Reklama

Enea Basket Poznań niepocieszona po nerwowym meczu w Łodzi. Dwóch zawodników musiało opuścić halę

Koszykarze Enei Basketu Poznań wciąż bez przełamania. Po trzech porażkach z rzędu pojechali do Łodzi na mecz z ŁKS-em Coolpack po komplet punktów. I byli bardzo blisko wygranej, o porażce zdecydowały końcowe minuty. Mecz był bardzo wyrównany i bardzo ... nerwowy. Nie dokończyli go Andrzej Krajewski i Chauncey Collins, którzy zostali ukarani dwoma przewinieniami technicznymi. Rywale zagrali bardzo zespołowo, aż siedmiu zawodników rzuciło minimum dziesięć punktów.

Pierwsza kwarta była dla Poznaniaków bardzo obiecująca. To oni zaczęli od celnej trójki Patryka Stankowskiego i to oni przez większość tej części gry prowadzili. Przewaga była minimalna, bo najwyżej trzypunktowa, tak było m.in. po rzutach Jamesa Washingtona i Andrzeja Krajewskiego. Ale Łodzianie starali się cały czas przyspieszać grę, Najpierw po celnej trójce Iwo Maćkowiaka doprowadzili do remisu, a następnie po akcji 2+1 Aleksandra Lewandowskiego wyszli na prowadzenie i to oni wygrywali po pierwszej kwarcie 23:20. 

Druga kwarta początkowo była wyrównana, ale z czasem zaczęła rosnąć przewaga zespołu z Poznania. Kiedy dwukrotnie z rzędu za trzy punkty trafił Kacper Mąkowski, a jeden punkt dołożył najskuteczniejszy w zespole Enei Washington było 50:40 dla Basketu. Po chwili spod kosza celnie rzucił Andrzej Krajewski i Poznaniacy osiągnęli najwyższą, dwunastopunktową przewagę (52:40). 

Reklama

Trzecia kwarta należała do ŁKS-u, w którym wyróżniał się skuteczny w ataku, ale i w zbiórkach Wiktor Sewioł. Najpierw gospodarze zaliczyli serię 10:2. Co więcej, po zaledwie dwóch minutach gry Enea Basket miała na koncie już cztery faule. Igor Urban i Jaquan Carlos potrafili to wykorzystać i z dwunastu punktów pozostał tylko jeden (59:60). Wtedy ciężar gry na siebie wziął Mikołaj Stopierzyński, który w tym spotkaniu wrócił do gry po absencji spowodowanej urazem. Rzucił pięć punktów z rzędu i nieco uspokoił grę. Jego rola była kluczowa w tym fragmencie gry, bo po chwili trafił jeszcze za trzy. Tyle, że to samo zrobili Chauncey Collins i Dominik Grudziński i ŁKS prowadził 72:71. Collins musiał jednak opuścić salę, bo drugi raz w tym meczu został ukarany przewinieniem technicznym (za flopowanie).

Ostatnia część spotkania, podobnie, jak pozostałe była dość nerwowa. Często "iskrzyło" między zawodnikami. M.in. po kolejnych punktach Marcela Ponitki. Los Collinsa podzielił wówczas Andrzej Krajewski, który też drugi raz w tym spotkaniu otrzymał faul techniczny. To jakby wytrąciło koszykarzy Enei z gry. Przez dwie minuty nie zdobyli punktów tracąc dziewięć. I to zdecydowało o ich porażce. W końcówce z obwodu trafili Dominik Grudziński i Aleksander Lewandowski, ŁKS wygrał 96:82.

Reklama

W drugiej połowie to nie był brak koncentracji. Rywale zaczęli tylko trochę być bardziej agresywni, a my zagraliśmy za miękko. Druga sprawa, my nie możemy się zdecydować kto jest rzucający, a kto więcej idzie pod kosz. Słaba druga połowa, miękka i głupia

- powiedział trener Enei Edmunds Valeiko.

Trudno powiedzieć coś na gorąco, bo był to dla nas ważny mecz w walce o play-offach. Jak przegrywamy, to przegrywamy tak samo, przestajemy dzielić się piłką i egzekwować założenia. Ulegamy presji przeciwników. Walki nie można nam odmówić, ale pora wyciągnąć wnioski, bo za chwilę na play-off będzie za poźno

Reklama

- dodał Mikołaj Stopierzyński. 

Jestem dumny z naszego zespołu, bo wrócić z takiej straty i wyciągnąć mecz to jest coś pięknego. uważam, że wygraliśmy charakterem. Zaczęliśmy się bić i gra do nas przyszła

- podsumował Igor Urban z ŁKS-u.

W kolejnym meczu koszykarze Enei Basketu Poznań podejmą we własnej hali (15 marca o 18.00) Wegree Politechnikę Opolską. 

ŁKS Coolpack Łódź - Enea Basket Poznań 96:82  (23:20, 17:33, 32:18, 24:11)

Punkty dla Enei Basketu: James Washington 20, Mikołaj Stopierzyński 17, Patryk Stankowski 16, Kacper Mąkowski 9, Andrzej Krajewski 8, Konrad Rosiński 4, Michał Samsonowicz 3, Bartosz Mońko 3, Tobiasz Dydak 2

Reklama

Najwięcej dla ŁKS-u: Dominik Grudziński 17, Igor Urban 15, Aleksander Lewandowski 13, Wiktor Sewioł 13, Marcel Ponitka 13, Jaquan Carlos 12, Chauncey Collins 10


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/03/2026 20:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości