Po fatalnej końcówce sezonu i dziesięciu porażkach z rzędu Enea Basket Poznań rozegrała przed własną publicznością ostatni mecz bieżących rozgrywek. Zespół Edmundsa Valeiko podejmował również szorującą po dnie ekipę Miners Katowice. I historia się powtórzyła. Przegrywając czwartą kwartę 9:22 Poznaniacy przegrali 11. raz z rzędu. (74:79). Czas na rachunek sumienia.
Początek ostatniego meczu w Poznaniu był wyrównany. Mocno osłabiona Enea Basket szybko wyszła na prowadzenie, a wynik otworzył Mateusz Roszczka, który bardzo dobrze spisywał się w ataku. Po drugiej stronie punktował Thomas Davis, a gdy trafił z dystansu Cameron Hamilton było 11:8 dla gości. Dobre wejścia od początku miał też Maksymilian Szefler, ale rzutem za trzy odpowiedział Kacper Mąkowski zmniejszając dystans Poznaniaków do jednego oczka (12:13). Sama końcówka pierwszej kwarty należała natomiast do niemal bezbłędnego Tobiasza Dydaka, w efekcie po dziesięciu minutach gry było 18:17 dla Basketu. Gra mogła się podobac.
Na remis obie ekipy poszły także w drugiej odsłonie. Dobrze rozpoczął Bartosz Mońko, ale szybko rzutem zza łuku odpowiedział Wojciech Jagiełło. Świetny fragment gry odnotował w połowie także Jonasz Kluj, którzy znów przechylił szalę zwycięstwa na stronę Enei Basketu (30:24). Wówczas wyzwanie Poznaniakom rzucił Kapuściński. Przed przerwą powalczył jeszcze Roszczka, a cenne oczka dokładał od siebie Patryk Stankowski. Ostatecznie z symboliczną przewagą do szatni udała się drużyna trenera Valeiko, prowadząc 41:40.
Choć mierzące się w hali przy Drodze Dębińskiej zespoły wiedziały, że już o nic nie ugrają, to i tak emocji nie brakowało. Każdy dobrze chciał zakończyć sezon, a Poznaniacy mieli ambicję, by przerwać chociaż na koniec tę fatalną serię porażek. I zaczęli zwiększać przewagę (46:42). Kolejny znakomity fragment notował Mateusz Roszczka. Efektownym wsadem popisał się zaś Stankowski. To samo uczynił za moment Dydak, a przez parę minut jedynym zmartwieniem gospodarzy był Maksymilian Szefler. Bardzo dobrze spisał się Mońko, jeszcze bardziej dodając swoim kolegom wiatru w żagle (64:56). Ostatecznie kwarta padła łupem lokalnego Basketu – 24:17 (65:57).
Taka przewaga to w koszykówce wciąż niewiele, o czym poznańscy kibice wiedzą najlepiej ... A że Katowiczanie w ostatniej części nie mieli zamiaru odpuszczać, to historia się powtórzyła. Po rzucie z dystansu Wojciecha Jagiełło to goście objęli prowadzenie (68:65) i do końca było już nerwowo. Zespół z Poznania stanął w miejscu, a sam James Washington nic nie mógł. Na miano bohatera zapracował natomiast Adam Skiba, ustalając wynik na 79:74 dla Katowiczan.
Enea Basket Poznań – Miners Katowice 76:79 (18:17, 23:23, 24:17, 9:22)
Punkty dla Enei Basketu: Roszczka 14, Stankowski 14, Dydak 14, Mońko 9, Mąkowski 7, Washington 6, Kluj 5, Pawlicki 3, Rosiński 2
Punkty dla Miners: Szefler 19, Hamilton 18, Davis 11, Nowakowski 10, Kapuściński 9, Skiba 6, Jagiełło 6
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze