Reklama

Radosław Szurgot z Enei AZS-u: Moja rola to być aktywnym asystentem, który ma pomóc w osiągnięciu sukcesu

Radosław Szurgot rolę asystenta trenera drużyny koszykarek Enei AZS-u Politechniki Poznań pełni już szósty sezon, czwarty współpracuje z Wojciechem Szawarskim. Teraz, kiedy head coach Akademiczek jest na zgrupowaniu reprezentacji Polski jego rola w codziennej pracy z zespołem jest szczególnie ważna. Zwłaszcza, że już w ten weekend zespół rozpocznie najważniejszą część sezonu, czyli fazę play-off. O przygotowaniach do spotkań z Zagłębiem Sosnowiec, atmosferze w drużynie, roli asystenta i dzieleniu obowiązków Trener opowiedział w rozmowie z Beatą Oryl-Stroińską.

Beata Oryl-Stroińska: To ostatnie dni przygotowań do kluczowych meczów w sezonie. Jak wyglądają te przygotowania Enei AZS-u Politechniki, zwłaszcza, że nie ma na miejscu trenera Wojciecha Szawarskiego?

Radosław Szurgot, trener asystent Enei AZS-u Politechniki Poznań:  Trenera Wojtka nie ma fizycznie z nami od niemal dwóch tygodni, ale oczywiście cały czas jesteśmy w kontakcie i dzielimy sobie tę pracę zdalnie. Ustalamy plany, relacjonujemy sobie to, co dzieje się na treningach. Jest na nich oczywiście także trener Tomasz Herkt, mamy więc cały czas pełen nadzór i komunikację. Nasze przygotowania to więc kontynuacja tego, co ustaliliśmy razem z całym sztabem szkoleniowym. 

Reklama

Przed drużyną kluczowa część sezonu, faza play-off i mecze z Zagłębiem Sosnowiec. Na ile ważne będzie tutaj przygotowanie koszykarskie, a na ile też mentalne? To trzeci rok z rzędu, kiedy Enea mierzy się w tej pierwszej rundzie właśnie z Zagłębiem. 

- Uważam, że fakt, że dwukrotnie odpadliśmy z Zagłębiem bardziej jest w głowach kibiców, niż zawodniczek. Zespół mocno się zmienił, więc nie wszystkie dziewczyny mają to w głowie. Mental oczywiście jest ważny, zawodniczki muszą być pewne siebie, ale muszą też być zbudowane przez cały sezon do tego najważniejszego etapu. I to zrobiliśmy. Nasze założenia przedsezonowe mówiły o awansie do czołowej czwórki, zrobiliśmy ku temu pierwszy krok, przystępujemy do play-offów z czwartej pozycji, wypełniliśmy więc pierwszą część planów. 

Reklama

Nad czym pracowaliście w ostatnich tygodniach najbardziej?

Skupiamy się na detalach w grze obronnej, na rozwiązaniach taktycznych, ten ostatni tydzień ma już sprawić, by w naszej grze nie było już problemów. To końcówka sezonu, więc są pewne przeciążenia, drobne problemy, był więc też czas żeby przystąpić do tej najważniejszej części sezonu w optymalnym składzie. Siłą naszego zespołu była m.in. duża rotacja, czyli coś, z czym poprzednich sezonach mieliśmy problem. Dlatego ostatnie tygodnie to był także czas na wyleczenie pewnych dolegliwości, popracowanie kondycyjne tak, aby dziewczyny czuły się komfortowo przed zbliżającymi się meczami.

Reklama

To dobrze, że było tego czasu na treningi trochę więcej? Takka przerwa w trybie meczowym nie zawsze jest dobra.

Na pewno ten czas na spokojne treningi był nam potrzebny, Mogliśmy skupić się na aspektach, nad którymi nie zawsze był czas popracować i to już pod kontem naszych najbliższych rywalek. Każdy kij ma dwa końce, dlatego są plusy i minusy takiej przerwy. Z jednej strony treningowo bardzo dobrze przepracowaliśmy ten czas, z drugiej zawsze niewiadomo jak zespół zareaguje mentalnie na taki długi okres oczekiwania na ten kulminacyjny moment sezonu. To jest coś nowego, bo takiej długiej przerwy poprzednio nie było. Robimy wszystko, by takich bodźców nie zabrakło, ale z tego co obserwujemy w ostatnich dniach z trenerem Tomaszam Herktem nasze zawodniczki, to nie brakuje im motywacji i przede wszystkim świadomości o co gramy. 

Reklama

Idealny scenariusz to wygrać z Zagłębiem dwa pierwsze mecze w Poznaniu, prawda?

- Oczywiście. To będzie bardzo ważne aby utrzymać przewagę własnego parkietu. Pracowaliśmy na to cały sezon żeby tę przewagę mieć. Zespół z Sosnowca w tym sezonie też przechodził różne zmiany. Ale to my przystępujemy do tej rywalizacji z wyższej pozycji i ze świadomością, że w tym sezonie zasadniczym dwukrotnie wygraliśmy z Sosnowcem, więc dziewczyny mają pewność siebie.

Jako asystent trenera stawia sobie Pan za cel m.in. dbanie o pozytywny mental w drużynie? Często widać podczas meczu zawodniczki rozmawiające z panem przy ławce rezerwowych, jakby oczekiwały takiego właśnie wsparcia. 

Reklama

- W tym roku sztab został rozbudowany i każdy z nas ma swój obszar odpowiedzialności, na którym ma się skupiać. Każdy z nas ma podpowiadać i być elementem wsparcia. Trener Szawarski jako head coach prowadzi zespół i to jest jego myśl szkoleniowa, ale oczywiście z racji naszej współpracy, a współpracujemy już cztery lata, staram się pomagać w tych obszarach, w których widzę, że jest taka możliwość, albo na które trener nie jest w stanie w danej sytuacji podzielić swoją uwagę, bo jest skoncentrowany na parametrach np. meczu i sterowania tym meczem. To jest wsparcie, to jest właśnie praca choćby z zawodniczkami wysokimi. To są rzeczy, które zostały w sztabie poukładane i myślę, że dziewczyny to widzą. Że każdy z nas dokłada tą cegiełkę, że mogą liczyć na nasze wsparcie. 

Praca trenerska to kontynuacja pana przygody z koszykówką, w którą też jako zawodnik Pan grał...

Reklama

Tak, chociaż moje granie to nic w porównaniu z doświadczeniami, które mają zarówno Wojciech Szawarski, jak i Tomasz Herkt. Ale na pewno każdemu, kto sam grał jest łatwiej zrozumieć grę, ale przede wszystkim zrozumieć zawodniczki, choćby ich frustrację, kiedy coś nie wychodzi. To jest ważne, dlatego tymi doświadczeniami własnymi, ale także tymi wypracowanymi przez te sześć lat pracy w AZS-ie, bo wcześniej u boku trenera Grzegorza Zielińskiego, staram się z nimi dzielić. Moja rola zatem to być aktywnym asystentem, który będzie wspierał głównego trenera i dziewczyny w osiągnięcu sukcesu. 


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/03/2026 19:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości