Reklama

Rutkowski uciszył halę w Poznaniu. Piąta porażka z rzędu Enei Basketu, o play-off będzie trudno

Koszykarze Enei Basketu Poznań przegrali cztery ligowe mecze z rzędu. W starciu z Weegree AZS-em Politechniką Opolską chcieli się przełamać, rywal to bowiem jedna ze słabszych drużyn Pekao 1. Ligi w tym sezonie, która walczy nie o play-off, lecz o utrzymanie. Ale i w tym spotkaniu się to nie udało. Zespół z Opola wygrał trafiając za trzy w ostatniej sekundzie spotkania. Tyle, że przez większą część meczu i tak prowadził.

Poznaniacy przystąpili do spotkania bez Michała Samsonowicza, który doznał kontuzji i przez około trzy tygodnie będzie pauzował. Ale i tak gospodarze byli uważani za faworytów tego meczu.

Totalna niemoc

Początek meczu należał jednak do zespołu z Opola, który umiejętnie wykorzystywał błędy w obronie Enei Basketu i grał zespołowo. Po pięciu minutach gry wszyscy pierwszopiątkowi gracze mieli już na swoim koncie zdobyte punkty, AZS prowadził 11:6. W drużynie gospodarzy zawodziła skuteczność w rzutach za trzy punkty. Z czterech prób "nie wpadła" żadna. Dopiero celna trójka Konrada Rosińskiego poprawiła tę statystykę. Cały czas wygrywali jednak Opolanie, wśród których wyróżniał się Piotr Niedźwiecki. Pierwszy raz na prowadzenie Enea Basket wyszła na minutę przed końcem po indywidualnej akcji Jana Nowickiego, ale pierwsza kwarta zakończyła się wygraną AZS-u 19:17. Co ciekawe, goście wykonywali aż 12 rzutów wolnych, podczas gdy gospodarze tylko cztery, 

Reklama

Rezerwowy dał impuls

W drugiej kwarcie kibice w Poznaniu wciąż często wzdychali, bo ich zespołowi "gra się wciąż nie kleiła". Grali na skuteczności rzutów z gry 33% i nadal nie mogli wstrzelić się w próbach zza łuku. Na 11 prób trafili raz (w pierwszej kwarcie). Koszykarze z Opola częściej przedostawali się pod kosz Basketu (Kamil Białachowski i Dominik Rutkowski) i wypracowali siedmiopunktową przewagę. Wtedy na boisku pojawił się Bartosz Mońko i to on najpierw celną trójką doprowadził do remisu 27:27, a następnie wyprowadził Basket na prowadzenie 29:27. Gra była zacięta, ale w końcowych bardzo dobrze grający dzisiaj Jakub Kobel przywrócił przewagę Politechnice, do przerwy 41:39 dla gości. 

Kosz za kosz

W trzeciej części spotkania trudno było wskazać drużynę lepszą. Gra się wyrównała, Jan Nowicki i Andrzej Krajewski finalizowali akcje gospodarzy, w zespole gości brylował Jakub Kobel (13 punktów w tej części meczu, w tym trzy trójki). I cały czas wynik był w okolicach remisu. Ponowne dobre wejście na parkiet odnotował Bartosz Mońko, ale przed ostatnią częścią spotkania minimalnie prowadzili koszykarze Politechniki (62:60). W poznańskiej ekipie brakowało punktów Jamesa Washingtona. Rywale skutecznie ograniczali jego poczynania w ataku.

Reklama

Trójki zaczęły wpadać, do końca nerwowo

Dwie celne trójki, Bartosza Mońki i Jamesa Washingtona (pierwszy ! celny rzut z gry w tym meczu) otworzyły czwartą kwartę i dały gospodarzom przewagę dwóch punktów (66:64). A kiedy to samo zrobił Konrad Rosiński, a po chwili akcje wykończył też Patryk Stankowski było już 73:68 dla Enei. Przypomniał jednak o sobie Jordan Forbes i znów był remis. A po chwili Politechnika wróciła na prowadzenie (81:77). Akcja Kacpra Mąkowskiego 2+1 przywróciła nadzieje poznańskim kibicom (80:81) - pozostało 40 sekund gry. Politechnika nie zdobyła punktów, a zrobili to koszykarze Enei. Patryk Stankowski trafił za trzy i to Poznaniacy wygrywali 83:81.

1,8 sekundy może dać zwycięstwo? Może! Zespołowi Politechniki dał je Dominik Rutkowski. Trafił za trzy punkty równo z końcową syreną. AZS wygrał w Poznaniu 84:83.

Reklama

Poznaniacy mieli pretensje do arbitrów, że zegar w tej ostatniej akcji został uruchomiony za późno, ale nie mieli racji. Powtórki z transmisji pokazują, że kosz został zdobyty prawidłowo.

Chcieliśmy bardzo tutaj wygrać, chociaż to ciężki teren.  To ważna zwycięstwo dla nas w walce o utrzymanie, bardzo fajna atmosfera na meczu. Popełniliśmy kilka błędów, gospodarze także, ale to myśmy wyszli zwycięsko. Chciałbym jeszcze odnieść się do kibiców. Oni wbijali nam szpilki, ja szpilke wbiłem im. To są emocje, ale to jest tylko koszykówka. Nie traktujmy tego personalnie. Oni chcieli wygranej Poznania, ja chciałem, by wygrało Opole. Życzę im powodzenia, oby nadal tak licznie przychodzili na mecze

Reklama

- powiedział Dominik Rutkowski z AZS-u Politechniki. 

Brudna, bardzo agresywna gra. Co mogę powiedzieć? Nic. Jeden zespół rzucał 39 osobistych, drugi 23. Bardzo ciekawe to jest. Gdybym zrobił analizę ostatnich dziesięciu meczów pod kontem rzutów osobistych, to bardzo ciekawe. Nie wiem jaka jest ta koszykówka

- powiedział Edmunds Valeiko, trener Enei Basketu.

Ciężko coś powiedzieć. Dosyć brudny mecz, dużo kontrowersji. My zostawiliśmy na parkiecie wszystko, co mogliśmy. To był dla nas bardzo ważny mecz, liderzy zespołu z Opola pociągnęli drużynę

Reklama

- dodał Patryk Stankowski.

Enea Basket Poznań - Weegree AZS Politechnika Opolska 83:84  (17:19, 22:22, 21:21, 23:22)

Punkty dla Enei Basketu: Patryk Stankowski 18, Bartosz Mońko 14,  Jan Nowicki 12, Konrad Rosiński 12, Kacper Mąkowski 8, Andrzej Krajewski 7, Mikołaj Stopierzyński 5, James Washington 5,  Jonasz Kluj 2

Punkty dla AZS-u: Jakub Kobel 23, Jordan Forbes 18, Dominik Rutkowski 15, Piotr Niedźwiecki 13, Kamil Białachowski 10, Łukasz Kupczyński 4, Łukasz Kłaczek 1


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/03/2026 22:23
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości