Hokeiści na trawie Warty Poznań wywalczyli halowe wicemistrzostwo Polski. W wielkim finale w Gnieźnie, przy nadkomplecie kibiców, fenomenalnej oprawie i atmosferze przegrali z LKS-em Rogowo. Dla zespołu z Pałuk to pierwszy tytuł w historii, dla Warty 18. medal HMP w dziejach klubu. Podopieczni Mateusza Grochala powtórzyli wynik z 2024 roku. W meczu o brązowy medal AZS Politechnika Poznańska przegrała z LKS-em Gąsawa.
Pierwsza połowa należała do hokeistów lKS-u Rogowo. Już w pierwszej minucie mieli pierwszy krótki róg. Ale na pierwszego gola w finale trzeba było poczekać chwilę dłużej. Do ósmej minuty, kiedy to Karol Majchrzak z krótkiego rogu pokonał Marcina Borońca. Zieloni mieli zdecydowanie więcej problemów w ofensywie. Rogowianie grali szybciej i uważniej. I w 26. minucie prowadzili już 2:0, akcję wykończył celnym strzałem najlepszy strzelec rundy zasadniczej Mateusz Hulbój.
Do groźnego zdarzenia doszło tuż przed przerwą, kiedy to w nos został uderzony Adrian Krokosz. Potrzebna była interwencja medyczna, bo nos - jak sie później okazało - był złamany. Krokosz po przerwie nie tylko wrócił do gry, ale strzelił gola.
Trzecią kwartę wyśmienicie zaczęli hokeiści z Rogowa. Wykorzystali błąd rywali, wyprowadzili szybki kontratak, który celnym strzałem z lewej strony wykończył Mateusz Holbój. Było już 3:0 dla LKS-u. Zielona Maszyna ruszyła do ataku. I po chwili było 1:3, bo do bramko Rogowa trafił Mikołaj Gumny. Ale akcja znów przeniosła się pod bramkę Warty, która grała w osłabieniu (żółta kartka). I to przyniosło czwartą bramkę dla zespołu z Rogowa. Technicznym strzałem popisał się Jakub Bosacki jr. Było 4:1, LKS się rozpędzał. Zieloni momentami byli bezsilni. Kibiców z Rogowa po chwili ucieszył Adrian Krokosz strzelając na 5:1.
Tyle, że to hokej halowy. Kiedy na 5:2 strzelił Filip Bogalski znów pojawiła sie szansa dla Warty, by jeszcze losy spotkania odwrócić. Rozwiał te nadzieje Mateusz Hulbój, który na minutę przed końcem trzeciej kwarty świetną akcją trzeci raz w tym meczu wpisał się na listę strzelców (6:2). Finał zakończył się zwycięstwem LKS-u Rogowo 8:4.
Sukces, który smakuje wyjątkowo, bo to nasz historyczny pierwszy mistrzowski tytuł. Fantastyczna atmosfera, myślę, że zagraliśmy dzisiaj bardzo dobre spotkanie i wygraliśmy zasłużenie
- powiedział Mateusz Hulbój, wybrany MVP meczu finałowego.
Zdobywałem już halowe mistrzostwo Polski grając w Grunwaldzie, ale ten tytuł, ten medal jest dla mnie najważniejszy. Po tym urazie grałem chyba trochę na adrenalinie. Bardzo cieszymy z tego medalu, z tego sukcesu
- dodał Adrian Krokosz.
Dwa tygodnie temu byliśmy jeszcze poza czwórką, ale dzisiaj jeszcze nie potrafimy się cieszyć z tego srebrnego medalu. Bo to nie był nasz dzień, nie zagraliśmy dobrze. Wczoraj mecz nam wyszedł, dzisiaj nie potrafiliśmy tak dobrze zagrać
Reklama
- przyznał Michał Wachowiak, z Warty Poznań.
Zanim walczono o miano mistrza Polski kibiców hali w Gnieźnie rozgrzali hokeiści LKS-u Gąsawa i AZS-u Politechniki w starciu o brązowy medal. Obrońcy tytułu z Gąsawy lepiej zaczęli to spotkanie, bo juz w 4. minucie Mateusza Popiołkowskiego pokonał Korneliusz Nitka. I chociaż Dominik Małecki wyrównał na 1:1, to w trzeciej kwarcie LKS zdominował rywala. Grał dużo dokładniej i szybciej przedostawał się pod bramkę Pozaniaków. I przyniosło to efekt w postaci dwóch goli zdobytych w bardzo krótkim odstępie czasu. Najpierw celnie strzelił Michał Nowakowski, następnie Jakub Janicki. Politechnika miała swoje szanse, ale podobnie, jak w sobotnim półfinale, tak i dzisiaj raziła nieskutecznością. I to zarówno w akcjach z gry, jak i w stałych fragmentach. W przeciwieństwie do Gąsawian, którzy właśnie z krótkiego rogu strzelili na 4:1 (Korneliusz Nitka).
Politechnika nie poddawała się. Gdy Mateusz Stotko wreszcie zakończył krótki róg celnym strzałem było 4:2 dla Gąsawy, a do końca spotkania 5 minut. Poznaniacy wycofali bramkarza, ale ostatnie słowo należało do obrońców tytułu. Na 5:2 strzelił Korneliusz Nitka.
Naprawdę cieszę się z tego medalu. Przed meczem powiedziałem chłopków, żeby zagrali tak, jakby stawką był złoty medal. I tak zagrali, uważam, że w przekroju całego spotkania byliśmy drużyną lepszą, chociaż AZS to klasowy zespół. Poprawiliśmy te elementy, które nie wyszły nam wczoraj, byliśmy skuteczniejsi i bardzo się z brązowego medalu cieszymy
Reklama
- powiedział Maciej Wrzesiński, trener LKS-u Gąsawa.
Bardzo chcieliśmy ten medal zdobyć, staraliśmy się być skoncentrowani. Nie mieliśmy z tyłu głowy, że musimy wygrać, bo wrócimy z niczym. Zawsze chcemy wygrywać. Wczoraj w półfinale przydarzył nam się słabszy mecz, dlatego dzisiaj mieliśmy dużo motywacji, by to spotkanie wygrać
- dodał Jakub Janicki, kapitan LKS-u.
Nie dowieźliśmy tego meczu. Nie tylko mentalnie, ale w kilku aspektach, nawet chęci w zdobyciu tego brązowego medalu. Ma pewno mocno do poprawy jest skuteczność. czegoś brakuje nam w fazie play-off. Cały czas jesteśmy blisko, ale na pewno nie powiedzieliśmy ostatniego słowa
Reklama
- podsumował Mateusz Stotko, kapitan AZS-u Politechniki Poznańskiej.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android .
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze