Piłkarze Lecha Poznań są w drodze powrotnej ze zgrupowania w Abu Zabi. Dwa tygodnie stały pod znakiem wymagających i wyczerpujących treningów, często w trudnych warunkach. Temperatury były wysokie. Pełni optymizmu po ostatnich meczach kontrolnych są Wojciech Mońka oraz Antoni Kozubal. Zadowolenia z przygotowań nie kryje także trener Niels Frederiksen
Wymagające treningi i trzy mecze sparingowe. Tak minęły ostatnie dwa tygodnie w pierwszej drużynie Lecha Poznań. Pod koniec pierwszego tygodnia zgrupowania zespół zmierzył się z MSK Zilina, zwyciężając 2:1. W sobotę zaś piłkarzy Kolejorza czekały jeszcze dwa mecze kontrolne, z dwoma różnymi sparing partnerami. W obu spotkaniach zagrały zupełnie inne jedenastki, co dało sztabowi szeroki wgląd na formę wszystkich graczy.
Szczegóły: Dwa sprawdziany na pożegnanie z Abu Zabi. Lech Poznań ma jeszcze nad czym pracować
Pierwszy pojedynek z AGMK Olmaliq padł łupem mistrzów Polski 2:1. Rywal z Uzbekistanu w całym meczu musiał gonić, a po bramce zdobyli Yannick Agnero i Leon Bengtsson. W meczu zagrał także Wojciech Mońka. 19-latek, to jeden z większych talentów Kolejorza, który na brak szans od duńskiego szkoleniowca nie może narzekać. W dobie kryzysu kadrowego stanął na wysokości zadania, z optymizmem patrząc w kierunku drugiej części sezonu.
Wydaje mi się, że wyglądaliśmy bardzo dobrze, pomimo zmęczenia, bo jednak wszyscy czuliśmy to, że te dwa tygodnie mocno nałożyły się na to sobotnie granie. Uważam, że zagraliśmy naprawdę dobre spotkanie, jako drużyna, a indywidualnie też uważam, że miałem parę fajnych sytuacji. Wiadomo, że były jakieś niedokładności, ale to też wynika z tego, że jesteśmy po dwóch tygodniach naprawdę ciężkiej pracy. (...) Dałem radę to wszystko wybiegać, zagrać te dziewięćdziesiąt minut na dobrej jakości, nie odstawałem. Czasem brakowało siły, także myślę, że gdy tylko ruszymy z sezonem, to będę w 100% gotowy
Reklama
- powiedział Wojciech Mońka po sobotnim sparingu z AGMK Olmaliq.
W drugim meczu Lech Poznań zszedł z murawy pokonany. Górą okazał się armeński FC Noah, a bramkę na 1:0 zdobył dopiero w 89. minucie Helder Ferreira. O podsumowanie tego spotkania pokusił się Antoni Kozubal. Choć pomocnikowi z Krosna początek przygotowań umknął ze względu na infekcję, to jest on zadowolony z progresu swojego, jak i drużyny.
Tak szczerze, to z boiska czułem, że to nie było dobre spotkanie. Nie czułem, że radzimy sobie dobrze. Wolałbym, aby ten mecz wyglądał inaczej, ale bierzmy też pod uwagę, że to jest obóz, że mamy w nogach też dużo mocnych treningów (...). Wykonaliśmy w Abu Zabi super robotę, bardzo mocno pracowaliśmy fizycznie, więc to na pewno zaprocentuje w dalszej części sezonu. Początek faktycznie mi wypadł, ale myślę, że szybko udało mi się to odrobić
Reklama
- skomentował 21-latek.
Z pierwszego sobotniego spotkania zadowolony jest również sam Niels Frederiksen, który w rozmowie z mediami klubowymi przyznał, że podstawowe założenia zostały spełnione. Dodatkowo szansę pogrania dostało paru młodszych graczy, dla których wyjazd na zgrupowanie z bardziej doświadczonymi kolegami był cenną lekcją.
Cóż, graliśmy w dość wymagających warunkach atmosferycznych, bo było bardzo, bardzo ciepło. Dla wielu z naszych piłkarzy nie było to komfortowe, ale to dobrze, bo dzięki temu będą bardziej naładowani w meczach o punkty. W tym meczu daliśmy też szanse paru młodym chłopakom, którzy może nie do końca są zaznajomieni z tym, jak gramy, ale uważam, że pokazali się z dobrej strony. Stworzyliśmy kilka sytuacji, strzeliliśmy dwa gole. Byłem całkiem zadowolony z postawy zawodników. Dla mnie ważne było to, że wielu z nich mogło zagrać po 90 minut
Reklama
- mówił trener mistrzów Polski i dodaje:
Oczywiście Noah, z całym szacunkiem dla naszego drugiego rywala, jest dużo mocniejszym zespołem, ale sądzę, że znów to był dobry mecz. Ponownie wielu z naszych zawodników zagrało po 90 minut i szczególnie w drugiej połowie byliśmy w stanie często naciskać na naszych przeciwników i atakować ich wysokim pressingiem (...). Mieliśmy bodajże siedem czy osiem sytuacji, w których potrzebujemy tego ostatniego dotknięcia, aby przekłuć to w bramkę. Sądzę, że nawet w takim spotkaniu powinniśmy być w stanie strzelić gola.
Reklama
Teraz Lechici mają chwilę na złapanie oddechu, a następnie wznowią treningi przy Bułgarskiej. Mistrzowie Polski do gry wrócą w sobotę, 31 stycznia. To wtedy w ramach PKO BP Ekstraklasy podejmą Lechię Gdańsk. Kolejorz jest na wiosnę również w grze o Puchar Polski, wciąż walcząc również w pucharach europejskich. Grania będzie zatem dużo, a kibice niebiesko-białych na nudę nie mają prawa narzekać.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android .
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze