Sobotnim meczem z Politechniką Opolską koszykarze Enei Basketu Poznań rozpoczną nowy sezon. Kadra została mocno przebudowana, odeszło siedmiu zawodników, przyszło sześciu nowych i po raz pierwszy w historii klubu w składzie znalazło się dwóch obcokrajowców. Bartosz Ziółek, asystent trenera Edmundsa Valeiko zdradził dlaczego poznaniacy postawili na większą fizyczność, jaką rolę mają odegrać Devontae Blanton i Somto Diamonchie oraz dlaczego wierzy, że „chemia” w szatni może być ich dużym atutem. "Czasami dobra chemia w zespole jest dużo ważniejsza niż budżety, według których są robione rankingi" - przyznał w rozmowie z Michałem Bondyrą.
Michał Bondyra: Zostały ostatnie godziny do meczu Weegree AZS Politechnika Opolska we własnej hali. Powiedz, jak jesteście przygotowani?
Bartosz Ziółek, trener asystent Enei Basketu Poznań: Bardzo dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy. W tym tygodniu już przygotowaliśmy się stricte pod przeciwnika, także taktycznie. Mentalnie jesteśmy gotowi na to spotkanie. Parkiet nas zweryfikuje.
W okresie przygotowawczym, o którym wspomniałeś, było siedem meczów kontrolnych. Ich bilans to: cztery zwycięstwa, remis i dwie porażki. Jak oceniasz te sparingi?
To była na pewno wartość dodatnia, ponieważ mieliśmy możliwość zmierzyć się m. in. z zespołem ekstraklasowym Dzikami Warszawa i z potencjalnymi kandydatami do awansu, czyli ŁKSe-m i Polonią Leszno. To były niewątpliwie bardzo cenne dla nas sparingi, bo mogliśmy posprawdzać co nam funkcjonuje, a co jeszcze nie. Jesteśmy zadowoleni z tych spotkań przedsezonowych i mam nadzieję, że wpłyną one na owocny początek sezonu.
Odeszło siedmiu zawodników, przyszło sześciu. Skład ma większą jakość niż ten w zeszłym sezonie?
Myślę, że ma większą jakość. Na pewno będziemy bardziej fizyczni. Większy „size” będziemy mieli zarówno jeśli chodzi o nasze gabaryty podkoszowe, jak i wzrost zawodników, co w tej lidze, która jest coraz bardziej fizyczna, ma kolosalne znaczenie. Chcemy dorównać tym trendom w lidze i mierzyć się na tym poziomie.
Skład jest bardzo młody. To zabieg celowy?
Kontraktując zawodnika nie patrzymy na jego PESEL, a na jego umiejętności koszykarskie. Na to, jakim jest zawodnikiem, ale też człowiekiem. Patrzymy na to, jaki styl gry preferuje. Można powiedzieć, że PESEL to była ostatnia rzecz, na którą patrzyliśmy.
Pierwszy raz w Enei Baskecie Poznań mamy dwóch obcokrajowców, amerykańskiego skrzydłowego Devontae Blantona i nigeryjskiego podkoszowego Somto Diamonchie. Jakie ważne cechy posiadają, że trafili do Poznania?
Devonte to gracz obwodowy, który poradzi sobie jako rozgrywający. Potrafi grać na piłce, potrafi grać pick'n'roll'e, więc jest wartością dodaną na obwodzie. Ma swobodę zdobywania punktów, w szczególności z półdystansu, też z dystansu. Miejmy nadzieję, że będzie to taki pewnik, który te punkty dowiezie i będzie trafiać w najważniejszych momentach meczu. Natomiast Sonto to niezwykła siła pod koszem. Ma imponujące parametry. Już w sparingach pokazał, że potrafi zdominować strefę podkoszową, zarówno w ataku, jak i w obronie. Wierzymy, że będzie to nasza ostoja podkoszowa.
Który z tych chłopaków: Janek Malesa czy Filip Siewruk ma charakter przywódcy?
Janek Malesa, który będzie pełnił funkcję rozgrywającego. Ta pozycja sprawia, że musi mieć połączenie na boisku zarówno z całym zespołem, jak i ze sztabem szkoleniowym, więc jeśli chodzi o cechy przywódcze, to zdecydowanie będzie to Janek Malesa.
Czy obecny skład to jest autorski projekt trenera Valeiko, czy jednak mocno zweryfikowały ten projekt finanse?
Wiadomo, że finanse to jest nieodłączna część tego biznesu, aczkolwiek zrobiliśmy, co mogliśmy. Nie narzekamy na nasz budżet. Zbudowaliśmy skład na miarę naszych możliwości finansowych i jesteśmy zadowoleni z tego co mamy.
Edmunds Valeiko to czwarty trener, z którym współpracujesz. Wcześniej asystowałeś Przemysławowi Szurkowi, Marcinowi Klozińskiemu i Cezaremu Kurzawskiemu. Czym różnią się w podejściu ci trenerzy?
Od trenera Valeiko dostaję więcej wolności jeśli chodzi o przygotowywanie analiz przedmeczowych i pomeczowych. Dostaję także swoje role na treningach. Mam takie poczucie, że dużo zależy ode mnie. Ostatnio dostaję także możliwość prowadzenia niektórych spotkań kontrolnych. W zeszłym sezonie prowadziłem sparing z ekstraklasową Arką Gdynia, w tym mecz towarzyski z Polonią Leszno w Opolu.
Trener Valeiko podobnie jak trener Kloziński podkreślają to jak ważne są relacje wewnątrz zespołu. Jak to wygląda obecnie?
Uważam, że tę chemię zespołową mamy naprawdę fajną. Dużo się uśmiechamy na treningach, dużo żartujemy. Czasem ta dobra chemia w zespole jest dużo ważniejsza niż budżety, według których są przed sezonem robione rankingi.
Jak oceniasz 1. ligę przed sezonem i wasze miejsce na tle rywali?
Liga na pewno będzie bardzo wyrównana. Z roku na rok staje się coraz silniejsza, ponieważ co najmniej pięć zespołów deklaruje chęć awansu do ekstraklasy. Powiem więcej, co najmniej 13 zespołów chce być w play-offach. Chcemy też i my, ale skupiamy się osobno na każdym kolejnym meczu, do którego przygotujemy się w 100 proc. i który chcemy wygrać. W kluczowych momentach o awansie do play-off zadecyduje zdrowie.
Wróćmy do ciebie. Jak się zaczęła twoja przygoda z Eneą Basketem?
Powstało w Poznaniu nowe stowarzyszenie na czele z prezesem Przemysławem Szurkiem i wtedy tak naprawdę Bartek Sikorski wciągnął mnie w ten trenerski świat. To u niego przez moment byłem zarówno zawodnikiem, jak i przygotowywałem wszelkie analizy.
Na jakiej pozycji grałeś?
Na dwójce, jako taki rzucający. Po sezonie dostałem propozycję, żeby w następnym, jeszcze w drugiej lidze być asystentem trenera Szurka. To był rok, którego nie zapomnę. W jednym sezonie wywalczyliśmy awans do pierwszej ligi i zdobyliśmy mistrzostwo Polski do lat 19.
Dziś jako asystent zdarza ci się prowadzić mecze, ale też zajmujesz się logistyką wyjazdów, kontaktami, skautingiem i analizą wideo. Co sprawia tobie najwięcej frajdy?
Analizy wideo! Uwielbiam oglądać mecze, analizować sobie dlaczego ktoś tak zagrał, a nie inaczej. Chociaż oczywiście prowadzenie meczu jako trener to największa nobilitacja. Na przestrzeni czasu od sparingu z Arką do tego z Polonią widzę jak się rozwinąłem. Doświadczenia w kierowaniu zespołem nabywam też jako trener najpierw 12, a teraz 13-latków.
Wspomniałeś, że jesteś trenerem dzieciaków do lat 13. Czego te dzieciaki cię uczą?
Na pewno slangu młodzieżowego. Znam wszystkie młodzieżowe słowa roku (śmiech). A tak poważnie to uwielbiam pracę z dziećmi. Wcześniej jeszcze pracowałem z przedszkolakami. Uczą mnie też podejścia, nowych zabaw. Relacje z młodymi ludźmi sprawiają, że chcę, by oni się stawali coraz lepsi nie tylko koszykarsko. Trener takich grup to też pedagog, który musi też czasami temperować zwariowane pomysły.
Lubisz podróże. Masz na nie czas?
Tak, teraz pod koniec września będę miał na przykład wycieczkę do Krosna… na mecz (śmiech). Ale poważnie, faktycznie lubię podróżować, a korzystam z tego, gdy mam dwa miesiące wakacji. Ostatnio byłem z moim rocznikiem u 12 na turnieju w Gruzji, a potem z dziewczyną na Mazurach.
A na seriale w sezonie masz czas?
Ciężko o niego, ale jak jest to chętnie korzystam. Ostatnio oglądałem na przykład Hotel Paradise.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze