Piłkarze Lecha Poznań sobotnim zwycięstwem z Radomiakiem Radom zapewnił sobie dziesiąte w historii mistrzostwo Polski. Tym samym drużyna Nielsa Frederiksena obroniła tytuł po raz pierwszy od ponad trzech dekad. W sezonie 2026/2027 Kolejorz znów zawalczy więc o Ligę Mistrzów. Eliminacje rozpoczną się zaraz po zakończeniu mistrzostw świata, a na drodze niebiesko-białych mogą stanąć mocne i znane piłkarski marki.
16 maja zapoczątkował w Poznaniu tydzień sportowego szaleństwa. Kolejorz zdobył dziesiąte mistrzostwo Polski w historii klubu zapisując się złotymi zgłoskami w annałach krajowego futbolu. Dodatkowo Lech obronił tytuł sprzed roku, choć jak powszechnie wiadomo… ciężej obronić, niż go zdobyć. Duma Wielkopolski nie dała się zdetronizować i jako trzeci klub w XXI wieku uchroniła trofeum od zmiany jego właściciela. W bieżącym stuleciu osiągnęły to jedynie Wisła Kraków oraz Legia Warszawa, które przez parę lat żelazną ręką rządziły PKO BP Ekstraklasą.
Zobacz również: Mistrz, mistrz Kolejorz! Dziesiąty tytuł dla Lecha
Przyszłość Kolejorza maluje się kolorowymi barwami, chociaż wiele zależy od ruchów transferowych tego lata, gdyż części graczy kończą się kontrakty. Nie wspominając o potencjalnej sprzedaży Wojciecha Mońki, którego mimo wartości rynkowej rzędu 12 mln, klub z Poznania chce przekonać do pozostania chociażby na kolejną kampanię. Na ten moment wiadomo jednak, że niebiesko-białych barw dalej będą bronić Radosław Murawski i Ali Gholizadeh.
Pomeczowe komentarze: Ishak, Murawski, Skrzypczak, Mońka - opinie po meczu
Nawiązując do samej obrony, to sympatycy futbolu z Poznania dawno nie mogli cieszyć się z obrony tytułu. Wcześniej niebiesko-biała drużyna dwukrotnie doprowadzała do takiej sytuacji. Ostatnio miało to miejsce ponad trzy dekady wstecz, w 1992 i 1993 roku. Wcześniej sukces ten przyniosły kampanie 1983 oraz 1984. Oba te sukcesy są jednak cezurami tzw. złotej dekady Lecha Poznań, gdy klub zdobywał najwięcej.
Nie będę komentować tego spotkania, poza tym, że jestem bardzo zadowolony z tego, że udało nam się odwrócić wynik i zwyciężyć. Skupiłbym się bardziej na tym wielkim osiągnięciu, obronie tytułu mistrzowskiego. To wymaga wiele, wydarzyło się to po 33 latach, jeśli chodzi o Lecha Poznań. Graliśmy wiele spotkań na trzech frontach, a za mistrzostwo należą się szczególne słowa uznania zawodnikom i całemu sztabowi
Reklama
- mówił po meczu w Radomiu trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen.
Jeszcze przed meczem w Radomiu pewnym było, że podopieczni Nielsa Frederiksena w sezonie 2026/2027 znów powalczą o Ligę Mistrzów. Włodarze zdają sobie sprawę z tego, że to nie lada wyczyn. Wszyscy chcą jednak uniknąć scenariusza sprzed roku, gdy skończyło się na całkiem udanym udziale w Lidze Konferencji.
Bój o europejską elitę Kolejorz rozpocznie między 21 a 22 lipca, a więc zaraz po finale mundialu, który rozegrany zostanie 19 lipca. Losowanie par II rundy odbędzie się natomiast za miesiąc, 17 czerwca. Lech Poznań znajduje się w koszyku drużyn rozstawionych, więc czysto teoretycznie uniknie w pierwszym etapie najgroźniejszych oponentów. Przy awansie do III, a nawet IV rundy mistrz Polski dalej będzie mógł cieszyć się z bycia w gronie drużyn rozstawionych, lecz to wciąż niczego nie gwarantuje.
Nie wiem, czy to jest jakaś wielka szansa. Trzeba mieć trochę szczęścia w losowaniu. Jest to nasze wielkie marzenie i ambicja, aby wreszcie do tej Ligi Mistrzów dojść. Nie udało się nam wiele, wiele razy. Duże doświadczenie zdobyliśmy w odpadaniu w eliminacjach i wydaje mi się, że umiejętność, którą nabyliśmy zarówno w Ekstraklasie, kiedy przegrywaliśmy, teraz pomoże nam w tym, aby wreszcie awansować do Ligi Mistrzów
- przekonywał w rozmowie z TVP Sport prezes poznańskiego klubu, Piotr Rutkowski.
Potencjalnymi przeciwnikami mistrzów z Bułgarskiej mogą być Vikingur Reykjavik, Kajrat Ałmaty, The New Saints, Mjallby AIF, Aarhus GF, FC Thun, Riga FC, FC Petrocub, Larne, Universitatea Craiova, Flora Tallinn, Kl Klasvik, albo jedna z drużyn, która awansuje z I rundy. Potencjalnie najgroźniejszymi wydają się natomiast takie marki jak Lewski Sofia, czy Sabah Baku, gdzie na co dzień gra Tymoteusz Puchacz.
36-drużynowy skład fazy grupowej Ligi Mistrzów poznamy natomiast 26 sierpnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze