Reklama

Halowe Mistrzostwa Europy: Niesamowita końcówka, Polacy zagrają o medal

Reprezentacja Polski w hokeju na trawie zagra o medal Halowych Mistrzostw Europy. Drużyna prowadzona przez Dariusza Rachwalskiego awans do półfinału zapewniła sobie remisując w ostatnim meczu grupowym z Czechami. A jeszcze na trzy minuty przed końcem spotkania przegrywała 2:4 ...

O ile sytuacja w grupie B była po wczorajszych meczach klarowna (awans do półfinału zapewniły sobie już reprezentacje Niemiec i Hiszpanii), o tyle w grupie A o ten awans wciąż walczyli Austriacy, Polacy i Czesi. Nasza drużynie starcia z Czechami nie mogła przegrać. Do awansu wystarczał jej remis. Czesi potrzebowali kompletu punktów.

Od początku meczu było widać koncentrację naszych rywali i dobrą grę w defensywie. Spotkanie rozpoczęło się więc dość zaskakująco, bo już w 2. minucie Czesi objeli prowadzenie po golu z bliskiej odległości Martin Seemann. Reprezentanci Polski szybko odpowiedzieli ładnym kontratakiem. Po dwójkowej akcji Jacka Kurowskiego i Eryka Bembenka ten drugi strzelił na 1:1. Nasi południowi sąsiedzi znów jednak objęli prowadzenie. Lukas Plochy perfekcyjnie wykończył krótki róg. Takiej okazji nie wykorzystali biało-czerwoni i to dwukrotnie w tej kwarcie, w efekcie przegrywali 1:2. 

Reklama

Czesi cały czas grali bardzo dobrze w obronie skutecznie utrudniając nam przeprowadzanie ataków. Gdy udawało się złamać tę defensywę brakowało wykończenia. Tak było w przypadku szansy Gracjana Jarzyńskiego, czy dograniu Jakuba Chołosyniuka do Mikołaja Gumnego. Na 10 sekund przed przerwą Polacy mieli krótki róg, ale ponownie obronił czeski bramkarz. 

Po przerwie nadal trwała zacięta walka, Polacy wreszcie doprowadzili do wyrównania. Eryk Bembenek umiejętnie minął rywala obrotem i umieścił piłkę w siatce (2:2). Chwilę później Czesi mieli równie dobrą okazję, ale świetną interwencją popisał się Mateusz Popiołkowski. W następnej akcji rywali bronił dwukrotnie, ale przy trzeciej dobitce Lukasa Plochy już nie dał rady. Czesi znów prowadzili (3:2). 

Reklama

Ostatnia kwarta była dla biało-czerwonych grą o "być albo nie być". I chociaż potrzebowali tylko jednego gola, to długo nie potrafili doprowadzić do remisu. Co więcej, na cztery minuty przed końcem stracili kolejną bramkę. Czesi wygrywali 4:2, potrzeba było już dwóch trafień ... W sporcie, w halowym hokeju na trawie zwłaszcza, nie ma rzeczy niemożliwych. Najpierw na trzy minuty przed końcem z rzutu karnego celnie strzelił Gracjan Jarzyński. Było 4:3 dla Czechów. Nasi laskarze rzucili się do ataku, ale sprawę utrudniła żółta kartka. Wycofali bramkarza i na 35 sekund przed końcową syreną fantastyczną akcją popisał się Jacek Kurowski, który strzelił na 4:4. Ostatnia sekunda należała jeszcze do Popiołkowskiego, który obronił strzał rywali. Polacy awansowali do półfinału. 

Emocje do ostatnich sekund. Zdecydowanie kibice dzisiejszego poranka nie potrzebowali kawy do śniadania…  Nie mogliśmy złapać naszego rytmu gry, przez co cały mecz goniliśmy wynik. Do tej nerwowej końcówki przyczyniła się też nasza zerowa skuteczność z krótkich rogów. W ostatnich 30 sekundach strzeliliśmy jednak bramkę na 4:4, która zapewniła nam awans do półfinału, z czego bardzo się cieszymy

Reklama

- skomentował Eryk Bembenek.

Kolejny horror w naszym wykonaniu, który nie musiał się wydarzyć. Ale w hokeju halowym jest tak, że każdy mecz to jest osobna historia. Tym razem napisaliśmy ją w najbrzydszy możliwy sposób, ale każdy z nas w tym meczu na pewno dał to, co mógł. Patrzymy teraz już tylko na półfinał

- dodał Mateusz Popiołkowski. 

Polacy zajęli w grupie 2. miejsce. Z kim zagrają w półfinale okaże się po meczu Niemców z Hiszpanią, którego stawką będzie pierwsza lokata w grupie B. 

Aplikacja sp360.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android .



Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/01/2026 16:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama