Piłkarze Lecha Poznań zainaugurowali walkę w Lidze Europy. I szybko przekonali się jak daleko polskiej piłce do footballu z Wysp Brytyjskich. Zespół Crystal Palace już w pierwszej połowie rozstrzygnął losy spotkania. Defensywą zmusił mistrzów Polski do błędów, których konsekwencją były kolejne gole. Skończyło się 4:0 i był to najmniejszy wymiar kary.
Mecz rozpoczął się bardzo optymistycznie, bo już w 2. minucie po szybkiej akcji i podaniu Patrika Walemarka, Mikael Ishak z bliksiej odległości powinien strzelić gola. Nie strzelił. Piłkarze Lecha grali szybko i odważnie. Ale rywale też potrafili groźnie odpowiedzieć.
W 10. minucie przytrafił się Lechowi fatalny błąd. Precyzując przytrafił się Terry'emu Yegbe. Obrońca Kolejorza jakby zapomniał, że jego drużyna gra w niebieskich, a nie w białych strojach, bo wyrzucając piłkę z autu skierowł ją prosto pod nogi rywali. A że było to na połowie mistrza Polski, to Yeremi Pino chętnie z takiego prezentu skorzystał i pokonał Mateusza Lisa. Było 1:0 dla Crystal.
To podrażniło Lechitów. Mikaela Ishaka też, który w 21. minucie znów znalazł się sam na sam z bramkarzem Crystal Palace. I znów sytuacji nie wykorzystał. Szansę na rehabilitację za swój błąd miał też Terry Yegbe, ale też zabrakło skuteczności. Po chwili padł gol, ale ... drugi dla Anglików. Rzut rożny, wysoki wyskok do piłki Chrisa Richardsa i gol na 2:0.
Błędy piłkarzy Lecha w defensywie zaczęły się mnożyć. Kolejna strata i pomyłka zakończyła się trzecim golem dla ubiegłorocznych triumfatorów Ligi Konferencji. W polu karnym faulował bowiem Radosław Murawski, z jedenastki celnie strzelił Jorgen Larsen.
Chwile później kibice Kolejorza znów chwycili się za głowę, bo ... Terry Yegbe strzelił gola samobójczego. Na szczęście piłkarz Crystal był na spalonym. Do przerwy gospodarze wygrywali 3:0.
Drugą połowę piłkarze z Londynu mieli pod całkowitą kontrolą. Piłkarze Lecha Poznan grali bardzo ambitnie, starali się przedostać pod bramkę rywali, ale mieli z tym ogromne problemy. Anglicy wciąż agresywnie bronili. Bo to przynosiło efekt w postaci strat Kolejorza. Po kolejnej padł czwarty gol. W 89. minucie Mateusza Lisa pokonał Eddie Nketiah. Lech grał już wtedy w dziesiątkę, bo drugą zółtą kartką został ukarany Radosław Murawski.
Crystal Palaca - Lech Poznań 4:0 (3:0)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze