Emocje do ostatnich sekund, pełne trybuny, odwracanie losów spotkania i niespodzianki. Tak było w szóstej kolejce spotkań halowej Hokej Superligi. I to zarówno w meczach drużyn, które walczą o czołową czwórkę, jak i tych, które grają o utrzymanie. Pierwszej porażki doznał LKS Rogowo, chociaż w czwartej kwarcie wygrywał z AZS-em Politechniką 4:2. Mocno osłabiony Grunwald z kolei sensacyjnie pokonał Wartę. A to oznacza, że przed ostatnią kolejką o trzy miejsca w fazie play-off (pewne miejsce ma Rogowo) będzie walczyło pięć zespołów.
W meczu AZS-u Politechniki Poznańskiej z LKS-em Rogowo było wszystko. Dużo goli, świetne parady bramkarskie i dramaturgia. Poznaniacy mecz z niepokonanym dotąd liderem rozgrywek zaczęli dobrze. Objęli prowadzenie po golu z krótkiego rogu Mateusza Stotko. Druga kwarta należała jednak do przyjezdnych. Najpierw Mateusz Hulbój, a następnie Adrian Krokosz pokonali i tak doskonale spisującego się w bramce Akademików Mateusza Popiołkowskiego. Tuż przed przerwą do remisu 2:2 doprowadził Dominik Małecki.
Po przerwie znów było mnóstwo emocji, chociaż przewagę zyskali hokeiści z Rogowa. Napierali na bramkę Politechniki, częściej byli w posiadaniu piłki i wykorzystali krótki róg. Na 3:2 strzelił ponownie Mateusz Hulbój. Kiedy w czwartej kwarcie było już 4:2 dla gości wydawało się, że podopieczni Dariusza Rachwalskiego już się z tego nie podniosą. Nic bardziej mylnego. Popiołkowski zamurował bramkę, a "skrzydeł" dostał Henryk Wolsztyński, który w siedem minut strzelił trzy gole. Politechnika nie tylko jako pierwsza w sezonie pokonała zespół z Rogowa (5:4), ale zachowała szansę na awans do czołowej czwórki.
To był wyrównany mecz, ale końcówka należała do nas. Determinacja i wiara w zwycięstwo były decydujące. I nasza dobra obrona. Bardzo się cieszę, że wygraliśmy ten mecz. Fajnie jest strzelić trzy bramki, ale zwycięstwo to zasługa całej drużyny, na pewno też naszego bramkarza, który świetnie bronił
- powiedział Henryk Wolsztyński
Trochę przespaliśmy. Końcówka nam kompletnie nie wyszła, ale nie spinamy się, bo jako jedyni jesteśmy pewni awansu do czwórki. Graliśmy dzisiaj bez Karola Majchrzaka, to też miało znaczenie, bo to ważny element naszej układanki. Szkoda, ale jesteśmy spokojni
Reklama
- podsumował Mateusz Hulbój.
Mecze Warty Poznań z Grunwaldem zawsze dostarczają emocji, ale dzisiaj nie spodziewano się ich zbyt wiele, bo Wojskowi do meczu z Zielonymi przystąpili bez swoich sześciu zawodników. Kluczowych. Nie było: Jacka Kurowskiego, Artura Mikuły, Mikołaja Głowackiego, Pawła Bratkowskiego, Macieja Kurowskiego i Kacpra Juskowiaka. Wygraną 6:5 śmiało można więc uznać za dużą niespodziankę. Hokeiści Grunwaldu trzykrotnie wychodzili w spotkaniu na prowadzenie, ale za każdym razem Warta odrabiała stratę. Nawet dwubramkową. Decydujący okazał się skutecznie wykonany krótki róg na pięć minut przed końcem, kiedy to do bramki Zielonych trafił Łukasz Kosmaczewski. Piłka szła "jak po sznurku".
Mamy ten element dobrze przetrenowany, ćwiczyliśmy go na treningach. Wygrywamy, chociaż mamy bardzo duże problemy kadrowe. Teraz o wszystkim zdecyduje mecz w Toruniu, jesteśmy dobrej myśli, pokazaliśmy dzisiaj na co nas stać
- powiedział Łukasz Kosmaczewski.
W przypadku wygranej Warta byłaby już pewna gry w play-off, a tak będzie musiała walczyć o to w ostatnim meczu. Podobnie, jak Grunwald i Pomorzanin.
Torunianie stoczyli ciekawy i zacięty bój w Gąsawie z LKS-em. Po pierwszej kwarcie przegrywali, ale w drugiej wykorzystali grę w przewadze i po golach Krystiana Makowskiego (z karnego) i Dmyto Luppy (z krótkiego rogu) wyszli na prowadzenie. Później Gąsawianie znów byli bliżej wygranej (3:2), ale ponownie hokeiści Pomorzanina zniwelowali straty. Finalnie zespoły musiały podzielić się punktami, bo spotkanie zakończyło się remisem.
Podobnie było w pojedynku zespołów walczących o utrzymanie, chociaż przebieg meczu był zupełnie inny. Enea AZS AWF Poznań przegrywała we własnej hali ze Stellą już 0:4. Strzeliła jednak trzy gole (Karol Gumny, Kamil Witczak i Mateusz Nowakowski) i wróciła do gry. Na siedem minut przed końcem poznaniacy znów tracili do rywali dwie bramki, ale dwa gole Karola Gumnego uratowały Akademikom punkt. I kto wie, czy nie utrzymanie się w halowej Hokej Superlidze (mecz zakończył się remisem 5:5).
Wyniki 6. kolejki halowej Hokej Superligi:
Tabela:
Plan 7. kolejki halowej Hokej Superligi:
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android .
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze