Mateusz Molik w sierpniu skończy 20 lat. Na torach motocyklowych ściga się od ... dwunastu. Nic dziwnego, że to już poważne ściganie. W nadchodzącym sezonie będzie już w podstawowym składzie zespołu Wójcik Racing Team podczas słynnego 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Motocyklista Automobilklubu Wielkopolski oraz jego trener Jacek Molik opowiedzieli o celach na ten wyścig, na nowy sezon i o zagranicznych przygotowaniach.
MATEUSZ MOLIK:
Sporo czasu na przełomie roku spędziłeś na południu Europy, był udany debiut w Pucharze Hiszpanii, potem treningi. Gdzie dokładnie trenowałeś?
Byłem na trzydniowych, oficjalnych testach Hondy na torze Almeria. Ciekawy tor, trudny technicznie, do tego było dość zimno, więc ciężkie treningi. W styczniu z kolei byłem na torze Grand Prix w Jerez i tam już fajnie sobie pojeździliśmy. Dla mnie super testy przed sezonem.
Jak oceniasz swoją dyspozycję?
- Szykuję się, że ten sezon będzie dla mnie przełomowy. Chcę być jeszcze szybszy. Przygotowania wypadły bardzo dobrze, czuję, że jestem już w dobrej formie, motocykl jest dobrze ustawiony, więc nic, tylko jeździć już na zawody i się ścigać.
Czy w tym roku też wystartujesz w 24-godzinnym Le Mans? Rok temu debiut w roli rezerwowego, ale wskoczyłeś do pierwszego teamu. Jak będzie teraz?
- W tym roku jadę już w podstawowym składzie, jestem zgłoszony, więc już szykuję się do startu. Całe wydarzenie odbywa się w dniach 16-19 kwietnia. Będzie to kolejne duże wyzwanie, trzeba się dobrze przygotować, bo to ciężki wyścig także fizycznie i psychicznie. Czuję, że jestem gotowy.
A jaki cel na ten wyścig sobie stawiasz?
- Przede wszystkim chciałbym pojechać szybciej, niż przed rokiem. Wtedy jeszcze "wjeżdżałem się" w motocykl litrowy, ale teraz mam tego doświadczenia więcej. Jednak cały sezon na tym motocyklu przejeździłem, więc na pewno jestem w innej sytuacji, niż wtedy. Plan jest oczywiście taki, żeby nie zaliczyć wywrotki, co przytrafiło się rok temu. Wiele zależy na pewno od pogody, od dnia, zobaczymy jak będzie.
Tyle o Le Mans, a jeśli chodzi o nowy sezon, to jak go zaplanowałeś?
- Oczywiście będę startował w mistrzostwach Polski, ale są i inne wyzwania. Jedziemy mistrzostwa Europy, a to jest wysoka półka i bardzo wysoki poziom. Testy wypadły dobrze, więc jestem pozytywnie nastawiony.
JACEK MOLIK:
Jak oceniasz przygotowania Mateusza do nowego sezonu?
- Na razie jest dobrze. Jesteśmy na pewno dobrze przygotowani pod względem kondycyjnym, Mateusz bardzo solidnie przepracował tę zimę. Przygotowanie wydolnościowe było kluczowe, bo w naszym sporcie nie chodzi o to by mieć siłę, ale żeby wytrzymać wydolnościowe te wyścigi. Oczywiście zależy, czy to jest sprint, czy endurance, ale kondycja jest kluczowa. Bo to albo około pół godziny bardzo szybkiej jazdy, albo - jak w endurance - kiedy jeden stint trwa czasami na deszczu ponad godzinę - do tego trzeba być przygotowanym nie tylko pod względem umiejętności jazdy.
Podczas 24-godzinnego Le Mans ta wytrzymałość też jest bardzo ważna, prawda?
- Oczywiście. Należy też pamiętać, że tam jedzie team, tzn. jedzie się ze zmiennikami. Razem z Mateuszem jedzie Milan Pawelec, jedzie Jordi Torres, czyli dwukrotny mistrz świata w MotoE. Jedzie z nami w tym sezonie także Oscar Gutierrez. Mamy więc dwóch Hiszpanów i dwóch bardzo młodych Polaków. To naprawdę bardzo dobry skład, liczymy, że te 24 godziny przetrwają. W tym wyścigi dużą rolę grają nie tylko prędkości, ale także nerwy, wytrzymałość i bardzo dobra praca mechaników. Jest naprawdę wiele składowych, które wpływają na końcowy wynik.
A jakie cele stawiasz Mateuszowi na nowy sezon? Czy to jest czas, by zrobić kolejny krok i ścigać się z najlepszymi na świecie?
- Mateusz już jeździ na światowym poziomie. Oczywiście, do Moto GP droga jeszcze jest długa i tam bardzo trudno się dostać. Przeszliśmy jednak już przez wiele etapów na tej drodze. Mateusz startował w Pucharze Europy, w Pucharze Europy Centralnej, w Mistrzostwach Polski. Teraz krajowe mistrzostwa jedziemy bardziej prestiżowo dla naszego partnera, czyli dla Hondy, a naszym głównym celem sprinterskim są mistrzostwa Europy. To jest ostatni krok przed mistrzostwami świata.
Można o nich realnie myśleć?
Dlaczego nie? Należy jedynie przypomnieć, że do mistrzostw świata nie można zwyczajnie się zgłosić. Trzeba wygrywać, trzeba zbierać punkty i zdobywać kolejne mistrzostwa żeby dostać zgodę, aby pojechać w mistrzostwach świata. My jesteśmy na torach już dwunasty sezon, więc trochę tej drogi już pokonaliśmy. W tym roku w mistrzostwach Europy pojedziemy na trzech torach w Hiszpanii, raz będzie Francja, raz Portugalia i raz Włochy. Jest więc co jechać, a obsada jest naprawdę światowa, zawodnicy są z czternastu krajów. Zawody mają charakter otwarty, dlatego są zawodnicy z Australii, Stanów Zjednoczonych. Dlatego to jest przedsionek mistrzostw świata. Jest więc szansa zaistnieć i zrobić kolejny krok.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze