Parterowe trybuny wypełnione po brzegi (na piętrowej kibice zespołu gości), emocje, zacięta walka przez cztery kwarty i ... wygrana przyjezdnych. Koszykarze Enei Basketu Poznań rozpoczęli rok 2026 (kończąc pierwszą rundę rozgrywek) od porażki z SKS Fulimpex Starogard Gdański. Nie był to może wybitny mecz obu zespołów, ale wyrównanej walki nie brakowało.
Chociaż koszykarze Enei Basketu Poznań pod wodzą nowego trenera Edmundsa Valeiko jeszcze nie przegrali (dwie wygrane w dwóch meczach), to faworytem niedzielnego spotkania nie byli. Zespół SKS Fulimpex Starogard Gdański to jedna z najmocniejszych ekip w tym sezonie, która do lidera rozgrywek traciła zaledwie dwa punkty.
Początek spotkania był dość nerwowy. Poznaniacy próbowali rzutów za trzy punkty, ale żadna z trzech prób nie była celna. Wynik spotkania otworzyli indywidualnymi akcjami James Washington i Mikołaj Stopierzyński, ale dwie minuty później na prowadzeniu 7:4 byli już goście, po celnej trójce Bartosza Majewskiego. Potem trwała wymiana kosz za kosz, obie drużyny uważnie zacieśniały strefę podkoszową, w efekcie wiele było niecelnych rzutów, a punktów mało. Po pierwszej kwarcie był remis 14:14.
Drugą kwartę lepiej zaczęli goście. Po akcjach Mateusza Bartosza i Damiana Jeszke oraz trójce Sebastiana Kowalczyka objęli pięciopunktowe prowadzenie (21:16). I długo taka przewaga się utrzymywała. W Enei przypomniał jednak o sobie Michał Samsonowicz. To po jego trójce (12 punktów w tej kwarcie) poznaniacy odzyskali prowadzenie. Ale tylko na moment. Zespół Kociewskich Diabłów wygrywał walkę pod tablicami (Enea grała bez najwyższego w zespole Tobiasza Dydaka - nieobecny z powodu choroby) i częściej trafiał za trzy. Do przerwy minimalnie prowadził w Poznaniu 38:37.
W przerwie kilka słów podpowiedzi otrzymał James Washington. A podpowiadał Courtney Ramey, koszykarze ekstraklasowej Arki Gdynia, spokrewniony z Washingtonem.
Przyjechałem do Jamesa do Poznania w odwiedziny, to mój kuzyn. Jak mi się podoba mecz? Bardzo. Dużo walki i zacięte spotkanie
- powiedział nam w przerwie Ramey.
Podpowiedzi się przydały, James Washington zaczął trzecią kwartą od zdobycia czterech punktów. Tyle, że po drugiej stronie trafili Sebastian Kowalczyk i Arkadiusz Adamczyk (dzielnie walczył nawet grając przez chwilę bez jednego buta) i zespół ze Starogardu powiększył przewagę do sześciu punktów (47:41). A gdy dwie szybkie kontry kolejnymi trafieniami zakończyli Kowalczyk i Adrian Kordalski było już 51:41 dla przyjezdnych. Poznaniacy mozolnie próbowali odrabiać straty i po trzeciej kwarcie Kociewskie Diabły wygrywały tylko dwoma oczkami (53:51).
Czwarta kwarta rozpoczęła się od doprowadzenia do remisu przez Mikołaja Stopierzyńskiego, ale poznaniacy wciąż popełniali proste błędy. Mieli problemy z finalizacją i słabo radzili sobie w walce pod tablicami. Zarówno w obronie, jak i w ataku.Przyjezdni też często się mylili i na cztery minuty przed końcem gospodarze doprowadzili do remisu (celne Stopierzyńskiego), a po chwili wyszli na prowadzenie 63:60. Zaczęła się nerwowa końcówka. Na 35 sekund przed końcem akcję 2+1 zaliczył niewidoczny przez całe spotkanie De'monte Buckingham (do tego momentu 2 punkty) i goście wygrywali 65:63. W następnej akcji nie pozwolili Enei Basketowi w pięć sekund wprowadzić piłki do gry i znów byli w ataku. I znów Buckingham wziął sprawy w swoje ręce. Trafił za trzy, było 68:63 dla zespołu ze Starogardu. Goście zwycięstwa już nie oddali. Ostatecznie wygrali 70:63.
Spodziewaliśmy się takiego trudnego i zaciętego spotkania, ale zagraliśmy konsekwentnie i w kluczowych momentach zdobywaliśmy punkty. Czy decydująca była gra pod koszem? Nie wiem, musiałbym zobaczyć statystyki, ale na pewno piłki zbierana w tych ważnych momentach pomogły
Reklama
- powiedział Mateusz Bartosz z SKS Fulimpex Starogard Gdański.
Bardzo doświadczony rywal i myślę, że właśnie to doświadczenie w kluczowych momentach przeważyło. Fajny mecz, dużo walki, fizycznej gry, szkoda, bo był moment, w którym odrobiliśmy starty i na pewno była szansa na zwycięstwo
- skomentował Mikołaj Stopierzyński z Enei Basketu.
Myślę, że końcowy wynik to efekt naszych błędnych decyzji w tych ostatnich akcjach, zagrywkach i doświadczenie naszych rywali, którzy w końcówce zachowali więcej zimnej krwi. Był wyrównany mecz, pełen walki, fizycznej, gry. szkoda,
Reklama
- dodał Patryk Stankowski z Enei Basketu.
Był to ostatni mecz pierwszej rundy rozgrywek. Rewanżową koszykarze z Poznania rozpoczną na własnym parkiecie już w najbliższą sobotę. O godz. 20.00 podejmą GKS Tychy.
Enea Basket Poznań - SKS Fulimpex Starogard Gdański 63:70 (14:14, 23:24, 14:15, 12:17)
Punkty dla Enei: James Washington 17, Michał Samsonowicz 12, Patryk Stankowski 12, Mikołaj Stopierzyński 12, Kacper Mąkowski 5, Konrad Rosiński 2, Andrzej Krajewski 3
Najwięcej dla SKS-u: Sebastian Kowalczyk 15, Mateusz Bartosz 9, Arkadiusz Adamczyk 8, Damian Jeszke 8, De'monte Buckingham 8
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android .
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie