To było szaleństwo. 91. minuta spotkania kiedy to Yannick Angero wszedł na boisko i dotknął piłkę tak, że wpadła do bramki Rakowa Częstochowa. To dało mistrzom Polski wygraną 4:3, co jest czwartym ligowym zwycięstwem z rzędu.
W meczach Lecha Poznań z Rakowem Częstochowa wrażeń nigdy nie brakuje. Już sam początek rozgrzał kibiców do czerwoności. W 3. minucie żółty kartonik ujrzał Robert Gumny. Chwilę później faulował w polu karnym Bartosz Mrozek. Rzut karny. Kosztowna to była strata Michała Gurgula. Jedenastkę bez zawahania wykorzystał Jonatan Brunes, dając gościom prowadzenie 1:0. Później rywalom zagrozić chciał Bengtsson, lecz zakończyło się na poprzeczce, a za moment zrodziło się kolejne zamieszanie. W 18. minucie rzut karny podyktowano Kolejorzowi. Sam na sam z Zychem stanął Mikael Ishak, który miękkim strzałem pokonał bramkarza Medalików (1:1).
W kolejnych minutach swoich szans szukał Ivi Lopez. Aktywni Częstochowianie nie mogli jednak nic zdziałać. Przed szansą stanął Lech, kapitan Ishak przepchnął się w polu karnym, nie finalizując akcji. Zespół spod Jasnej Góry dalej napierał. Szczęście szukał Oskar Repka, ale na wysokości zadania był Mrozek. Reprezentant Polski miał jednak co robić. W 37. minucie obronił strzał Brunesa, ale dobitka Jeana Carlosa Silvy zakończyła się golem (2:1). Obie strony dalej polowały na kolejne trafienia. Los uśmiechnął się jednak do gospodarzy, a ostatnią niemoc pokonał Luis Palma, ustanawiając wynik do przerwy na 2:2.
Już na początku drugiej części meczu Rakowowi zagroził Leo Bengtsson, a minutę później na listę strzelców wpisał się Antonio Milić. Za moment groźnie zrobiło się pod polem karnym Lechitów, którym wciąż było mało. Około 70. minuty szkoleniowiec Częstochowian wprowadził do gry zmienników. Po żółtej kartce otrzymali natomiast Kozubal i Milić. Ponowienie blisko pola karnego gości podkopało Poznaniaków, a w 73. minucie z rzutu wolnego Mrozka pokonał Ivi Lopez.
Sytuacja mistrzów Polski byłaby patowa, ale ostatecznie bramka Stratosa Svarnasa nie została uznana. Taki mecz remisem nie mógł się zakończyć i wiedziały o tym doskonale obie strony. I wtedy na murawie pojawił się Yannick Agnero. Wykorzystał idealne dośrodkowani i piętką z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki Rakowa, dając Lechitom wygraną 4:3.
Bardzo, bardzo się cieszę. To niesamowite wygrać taki mecz w ten sposób, więc naprawdę się cieszę z wygranej. Gol na 4:3 w 90. minucie to jest to, po co żyjemy. Był to idealny moment i piękne zwycięstwo. Wciąż walczymy o mistrzostwo i jesteśmy w czubie tabeli, więc to niezwykle istotne trzy punkty. Zdobywamy je, ale pracujemy dalej, bo mamy jeszcze inne mecze do wygrania
- powiedział Yannick Agnero.
Komentarz krótki - nie przyjechaliśmy się tutaj bronić, mieliśmy dużo momentów i z mojej perspektywy powinniśmy wywieźć stąd chociaż jeden punkt. Mieliśmy bardzo dobry moment przy wyniku 3:3, ale nie wykorzystaliśmy go pod kątem wykorzystania naszych sytuacji. Ostatnią bramkę straciliśmy na własne życzenie, musimy być bardziej odpowiedzialni. Przez cały mikrocykl pracowaliśmy nad tym, by w momentach na połowie przeciwnika nie mieć nonszalanckich strat, bo Lech bardzo dobrze reaguje po stracie i takie momenty powodują zamknięcie na swojej połowie. Teraz musimy szybko odpowiedzieć w kolejnym spotkaniu
Reklama
- powiedział Łukasz Tomczyk, trener Rakowa Częstochowa.
W obliczy remisu Jagielloni Białystok z Legią Warszawa mistrzowie Polski są wiceliderami PKO BP Ekstraklasy. Popularna Jaga ma na koncie 38 oczek, taki samym dorobkiem cieszą się obecnie niebiesko-biali. Teraz przed ekipą Frederiksena zmagania w STS Pucharze Polski. Już w środę, 4 marca, drużyna zagra przy Bułgarskiej o półfinał rozgrywek z Górnikiem Zabrze.
Lech Poznań – Raków Częstochowa 4:3 (2:2)
Ishak 18’ (k.), Palma 45’, Milić 56’, Agnero 90+1’ - Brunes 6’ (k.), Silva 38’, Lopez 74’
Składy zespołów
Lech: Mrozek, Gumny, Mońka, Milić, Gurgul, Gholizadeh, Kozubal, Rodriguez, Bengtsson, Ishak, Palma
Raków: Zych, Tudor, Racovitan, Mosór, Ameyaw, Struski, Repka, Silva, Makuch, Brunes, Lopez
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze