Koszykarze Enei Basketu Poznań doznali dziesiątej porażki z rzędu. Nad drużyną od dawna gromadzą się czarne "pechowe" chmury, a przełamania nie przyniosła także 32. runda Bank Pekao 1. Ligi. Zespół Edmundsa Valeiko przegrał z OPTeam Energią Polska Resovią 75:77. Już w nadchodzącą środę drużyna oficjalnie zakończy sezon 2025/2026.
Bez trzech koszykarzy (Samsonowicza, Stopierzyńskiego i Nowickiego) koszykarze Enei Basketu grali już w poprzednim meczu. Ale jakby tego było mało kontuzji doznał także Kacper Mąkowski. W efekcie, Poznaniacy do Rzeszowa pojechali w dziesięcioosobowym składzie, z czego piątka to byli zawodnicy młodzi.
Początek meczu nie układał się po myśli Enei Basketu Poznań. "Trzymał grę" James Washington, który dwukrotnie celnie rzucił z dystansu (8:8), ale gospodarze zaczęli budować przewagę. Po stronie Rzeszowian nie do zatrzymania była dwójka Cli’ron Hornbeak i Santiago Vaulet (25:15), a pierwszą kwartę celnym rzutem zza łuku zamknął Bartosz Ciechociński (30:17).
Przełomowa dla gości z Wielkopolskich okazała się druga część spotkania. Drużyna zredukowała przewagę do paru oczek, mając po przerwie nadzieję na nowe otwarcie. Solidnie zagrał mody Mateusza Roszczka, wspierany przez Andrzeja Krajewskiego. Skuteczny był Konrad Rosiński, ekipa lokalnych stanęła w miejscu, co w końcówce wykorzystała para Washington – Stankowski, i tak oto do przerwy OPTeam Energia Polska Resovia prowadziła zaledwie 49:45.
W trzecią kwartę pewnie wszedł Andrzej Krajewski, po którego rzucie wolnym było już tylko 49:48. Wówczas znów rzutami zza łuku nękać gości zaczął Vaulet, któremu wtórował Kacper Margiciok, dlatego Enea Basket dalej musiała "gonić", a na dziesięć minut przed końcem było 67:58 dla ekipy z Podkarpacia.
Ambicja nie pozwalała poddać się Poznaniakom. Pałeczkę po kolegach przejął Patryk Stankowski, zmniejszając stratę do czterech punktów (65:69). Sprawy w swoje ręce wziął jednak Hornbeak, a dobre wejście Bartosza Mońko nic nie dało. Ostatnim rzutem wolnym wynik na 77:75 dla gospodarzy ustanowił Cody John.
Myślę, że ten mecz dla kibiców był super. Dziękuję zespołowi za charakter w tym trudnym dla nas czasie. Była walka, czwarta kwarta wróciliśmy z minus osiem i do ostatniej sekundy walczyliśmy. Gramy tym, co mamy, szkoda, że są te kontuzje
Reklama
- powiedział Edmunds Valeiko, trener Enei Basketu Poznań.
Cały mecz dawaliśmy z siebie wszystko, gdy postawili rywale strefę było ciężej, ale walczyliśmy do końca i się nie poddawaliśmy do ostatniej syreny
- dodał Mateusz Roszczka.
Cieszymy się z tego zwycięstwa, ponieważ to mimo wszystko to nie są łatwe mecze, bo nie gramy już o to, o co chcielibyśmy walczyć. . Koncentracja może już uciekać. Wiedzieliśmy, że Poznań gra dobrze początki meczów i chcieliśmy dlatego narzucić swoje tempo i to nam się udało. Wygraliśmy tutaj wszystkie mecze, nasza twierdza jest niezdobyta i mam nadzieję, że tak pozostanie do końca
Reklama
- podsumował Dawid Zaguła z Resovii.
Sezon 2025/2026 Enea Basket Poznań już dawno może spisać na straty. Dla koszykarzy z grodu Przemysła była to dziesiątą porażka z rzędu. Po raz ostatni ekipa wygrała 31 stycznia, co przekłada się na dopiero 15. miejsce. Poznaniacy zakończą sezon już w nadchodzącą środę, 15 kwietnia. To wtedy Enea Basket na własnym terenie podejmie Miners Katowice, 16. siłę rozgrywek.
OPTeam Energia Polska Resovia – Enea Basket Poznań 77:75
(30:17, 19:28, 18:13, 10:17)
Punkty dla Resovii: Vaulet 23, Hornbeak 12, Margiciok 11, Młynarski 9, Stupnicki 6, John 6, Zaguła 4, Ciechociński 3, Wątroba 3
Punkty dla Enei Basketu: Washington 19, Stankowski 15, Rosiński 12, Krajewski 10, Roszczka 7, Mońko 7, Pawlicki 3, Dydak 2
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze