Piłkarze ręczni Enei Grunwaldu Poznań za kilka dni rozpoczną przygotowania do drugiej części sezonu w Lidze Centralnej. Nie wszyscy jednak będą mogli trenować z drużyną. Dawid Bujok, który przed sezonem wzmocnił poznański zespół przychodząc z Juranda Ciechanów na powrót na boisko musi trochę poczekać. Jak długo? Polecamy rozmowę z 20-letnim rozgrywającym, w której opowiedział dlaczego musiał poddać się operacji, jakie są rokowania lekarzy, ale też jak ocenia grę zespołu w tym sezonie i jakie cele drużyna stawia sobie na rundę wiosenną.
Beata Oryl-Stroińska: Tuż przed Świętami trafiłeś na stół operacyjny. Jak się czujesz i co dokładnie się stało?
Dawid Bujok, Enea Grunwald Poznań: Na treningu przed meczem ze Stalą Gorzów zostałem sfaulowany i niefortunnie uderzyłem mocno łokciem o parkiet. Na USG okazało się, że jest to dość poważny uraz i konieczna będzie operacja, reinsercja więzadła pobocznego łokciowego oraz przyczepu ścięgien zginaczy.
To ręka rzucająca?
- Niestety tak.
Jakie są rokowanie lekarzy? Kiedy będzie możliwy Twój powrót na parkiet?
- Operację miałem dwa dni przed Świętami. Jestem już po pierwszej kontroli, w poniedziałek idę na kolejną. Przez dwa tygodnie miałem założoną szynę, za kilka dni będzie zmiana na ortezę. Wtedy będę mógł zacząć rehabilitację. A kiedy wrócę? Lekarz nie chciał mi niczego obiecywać, trudno jest wskazać jakąś konkretną datę, bo to zależy od wielu czynników.
Czyli musisz być cierpliwy?
- Dokładnie tak. Myślę, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, to może w połowie lutego będę mógł wrócić. Najważniejsze, że czuję się dobrze, powoli czucie w ręce wraca, więc jestem dobrej myśli.
Pozytywne nastawianie w takich trudnych momentach jest często kluczowe, a ja słyszę, że ono u Ciebie jest.
- Tak, nie mogę się już doczekać rehabilitacji, no i powrotu. Kontuzja to zawsze trudny moment, ale ja miałem szczęście w nieszczęściu, że zdarzyło się to akurat w takiej części sezonu. Były to ostatnie mecze, Święta, teraz cały styczeń też bez grania, poza sparingami. Zawsze to lepsze, niż w środku rozgrywek.
7 stycznia drużyna rozpoczyna przygotowania do drugiej części sezonu. Po pierwszej zajmujecie w Lidze Centralnej szóste miejsce. To wynik na miarę oczekiwań?
- Myślę, że tak, chociaż mogliśmy mieć o dwa, trzy zwycięstwa więcej. Były bowiem mecze, które mogliśmy, a nawet powinniśmy wygrać, w których przegraliśmy w końcowych minutach, a nawet sekundach. Ale było też kilka takich, w których sprawiliśmy niespodzianki, choćby ze Śląskiem, czy Ciechanowem. Moim zdaniem pierwsza połowa sezonu była na plus, apetyty mamy jednak większe i w drugiej rundzie chcemy powalczyć.
Na co ten apetyt jest? Na czołową czwórkę? To jest w Waszym zasięgu?
- My oczywiście będziemy skupiać się na każdym kolejnym meczu, nie zakładamy konkretnego miejsca, bo na dany wynik wiele czynników musi się złożyć. W górnej części tabeli jest bardzo ciasno, nie wszystko zależy od naszej postawy, ale też od tego jak będą grać nasi rywale. Czołowa czwórka byłaby znakomitym wynikiem.
Zgodzisz się, że Liga Centralna jest w tym sezonie bardzo ciekawa i bardziej wyrównana?
- Tak, sam w kilku kolejkach byłem w szoku jakie padły wyniki niektórych meczów. Fajnie, że tak jest, bo to przyciąga kibiców, co widać choćby w naszej hali.
Ty w tym sezonie też odgrywasz w zespole ważną rolę. Jesteś zadowolony z tej pierwszej części?
- Tak, wydaje mi się, że mogę być z siebie zadowolony. W zeszłym sezonie w poprzedniej drużynie nie maiłem dużo minut, a tutaj gram "pierwsze skrzypce" i czuję, że jestem ważny dla zespołu.
Życzę Tobie zatem dużo zdrowia i szybkiego powrotu. Będziesz dopingował z trybun?
- Oczywiście, nie mogę się doczekać pierwszych meczów, no i powrotu do zespołu.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android .
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie