Reklama

Lewandowski jak Ishak? Piotr Tworek o „niewidzialnych” liderach i lęku przed Szwecją

Czy Robert Lewandowski staje się dla kadry tym, kim Mikael Ishak dla Lecha? Obaj potrafią zniknąć, by jednym ciosem uciszyć krytyków. Czy Jana Bednarka trzeba oceniać jednoznacznie krytycznie? Co się stało w meczu z Albanią z byłymi skrzydłowymi Lecha – Kubą Kamińskim i Michałem Skórasiem. Piotr Tworek, były trener Warty Poznań, a dziś Rekordu Bielsko Biała w rozmowie z Michałem Bondyrą szuka recepty na zatrzymanie rozpędzonej Szwecji.

Michał Bondyra: Mecz Polaków z Albanią nie był wybitny. Było świetne 15 minut, gole rutyniarzy Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego w drugiej połowie, ale też błędy w obronie. Jak pan ocenia to spotkanie?
Piotr Tworek, były trener Warty Poznań:
Zgadzam się. Kamery pokazywały reakcję naszej ławki rezerwowych, gdzie każdy też emocjonował się tym początkiem. Tu już pachniało zdobyciem bramki w pierwszym kwadransie. Ten dobry fragment rozpoczęcia spotkania przeciwko Albanii mógł zwiastować, że ten mecz może potoczyć się według planu Jana Urbana, który zakładał wyjście na rywala wysokim pressingiem, zbieranie każdej wybitej piłki i ponowienia w ataku. Nie udało się strzelić bramki w tym fragmencie i później straciliśmy kontrolę nad grą, a do głosu zaczęli dochodzić Albańczycy.

Trenerze, a co sprawia, że zespół, który tak dominuje przez kwadrans, potem przestaje grać?
Ten pierwszy kwadrans kosztował wiele sił. Był wysoki pressing, wymienność pozycji, oddawanie strzałów, wcinanie się w linię obrony rywala. Później jednak przychodzi moment, gdzie zespół musi delikatnie odpocząć, wycofać się, by nabrać kolejnych sił. Ale ten moment był za długi. 
Uważam, że pierwsze błędy, które nam się w tym momencie przytrafiły, a tutaj myślę o Mattim Cashu, spowodowały delikatną nerwowość. Kamil Grabara takim chwytem nad głową Albańczyków musiał zażegnać sytuację. Druga sytuacja, gdzie też tracimy orientację w rozgrywaniu od naszej linii obrony. To wszystko spowodowało, że ten mecz zaczął się robić rwany i szarpany, a to tylko napędzało Albańczyków do konstruowania akcji, którzy po przetrwaniu tego kwadransa zaczęli być groźnym przeciwnikiem.

Reklama

Jan Bednarek – były środkowy obrońca Lecha Poznań, dziś chwalony jako filar obrony FC Porto po raz kolejny w meczu reprezentacji robi kosztowny błąd, który kończy się golem dla rywala. Skąd się to bierze?
I to jest duży znak zapytania, bo przecież wiemy, że w lidze portugalskiej Jan Bednarek jest niekwestionowanym liderem razem z Kubą Kiwiorem. Tam sobie świetnie radzi, tam zbiera bardzo dobre recenzje, jest zawodnikiem, od którego prawdopodobnie zaczyna się ustalanie składu. Tutaj zawsze w którymś fragmencie przytrafia mu się prosty, techniczny błąd. W kadrze zaraz skutkuje to stratą bramki. Błędy będą się zawsze zdarzały, ale trzeba umieć je ograniczać. Z drugiej strony muszę pochwalić Jana Bednarka, bo podejrzewam, że wielu innych piłkarzy po takim błędzie, w meczu o ogromną stawkę, przy wypełnionym stadionie mogli by zostać kompletnie sparaliżowani. Natomiast Janek później wrócił do dobrej dyspozycji i oprócz tego błędu uważam, że był solidnym filarem naszej reprezentacji. Ale nie tylko Jan, ale też kilku innych zawodników zagrało według mojej oceny poniżej oczekiwań.

Także byli skrzydłowi Lecha – Michał Skóraś i Kuba Kamiński?
Tak. Oni zagrali poniżej oczekiwań, ale nie tylko moich. Wiemy co potrafi Michał Skóraś, wiemy co potrafi Kuba Kamiński, a tutaj właśnie w tym meczu nie pokazali pełni swoich możliwości. Szczególnie Skóraś chyba to nie był ten zawodnik, który w Gent imponuje i pokazuje pełnię swoich wysokich umiejętności, takich jak dobry drybling, dobra szybkość i ciąg na bramkę. Tu raczej tego nie było. Kuba Kamiński też w końcówce meczu dostał zmianę. To też nie był to ten Kuba, którego znamy z takiego krótkiego prowadzenia, krótkiego dryblingu, zejścia do prawej nogi, uderzenia po dalszym słupku. A więc tego wszystkiego, czym imponował i tego czym dał się poznać nie tylko w kadrze, ale już w Lechu Poznań. 

Reklama

Podążając tropem Kolejorza. Robert Lewandowski w tym sezonie trochę przypomina mi Mikaela Ishaka w Lechu. Obaj często nie są w najwyższej formie, ale obaj trafiają do bramki, zdobywając bardzo ważne gole. 
Uważam, że nikt w takiej akcji by się nie znalazł i nikt nie uderzyłby tak, jak Robert Lewandowski. On najpierw musiał się uwolnić od krycia indywidualnego, a później przeskoczyć obrońcę i przy dalszym słupku znaleźć się w niełatwej sytuacji i jeszcze uderzyć w piłkę.
Ale faktycznie Lewy tracił piłki, nie utrzymywał się jako „dziewiątka” pod naporem środkowych obrońców Albanii. To był dla niego trudny mecz, też emocjonalnie. Dla mnie symboliczny był moment, kiedy po ostatnim gwizdku przechadzał się wzdłuż trybun i wokół stadionu. Wyglądało to trochę jako pożegnanie ze Stadionem Narodowym. Oby jednak tak nie było. 
A co do porównania do Mikaela Ishaka i jego roli w Lechu. To prawda, Szwed jest w tym do Lewego podobny. Też potrafi być niezauważalny przez długi fragment meczu, ale w kluczowych sytuacjach się znakomicie odnaleźć i w konsekwencji dać gole. Widzieliśmy to chociażby w meczu z Szachtarem.

We wtorek mamy finał barażów w Sztokholmie, gdzie rywalem będzie rozpędzona Szwecja, która wypunktowała Ukrainę, no i do tego supersnajper Wiktor Gyökeres ustrzelił hattricka. Jak Jan Urban musi zagrać, jak zestawić jedenastkę, by wygrać po tych prawie 100 latach w Szwecji?
W meczu z Ukraińcami w Hiszpanii Szwedzi mieli mniejsze posiadanie piłki, a mimo tego stworzyli sobie lepsze sytuacje. Wiktor Gyökeres już w Arsenalu pokazuje, że strzelać umie i tylko potwierdził to w meczu z Ukraińcami. 
Uważam, że w meczu w Sztokholmie to my będziemy dłużej przy piłce i pewnie Szwedzi nam oddadzą pole gry. Będą szukali kontrataku, bo w meczu w Walencji było kilka sytuacji, gdzie te kontry im dobrze wychodziły i na pewno będą z nich grozi. Sztokholm to trudny teren, ale wraca do składu Nikola Zalewski i oby tylko udało się wyleczyć mikro urazy i dobrze zregenerować. Naszą mocną bronią mogą być dobrze bite rzuty rożne. Mamy w zespole trochę wzrostu, mamy też piłkarzy, którzy potrafią zacentrować w punkt takich jak Piotr Zieliński czy Sebastian Szymański. To będzie piłkarsko zupełnie innym mecz niż ten z Albanią. 


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/03/2026 17:59
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości