To był bardzo intensywny rok dla pierwszej drużyny Lecha Poznań. Najpierw wywalczone mistrzostwo Polski, następnie nowy sezon, już z europejskimi rozgrywkami. Obecna kampania dla podopiecznych Nielsa nie jest jednak już tak bardzo udana, zespół mierzy się z wieloma problemami. Trener Kolejorza Niels Frederiksen podsumował rok 2025, nie ukrywał, że było kilka momentów kryzysowych.
Piłkarze Lecha Poznań mają za sobą bardzo intensywny rok. Sezon 2024/2025 okrasili mistrzostwem Polski, a że w miarę jedzenia apetyty rosną, to w bieżących rozgrywkach niebiesko-biali chcieli „pójść za ciosem”. Klub latem starał się kadrowo zabezpieczyć na grę na wielu frontach. Nie zmienia to jednak faktu, że 32 mecze w nieco ponad 150 dni, przy dwóch przerwach reprezentacyjnych, to zabójcze tempo.
W trwającym sezonie zespół nie tylko walczy o podium PKO BP Ekstraklasy. Poznaniacy dalej są też w grze o Puchar Polski, a sukces poprzedniego sezonu dał im przepustkę do powrotu do piłkarskiej Europy. Liga Mistrzów okazała się poza zasięgiem. W efekcie poznaniacy grają w Lidze Konferencji, gdzie rzutem na taśmę wywalczyli awans do 1/16 finału. Choć Niels Frederiksen to doświadczony trener, to jesienna runda kosztowała go wiele wysiłku.
We wcześniejszych klubach próbowałem się przebić przez eliminacje europejskich pucharów, ale ta sztuka nam się nie udawała, a także rywalizowałem już w fazie zasadniczej tych rozgrywek, jednak dostawaliśmy się do nich praktycznie z automatu. (...) Porównując tę jesień z poprzednim sezonem też widzimy oczywiście różnicę głównie pod kątem wahań formy. Teraz zaczęliśmy słabo, później sytuacja uległa poprawie, z kolei pomiędzy październikową i listopadową przerwą na kadrę wpadliśmy w dołek, to było ciężkie kilka tygodni. Na końcu zdołaliśmy podnieść się z niego jako cały zespół, zaliczając cztery wygrane i trzy remisy, ale nie ulega wątpliwości, że wzlotów i upadków przeżyliśmy sporo. Można więc stwierdzić, że na podstawie tego czynnika i wspomnianego wcześniej intensywnego kalendarza to był bardzo wymagający okres
- podsumował trener Lecha Poznań w rozmowie z mediami klubowymi.
Duńczyk odniósł się także do przyjętych założeń. Wszystkie z trzech celów z którym przystępowano do sezonu 2025/2026 zostały osiągnięte. Drużyna jest już w ćwierćfinale Pucharu Polski, w europejskich rozgrywkach awansowała do wiosennej rundy pucharowej, a na gruncie krajowym Kolejorz dalej jest w grze o mistrzostwo Polski. Choć tutaj boleć mogą stracone punkty i niewykorzystane szanse, to najważniejsze, że zespół jest w wyścigu o tytuł.
Zobacz również: Król Ishak z kolejnym rekordem. Awans Kolejorza w Lidze Konferencji
Trener Frederiksen zachowuje spokój, zaznaczając, że mistrzowski sezon wcale nie był taki idealny. Szkoleniowiec nawet w czasie kryzysu był pewny swego, nie martwiąc się o swoją posadę. To mu się opłaciło. Włodarze dalej darzą trenera zaufaniem, a Duńczyk po raz kolejny zdołał opanować sytuację, tak jak miało to miejsce parę miesięcy wcześniej. Są to jednak dwa zupełnie inne sezony i nie wiadomo, co przyniesie jutro.
Wiosną również roztrwoniliśmy przewagę nad Rakowem i daliśmy się mu wyprzedzić na dystans pięciu punktów, to także był ciężki okres. Nigdy jednak wcześniej nie notowaliśmy takiej passy, jak ta pomiędzy październikową i listopadową przerwą reprezentacyjną. W tym sensie ten zakręt, na którym się wtedy znaleźliśmy, był na pewno najdłuższy. Nie zdołaliśmy się odbić tak szybko, jak chcieliśmy. Różnic pomiędzy tymi rozgrywkami, a poprzednimi nie brakuje. Rok temu zmagaliśmy się z problemami na wyjazdach czy punktowaniem, kiedy traciliśmy gola jako pierwsi. Teraz jesteśmy mniej skuteczni w meczach u siebie, radzimy sobie za to lepiej w delegacjach (...)
Reklama
- przyznał 55-latek.
Lech Poznań zdołał już przyzwyczaić do własnego stylu gry. Jest to szybki pressing, który ma pozwalać poznaniakom kontrolować wydarzenia już od pierwszych minut. Błędy w defensywie wielokrotnie jednak spowodowały straty punktowe, a tak wiele straconych goli jesienią wcale nie napawały optymizmem.
Oczywiście, jednym z celów na wiosnę pozostanie to, by jak najczęściej to samemu zdobywać pierwszą bramkę
- dodał szkoleniowiec.
Problemem były i są kontuzje. Poza kadrą znalazła się znaczna część pierwszoplanowych bohaterów pokroju Mikaela Ishaka czy Ali'ego Gholizadeha.
Listopadowa przerwa pomogła podratować zdrowie paru zawodników i choć sytuacja dalej pozostawia wiele do życzenia, to drużyna zaczęła zyskiwać na jakości, co od razu przełożyło się na wyniki. Kontuzje z ostatnich tygodni trapią jednak Filipa Jagiełło i Gisli'ego Thordarsona. Poza kadrą jest również Radosław Murawski, a dłuższa przerwa była konieczna w przypadku Patricka a i Daniela Hakansa. Kibice czekają także na powrót Alexa Douglasa
W obu przypadkach spotykaliśmy się z różnych przyczyn z sytuacją kryzysową, która wymogła na nas stanowcze działania. Nie chodziło o wywracanie wszystkiego do góry nogami, ale każdy wiedział, że musimy poszukać pewnych zmian, w przeciwnym razie doprowadzimy do wybuchu. Wszyscy zdali sobie sprawę z powagi sytuacji, pod kątem obu tych okresów można dostrzec wiele punktów wspólnych
Reklama
- skomentował problemy kadrowe Frederiksen.
Był moment, w którym na 55-letniego trenera Lecha Poznań wylała się fala krytyki. Kolejorz przegrał parę meczów z rzędu, doznając przy tym bolesną wpadkę w meczu na Gibraltarze. Wielu ekspertów domagało się nawet dymisji szkoleniowca, który twardo stał przy swoim. Wydaje się jednak, że Frederiksen zdołał odrobić już lekcję i ma świadomość własnych błędów.
Do najbardziej istotnych należą wnioski odnośnie odpowiedniego rotowania zawodnikami i utrzymywania ich pod prądem w trakcie rundy, w której przychodzi ci rozegrać tak dużą liczbę meczów. Muszę być jednak szczery i przyznać, że nie można wymieniać ze spotkania na spotkanie praktycznie całej drużyny, tak jak to miało miejsce w przypadku naszego spotkania na Gibraltarze. Każdy z naszych zawodników, którzy wtedy zagrali był wystarczająco dobry, by przyczynić się do wygranej, ale pod wpływem zbyt dużej liczby zmian dokonanej przez nas straciliśmy pewien ważny pierwiastek w naszych poczynaniach. Kluczowe jest więc znalezienie balansu pomiędzy rotacjami (...)
Reklama
- dodał szkoleniowiec mistrzów Polski, wskazując na błędne decyzje z początku sezonu.
Frederiksen przyznał, że wierzy w to, że na wiosnę wszyscy zobaczą Lecha mocniejszego, niż przed rokiem. Trener ma nadzieję na kontynuowanie współpracy z klubem i choć teraz ma moment na złapanie oddechu, to już nie może się doczekać wiosny. Celem pozostaje mistrzostwo Polski oraz Puchar Polski.
Sympatycy niebiesko-białych mają również nadzieję, że formę utrzyma Papa Ishak, który już teraz zdołał pobić kolejny ze swoich rekordów. Po 18. kolejkach PKO BP Ekstraklasy Lech Poznań zajmuje 8. miejsce. Drużyna ma na koncie 26 punktów, przy bilansie sześciu wygranych, ośmiu remisów i trzech porażek. Kolejorz ma do odrobienia jedno zaległe spotkanie, a strata do pierwszej w zestawieniu Wisły Płock, to zaledwie cztery punkty. Lechici zaczną przygotowania do wiosny na początku stycznia.
Więcej na ten temat: Piłkarze Lecha Poznań rozpoczęli urlopy
Pierwszy ekstraklasowy mecz w 2026 roku mistrzowie Polski rozegrają już 31 stycznia, mierząc się w Poznaniu z Lechią Gdańsk. O półfinał Pucharu Polski Kolejorz powalczy na początku marca z Górnikiem Zabrze. Do tego dochodzą jeszcze zmagania w Europie (19 lub 26 lutego).
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android .
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze