Koszykarze Enei Basketu Poznań przegrali w Bydgoszczy z Astorią szóste spotkanie z rzędu. Wszystko wskazuje na to, że sezon zakończą na rundzie zasadniczej, bez awansu do play-off. Po spotkaniu James Washington został zapytany o jego przyszłość w drużynie z Poznania. Lider Basketu odpowiedział, ale kolejny raz odniósł się też do pracy sędziów.
Szczerze? Jeszcze nie wiem. Lubię Poznań. Obok Lublina to jedno z większych miast, w którym grałem w Polsce. Każdy wie, że mój syn mieszka w Polsce, więc będę chciał zostać w kraju. Przede mną rozmowy z trenerem, z prezesem, z moim agentem, zobaczymy jaka będzie przyszłość
- odpowiedział James Washington. i dodał:
Teraz koncentruję się wyłącznie na tym, żeby być liderem, chcę żebyśmy zakończyli sezon w jak najlepszym stylu, tak, jak powinniśmy. Przez 30 minut dzisiaj byłem liderem, ale w ostatnich minutach trochę zawiodłem trenerem. Mieliśmy zastój punktowy, na tym się więc skupiam, spróbujemy to ogarnąć.
Reklama
Amerykanin kolejny raz skrytykował pracę sędziów:
To jakieś szaleństwo. Nie chcę zwalac winy na sędziów, ale w tak ważnym meczu gwiżdżą naszej ławce faul techniczny bez ostrzeżenia. W tym roku zapłaciłem już tysiące złotych za przewinienia techniczne. Kiedy sędziowie otrzymają karę za tego typu błędy? To był dla nas ważny mecz. Dajesz ławce przewinienie techniczne zaraz po tym, jak popełniasz błąd? I nikt nic nie mówi? To szalone. Dostaję łokciem w twarz i nie ma żadnej weryfikacji. Mamy dwóch obcokrajowców w 1. lidze, to musi sie poprawić. Trzeba sprawdzać tego typu rzeczy. Ludzie dostają duże pieniądze, to profesjonalna liga. Gram w Polsce od blisko 10 lat, to jest niedorzeczne.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze