszego zespołu. Kielczanie nie byli w stanie nic wykreować, a my cały czas rządziliśmy na murawie. Może wdało się zbytnie rozluźnienie w przerwie, złapali kontakt i zrobiło się nerwowo. Ale opanowaliśmy to. Także pierwszą połowę rozegraliśmy jakością, a drugą - charakterem
- powiedział Robert Gumny z Lecha Poznań.
Teraz mistrzów Polski czeka spotkane rewanżowe w ramach 1/16 finału Ligi Konferencji z fińskim KuPS. To spotkanie zostanie rozegrane już w czwartek przy Bułgarskiej. Następnie Lechici w hicie kolejki zagrają u siebie z Rakowem Częstochowa.
Korona Kielce – Lech Poznań 1:2 (0:2)
Stępiński 54' - Gholizadeh 30’, Milić 45+2’
Składy zespołów
Korona: Dziekoński, Smolarczyk, Sotiriou, Pięczek, Długosz, Remacle, Svetlin, Ciszek, Cebula, Antonin, Stępiński
Lech: Mrozek, Gumny, Mońka, Milić, Gurgul, Gholizadeh, Kozubal, Jagiełło, Bengtsson, Ishak, Rodriguez
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze