Reklama

Enea AZS Politechnika zagra w Poznaniu mecz ostatniej szansy. W finale przegrywa 0:2

Drugi mecz finału Orlen Basket Ligi Kobiet i drugie zwycięstwo LOTTO AZS-u UMCS Lublin. Koszykarki Enei AZS-u Politechniki Poznań zagrały lepiej, niż wczoraj, ale ponownie zeszły z parkietu w Lublinie pokonane. Teraz rywalizacja przeniesie się do Poznania i aby pozostać w grze o tytuł mistrzyń Polski, podopieczne Wojciecha Szawarskiego będą musiały sobotnie spotkanie wygrać.

Trener Wojciech Szawarski dokonał aż trzech zmian w pierwszej piątce, w której pojawiły się Jovana Popović, Natalia Rutkowska i Emilia Kośla. I od początku Poznanianki agresywnie broniły, ale miały kłopoty z wykończeniem własnych akcji ofensywnych. Po pięciu minutach gry było 9:6 dla Lublinianek, w szeregach których punktowała już niemal cała pierwsza piątka. W Enei zdobywanie punktów spoczywało na barkach Jessiki Carter. A defensywa UMCS-u bardzo utrudniała zdobywanie punktów. W efekcie po pierwszej kwarcie zespół gospodarzy prowadził 23:15. 

Energia w drugiej kwarcie

W drugiej kwarcie poznańskie Akademiczki zagrały jeszcze odważniej. Za trzy trafiły Aleksandra Pszczolarska i Malina Piasecka, z szybkiej kontry Jovana Popović, a gdy trójkę "dołożyła Hannah Hank, strata zmalała do dwóch punktów (29:27). Po chwili był już remis, a w kolejnej akcji po punktach Piaseckiej Enea AZS pierwszy raz w tym spotkaniu wyszła na prowadzenia 31:29 (18:8 w kwarcie). UMCS odpowiedział akcją spod kosza Kamili Borkowskiej i trójką Brooque Williams, trwała wymiana cios za cios. Ostatnie akcje Robbi Ryan dały drużynie Karola Kowalewskiego prowadzenie do przerwy 42:36. I to była dużo lepsza pierwsza połowa Poznanianek, niż wczoraj. Miały dużo więcej asyst od rywalek (13-7), mniej strat (9-5), a i w zbiórkach różnica na korzyść UMCS-u nie była duża (16-13).

Reklama

Początek drugiej połowy należał do Lublinianek, Kamila Borkowska skuteczna była pod samą tablicą, z poznańską obroną radziła sobie też Robbi Ryan. Ale odpowiadały Jovana Popović i Natalia Rutkowska. Tyle, że drużyna gospodarzy grała dużo skuteczniej. I ta część spotkania okazała się kluczowa dla tego meczu. Bo kiedy ponownie trafiły Williams i Gatling było już 60:47 dla UMCS-u. 

Czwarta kwarta była szybka, agresywna i wyrównana, ale to oznaczało utrzymywanie przewagi przez zespół rywalek. Dobrze grały liderki, ale w ważnych momentach trafiały także Klaudia Wnorowska i Dragana Stanković. Poznaniankom tej skuteczności trochę brakowało, m.in. z linii rzutów osobistych (11:21). Lublinianki nie pozwoliły odebrać sobie wygranej. Zwyciężyły 86:71 i w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzą 2:0. 

Reklama

gdy grają dwie najlepsze drużyny w Polsce, to o wygranej decydują momenty. dzisiaj ten kluczowy moment należał do naszych rywalek, które w trzeciej kwarcie, gdy jeszcze próbowaliśmy "szarpnąć" zagrał lepiej od nas. Na pewno mecz stał na wyższym poziomie, ale nasze przeciwniczki były lepsze. Czego nam zabrakło? Myślę, że na pewno sił, ale teraz jedziemy do Poznania. W domu gramy lepiej, będa nasi kibice, ta rywalizacja jeszcze się nie skończyła

- powiedział Wojciech Szawarski.

LOTTO AZS UMCS Lublin – Enea AZS Politechnika Poznań 86:71  (23:15, 19:21, 22:16, 22:19)

Reklama

Punkty dla AZS-u UMCS: Brooque Williams 16, Dragana Stanković 16, Robbi Ryan 14, Klaudia Wnorowska 13, Kamila Borkowska 11,  Markeisha Gatling 8, Aleksandra Wojtala 4, Dominika Ullmann 4

Punkty dla Enei AZS-u: Jessika Carter 21, Jovana Popović 21, Brittany Brown 8, Hannah Hank 7, Aleksandra Pszczolarska 5, Malina Piasecka 5, Natalia Rutkowska 2, Emilia Kośla 2


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/04/2026 20:02
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Nazywają Go Kuropatwa 2026-04-16 06:02:48

    Dziękujemy Za Grę Za Mecz 2026-04-16

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Eryk - niezalogowany 2026-04-17 13:21:43

    Tak jak pisałem przed pierwszym meczem finałowym - mamy w Lublinie klasowe koszykarki zagraniczne i to było widać w obu meczach w Lublinie. Do tego doszła dobra gra krajowych zawodniczek i w efekcie mamy dwa zwycięstwa, a zespół z Poznania jest pod ścianą, bo margines błędu się już skończył. Co znamienne, klub z Poznania nie był jeszcze w takiej sytuacji w fazie play-off, żeby musiał wygrać 3 mecze pod rząd - tak sztuka nie udała się nawet w rywalizacji z Sosnowcem. Widać też wyraźne zmęczenie wśród poznanianek, czego nie ukrywał ich trener na pomeczowej konferencji prasowej: "...Staramy się, robimy co możemy, no brakuje nam trochę sił. Myślę, że ten czynnik takiej fizyczności, zmęczenia bardzo daje znać o sobie – zauważał natomiast Wojciech Szawarski. – Jeżeli gramy słabiej lub inaczej niż w półfinale, to nie ze względu, że sam udział w finale nam wystarczy. Po prostu widać po dziewczynach, że już pędzą na resztkach sił – uzupełniał.". Dlatego ze spokojem podchodzimy w Lublinie do kolejnego spotkania bo ono może już przesądzić o tytule MP.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Nazywają Go Kuropatwa 2026-04-18 13:50:56

    Sytuacja Ma Wymiar Wielopłaszczyznowy Nie Mamy Hali Na Euroligę Spełnia Warunki Jedynie Na Puchary Dziewczęta Pięknie Się Zaprezentowały Jest Bodziec Do Budowy Nowej Hali Oby Jak Najszybciej Temu Sprostać Gdyby Udało Nam Się Wygrać Dwa Mecze Środowisko Administracji Miejskiej Wyszłoby Naprzeciw Ambicjom Sportowym Społeczności Poznańskiej Być Może I W Meczu Ostatnim Mam Na Myśli Piątym Na Trzy Do Dwóch Poleglibyśmy Nie Ma To Znaczenia Zespół Pokazał Charakter Dotychczas Polegaliśmy Na Odpowiedzialności Osobistej I Inicjatywie Sportowej Duchu Niezłomnym Agnieszko Skobel W Obecnym Zespole Odpowiedzialność Za Wynik Sportowy Jest Rozłożona Jak Wygramy Dzisiaj I Dnia Kolejnego Pobudzimy Ducha Kreatywności Aż Mi Szkoda Opuszczać Poznań Otrzymałem Korzystny Kontrakt Roczny We Wrocławiu Następnie Gdańsk W Końcu Warszawa Jestem Z Zawodu Projektantem Budowniczym I Wykonawcą Do Zobaczenia Na Meczu 2026-04-18

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości