Reklama

ROZMOWA. Prezes Warty Poznań: „Każdy kto wchodzi do piłki musi zapłacić frycowe. Nie będziemy szastać pieniędzmi"

Zmiana właścicielska, budżet w wysokości 15 milionów złotych, restrukturyzacja zadłużenia, nowe trybuny i powrót Akademii bliżej pierwszej drużyny — przed Wartą Poznań S.A. wiele nowych wyzwań. Prezes Artur Meissner w rozmowie z Michałem Bondyrą opowiedział jak klub z Drogi Dębińskiej chce wejść w sezon 2026/27 i dlaczego nie zamierza „szastać pieniędzmi”.

Michał Bondyra: 1 lipca właścicielem Warty Poznań przestał być Bartłomiej Farjaszewski. Pan był z nim od samego początku, od negocjacji przy zakupie Zielonych od państwa Pyżalskich. Czym spowodowana była ta decyzja?
Artur Meissner, prezes Warty Poznań S.A.:
Jak powiedział na konferencji Bartłomiej, w jego życiu wydarzyła się pewna sytuacja, która skłoniła go do podjęcia takiej, a nie innej decyzji. Przeżyliśmy wspólnie w Warcie osiem lat. Szmat czasu, wiele wspomnień.

To był taki trochę słodko-gorzki czas nawiązując do nazwy festiwalu, który organizuje nowy właściciel – Krzysztof Wawrzyniak.
- Zdecydowanie tak. Gdy myślałem o tym wszystkim dzień przed ogłoszeniem decyzji, w głowie miałem różne wspomnienia z tych ośmiu lat. Były wśród nich i sukcesy, jak piąte miejsce w Ekstraklasie, czy awanse, ale były też porażki, jak dwukrotny spadek. Ale przede wszystkim to była wspaniała historia, wspaniała przygoda. 

Reklama

Do Warty wszedł nowy gracz, Krzysztof Wawrzyniak. W Poznaniu ma już wyrobioną markę, ale kojarzoną z festiwalami muzycznymi. Sam mówi, że piłką nożną kompletnie się nie interesuje. Czy nie ma Pan obaw, że najważniejszy człowiek w Warcie nie dość, że nie jest fanem futbolu, to przede wszystkim nie zna realiów polskiej piłki?
- Nikt, kto wchodzi do piłki nie zna jej realiów. Każdy musi się dopiero ich nauczyć. Ostatnio byliśmy świadkami takiej sytuacji w przypadku Widzewa i pana Roberta Dobrzyckiego, który wydał ogromne pieniądze na transfery, dzięki którym klub miał walczyć o najwyższe cele, a do ostatniej kolejki bił się o utrzymanie. Każdy w tej branży musi zebrać doświadczenie, zapłacić frycowe. Dlatego nie mam obaw. Widzę w Krzysztofie zapał do rozwijania marek lokalnych. Jest patriotą lokalnym, który swoje doświadczenie zbudował w jednej z największych agencji eventowych w Polsce. Organizuje wspaniałe wydarzenia, taki jak choćby jego flagowy projekt czyli Bittersweet Festival. 
Gdy tłumaczyliśmy mu niuanse branży sportowej, to skomentował to krótko: „Czyli tak samo jak u mnie – dżungla”.

Swoje zaangażowanie finansowe wzmacnia Jacek Roszyk. Znany był z pracą w Akademii Warty. Chcecie być na tym polu bardziej konkurencyjni wobec Lecha Poznań?
- Tak i nie. Przez te poprzednie lata staraliśmy się budować naszą Akademię troszeczkę na wzór tych wszystkich innych dużych akademii, czyli właśnie Lecha, Legii, czy Zagłębia. Poza granicami miasta w Grodzisku zbudowaliśmy duży, fajny ośrodek, by skoszarować tam chłopaków i dzięki boiskom, które są tam dostępne, rozwijać młodzież. Doszliśmy jednak do wniosku, że powinniśmy podążać inną drogą. Jesteśmy klubem mniejszym, który jest bliżej kibica. Dlatego naszym nadrzędnym celem było to, by nasza Akademia wróciła do Poznania i funkcjonowała tutaj, blisko pierwszego zespołu. Byśmy jako klub funkcjonowali wspólnie. Chcemy, żeby nasza Akademia wzmocniła swoją pozycję w stosunku do tego, co było w ostatnich latach. Chcemy, by regularnie dostarczała zawodników do pierwszego zespołu, a może jak się uda, to też byśmy mieli z niej transfery wychodzące. Ma być żywą tkanką tego miasta, tej dzielnicy. Pan Jacek rok temu zakupił kamienicę, którą obecnie dostosowujemy na potrzeby Akademii. Wszystko będzie funkcjonowało przy Drodze Dębińskiej i to tu będziemy rozwijać swój potencjał. 

Reklama

Mówimy o dwóch właścicielach, jest jeszcze mniejszościowy udziałowiec - amerykański fundusz Escalada Sports Partners. Poza tym wciąż 5 procent udziałów ma Stowarzyszenie KS Warta Poznań. Czy są pomysły na wykupienie tych udziałów od Stowarzyszenia?
- Kwestia udziałów KS-u jest bardziej złożona z punktu widzenia formalnego, także tego tematu raczej nie będziemy na razie ruszać. 

Czy te 5 procent należące do Stowarzyszenia ma jakieś znaczenie dla decyzyjności Rady Nadzorczej?
- W żaden sposób.

Na konferencji mówił Pan, że jest zabezpieczony budżet na sezon 2026/27 i wynosi on 15 milionów złotych. Jaka część z tej kwoty dotyczy pierwszego zespołu i na co jeszcze jest ten budżet?
- Ten budżet pokrywa wszystkie nasze aktywności. Jest podzielony na cztery ośrodki centrów kosztowych i przychodotwórczych. Pierwszym z nich jest oczywiście Akademia, drugim – sekcje Ampfutbolu i Blind Futbolu, trzecim jest infrastruktura, a czwartym – pierwszy zespół. Oczywiście ten budżet na pierwszy zespół jest dość istotny, ale biorąc pod uwagę to, że mamy przed sobą niemałe wydatki na infrastrukturę, to będziemy w 1. lidze klubem, który będzie dysponował jednym z niższych budżetów. Nie będziemy szastali pieniędzmi, będziemy za to wydawać mądrze, podobnie jak w zeszłym roku. Znowu będziemy stawiać głównie na młodych zawodników, którzy są na początku swojej kariery, a którzy mają wolę walki, chęć pokazania się i rozwoju. Jak pokazał sezon drugoligowy taki model może przynieść sukces. 

Reklama

A może Pan chociaż procentowo powiedzieć jaki udział w całkowitym budżecie będzie miał budżet pierwszego zespołu?
- Na teraz nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. 

Jacek Roszyk na konferencji powiedział, że Warta jest w bardzo dobrej kondycji finansowej, ale przecież są długi i restrukturyzacja. Ile pieniędzy z budżetu rocznie jest wydawane przez Zielonych na spłatę zobowiązań?
- To jest istotna pozycja kosztowa w skali roku. Trzeba też pamiętać, że te płatności mają bezwzględny priorytet, jeśli chodzi o wymagalność spłaty. Nie możemy w tym wypadku pozwolić sobie na nawet najmniejsze opóźnienia. Decyzja o restrukturyzacji związana była z tym, by ustabilizować sytuację. By przestać wciąż patrzeć w tył, by móc rozwijać klub. Mam wrażenie, że te długi były główną przyczyną spadku ponad rok temu. A teraz? Mogę powiedzieć, że ostatni sezon był pierwszym, który zakończyliśmy na zero, jeśli chodzi o bilans zysków i strat. To duży sukces i dobry prognostyk na przyszłość. 

Reklama

Zapytam o infrastrukturę. Na 1. ligę potrzebna jest trybuna na co najmniej 2 tysiące  kibiców. Teraz było 1750?
- Tak można liczyć, bo w tych 1750 miejscach jest jeszcze trybuna gości, którą ze względu na zalecenia policji będziemy musieli przenieść w inne miejsce. De facto teraz przeprowadzamy remont trybun na około 500 miejsc, z czego jedną trybunę już mamy – musimy ją tylko przenieść, a drugą zamówiliśmy i ma być ona oddana do 15 sierpnia, byśmy mogli zagrać mecz ligowy. Te trybuny staną za bramką, na podeście, gdzie historycznie stała ta starsza trybuna, wymagająca wymiany.  Na ten sezon będziemy mieć ponad 2 tysiące miejsc, a docelowo chcielibyśmy, by obiekt liczył do 3 tysięcy miejsc, bo na tyle pozwalają fundamenty, które dziś stoją. Niezależnie od tych inwestycji rozmawiamy z miastem o budowie obiektu na miarę XXI wieku. 

Czyli na piątą kolejkę Betclic 1. Ligi trybuny będą gotowe. Jakie jeszcze inwestycje do tego czasu zostaną zakończone?
- Miasto poprzez spółkę Poznańskie Inwestycje Miejskie wzięło na siebie koszt instalacji podgrzewanej murawy. Trwa dostawianie kontenerów, do których chcemy przenieść szatnie Akademii, ale też np. siłownię. Chcemy, by wszystko było w jednym miejscu. Będą dwie strefy – dla pierwsze drużyny i dla piłkarzy Akademii. Wszystko po to, by w dniu meczowym mogły one funkcjonować niezależnie od siebie. 

Reklama

Wspomniał Pan o inwestycji Miasta w murawę. Czy przy często szorstkiej przyjaźni z włodarzami Miasta jest w Urzędzie większe zrozumienie dla Warty? Czy prezydent Jaśkowiak albo wiceprezydent Gołek zadeklarowali jakiś konkretny termin spotkania, by wzmocnić współpracę?
- Nowi właściciele – pan Krzysztof i pan Jacek byli już na spotkaniu u wiceprezydenta Gołka. To było takie spotkanie zapoznawcze. W planach są kolejne. Wierzymy, że może to być nowe otwarcie na linii miasto-klub.

Powiedzmy coś o koszulkach – jest nowy sponsor firma Macron. Firma, z którą współpracuje ... Lech. 
- Przy okazji rozmów w kwestii sponsora technicznego priorytetem były dla nas dwie kwestie. Pierwsza – by była to koszulka spersonalizowana, by był to projekt dostosowany do naszych oczekiwań i potrzeb. Macron tutaj stanął naprawdę na wysokości zadania. Potraktowali nas, jak klub z ekstraklasy. Wspólnie zaprojektowaliśmy ciekawą koszulkę, którą kibice będą mogli zobaczyć już w tym tygodniu. Drugą kwestią była transformacja. Nasze magazyny obrosły sprzętem dotychczasowego dostawcy sprzętu. Chcieliśmy, by ten sprzęt przechodził z grupy na grupę, by w ten sposób maksymalnie go wykorzystać. Z nowym partnerem technicznym wynegocjowaliśmy takie warunki, że nie trzeba będzie wymieniać sprzętu z dnia na dzień, a przez to ta wymiana strojów nie będzie tak bardzo bolesna dla kieszeni rodziców dzieci z Akademii. 

Reklama

A sponsor na koszulkach – Bittersweet Festival jest tam w ramach przejęcia właścicielskiego czy jest z tego dodatkowa kasa do budżetu Zielonych?
- W toku rozmów doszliśmy z Krzysztofem do wniosku, że logo festiwalu na koszulkach to będzie dobra promocja jego marki. Mamy na to osobną umowę.

Bittersweet Festival rusza już 13 sierpnia. Podobno największa jego gwiazda – Robbie Williams ma pojawić się na nim w koszulce Warty.
Mocno trzymamy za to kciuki. Jak się to uda, to będzie fajny sygnał dla naszej społeczności.


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/07/2026 14:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości