Reklama

Łukasz Zarzycki: „To było dobre losowanie. Skompletowaliśmy skład by grać na dwóch frontach"

Enea AZS Politechnika Poznań szykuje się do historycznego sezonu. Drużyna wicemistrzyń Polski poznała dzisiaj rywalki w eliminacjach Euroligi, z kolei władze klubu wzmocniły skład doświadczonymi zawodniczkami i szykuje się do wyzwań organizacyjnych i finansowych związanych z grą w Europie. O planach, transferach, budżecie, hali i celach zespołu z Łukaszem Zarzyckim, dyrektorem sportowym i członkiem zarządu klubu rozmawiał Michał Bondyra.

Michał Bondyra: Jesteśmy po losowaniu rywali w eliminacjach do Euroligi. Los Enea AZS Politechnice w Monachium przydzielił najpierw litewski Kibirkstis Wilno, a potem przy ewentualnym zwycięstwie – w finale eliminacji węgierski Sopron Basket. Jak Pan ocenia to losowanie? Czy jest realna szansa, by znaleźć się w fazie grupowej tych elitarnych rozgrywek?
Łukasz Zarzycki, dyrektor sportowy Enea AZS Politechniki Poznań:
To są eliminacje Euroligi, to jest eliminacja do najlepszych 16 drużyn w Europie, więc każdy przeciwnik będzie wymagający. Każda z tych drużyn, która jest w tej dwunastce, jest bardzo mocna. Ale uważam, że to było dla nas dobre losowanie. Uniknęliśmy potęg, a z każdą z tych drużyn możemy powalczyć. Zarówno Litwinki, jak i Węgierki są w naszym zasięgu. Jeśli by udało się nam awansować, to byłby to ogromny sukces.

Dla Laury Miskiniene ten pierwszy mecz będzie zapewne wyjątkowy.
No tak, zespół z Wilna, u siebie, w ojczyźnie. Liczę, że trochę nam opowie o naszych pierwszych rywalkach, że będzie takim naszym dodatkowym bankiem informacji. 

Reklama

Gdyby udało się ograć Litwinki i Węgierki trafilibyście do grupy A, gdzie czeka hiszpańska Casademont Zaragoza, francuska Basket Landes i grecka Athinaikos Qualco. Bardzo, bardzo silny zestaw!
To są same potęgi. Gdybyśmy zagrali w tej grupie, byłoby nam trudno wygrać mecz. Hiszpanki to brązowe medalistkami Euroligi z zeszłego roku i na pewno faworytki tej grupy. Wysoko, bo na piątym miejscu w zeszłym roku Euroligę zakończyły też Francuzki, natomiast Greczynki to aktualne finalistki FIBA Euro Cup. Choć zestaw jest bardzo mocny, to byłby smacznym kąskiem dla naszych kibiców!

Jeśli nie udało by się Wam dostać do Euroligi, to trafiacie do FIBA Euro Cup. W wypadku porażki już z Litwinkami, będziecie grali w grupie H ze szwajcarską BCF Elfic Fribourg, francuską Landerneau Bretagne Basket i włoską Autosped BCC Castelnuovo, a w przypadku porażki rundę wyżej z Węgierkami los przydzielił Wam w grupie I portugalską SL Benfikę, serbską UZKK Student Nisz i zwycięzcę z pary Saarlouis (Niemcy) - Geneve (Szwajcaria). Jak Pan skomentuje to losowanie?
Chociaż obie grupy są mocne, a nasze rywalki mają podobny potencjał, to było dla nas dobre losowanie. Faworytkami grup będą Portugalki z Benfiki i Francuzki z Brytanii. Do dalszej fazy awansują po dwie drużyny, więc uważam, że mamy realne szanse, żeby znaleźć się w obu grupach w tej pierwszej dwójce. 

Reklama

Po tych losowaniach widzimy, że będzie dużo grania. Jesteście na to gotowi? 
Myślę, że tak, bo skompletowaliśmy szeroki, wyrównany skład, pod kątem rywalizacji na dwóch frontach. Oba puchary, niezależnie, do którego awansujemy są bardzo wymagające. W praktyce musimy być gotowi na grę co trzy dni. 

Europejskie puchary i szerszy skład to wyzwania finansowe. Czy zatem budżet będzie dużo większy niż przed rokiem?
W tym momencie jesteśmy jeszcze w trakcie konkursu, w którym miasto przyznaje dotacje klubom. Wiem, że tych pieniędzy w tym roku w puli jest więcej, a my z racji dużego sukcesu sportowego i udziału w europejskich pucharach liczymy na większe pieniądze od miasta. O konkretnych sumach będziemy mogli jednak porozmawiać po 31 lipca. 
Drugą sprawą są dwaj sponsorzy tytularni czyli spółka Enea i Politechnika Poznańska. Oba podmioty są zadowolone ze współpracy z nami i tutaj też oczywiście trwają negocjacje. Te umowy dopinamy. Sponsorzy też chcą nam pomóc w tym, by mieć pieniądze na dobry skład i na to, żeby na dobrym poziomie grać w europejskich pucharach. 

Reklama

A co z halą na europejskie puchary?
W eliminacjach Euroligi zostaliśmy rozstawieni w trzecim koszyku, a to oznacza, że ewentualne oba mecze zagramy na wyjeździe. Mecze odbędą się 23 i ewentualnie 30 września. Pozostałe mecze w Europie, podobnie jak te w Orlen Basket Lidze Kobiet będziemy grali w Centrum Sportu Politechniki Poznańskiej. 

Miejsce meczów nie ulega zmianie, ale zmienia się skład. Do drużyny dołączyły trzy bardzo mocne, doświadczone nazwiska. Zacznijmy od dwóch Amerykanek: środkowej Gmrice Davis i rozgrywającej Feyondy Fitzgerald. Dlaczego one?
Oczywiście chcieliśmy wzmocnić skład. Podjęliśmy decyzję, że nie przedłużymy kontaktu z rozgrywającą Brittany Brown. Z kolei Jessica Carter już na starcie przygotowań poinformowała nas, że ma bardzo lukratywną propozycję z Chin, z której skorzysta. Brown zastąpiliśmy Fitzgerald, która ma ogromne doświadczenie z gry w Polsce, do tego też bardzo duże doświadczenie z występów w europejskich pucharach. Jest to zawodniczka, jeszcze relatywnie młoda, ale już z dużym doświadczeniem. Natomiast jeśli chodzi o pozycję centra, to wybór padł na Davis, którą bardzo dobrze znamy, bo była u nas przez sezon parę lat temu. Obserwowaliśmy jej grę we Wrocławiu, gdzie była kluczową zawodniczką. Zarówno Gmirce i Feyonda to dla nas bardzo duże wzmocnienia. 

Reklama

Dochodzi też Polka – etatowa skrzydłowa reprezentacji Anna Jakubiuk. 
Tak. Pożegnaliśmy się z jedną z seniorek - Emilią Koślą i jej miejsce zajmuje właśnie Ania Jakubiuk. Myślę, że ona wniesie nam też o wiele więcej jakości. Musimy mieć przecież zespół, który nie tylko będzie grał w lidze, ale podejmie też rękawicę w europejskich pucharach.

Trudno było namówić na grę w Poznaniu koszykarki takiego formatu?
Na pewno nie było to łatwe. Perspektywa gry w kwalifikacjach Euroligi i ewentualnej gry w FIBA Euro Cup była magnesem. Szybko porozumieliśmy się i podpisaliśmy umowy. Nasze miasto jest fajnym miejscem do tego by tu grać i się rozwijać. 

Reklama

Czy te koszykarki były na pierwszych miejscach list rankingowych, z którymi chcieliście podpisać kontrakty? 
Nie mówię, że to były pierwsze typy, bo te listy były dłuższe, ale jak już podjęliśmy decyzje, że to one, to nam nie odmówiły i udało nam się porozumieć finansowo i podpisać kontrakty. 

To są roczne czy dwuletnie umowy?
W przypadku Amerykanek są to kontrakty roczne.

Pozostają Jovana Popović, Ola Pszczolarska, Malina Piasecka i utalentowana młodzież – kadrowiczki U20. Po takim sukcesie chyba podpisanie z nimi umów to była formalność.
I tak i nie, bo sukces sprawia, że dziewczyny dostają trochę więcej ofert. Tak było chociażby z Maliną Piasecką, która tych ofert miała sporo, tym bardziej, że dla niej najbliższy sezon będzie ostatnim w roli młodzieżowca. Dziewczyny jednak chciały tu zostać, porozumieliśmy się, bo nie chcieliśmy dużej rewolucji w składzie. 

Reklama

O odejściu Brittany, Jessiki i Emilii Kośli już mówiliśmy, z istotnych zawodniczek nie będzie już też w AZS-się Hannah Hank i Natalii Rutkowskiej. 
Wiemy, że po kontuzji wraca Laura Miskiniene, a w składzie mogą grać tylko cztery zawodniczki zagraniczne. Laura to gwiazda, do tego z kontraktem, a Hannah przychodziła, by zapełnić dziurę do końca sezonu, po kontuzji Litwinki. Dziś kiedy Laura jest zdrowa i może grać, Hank nie mogłaby grać jako piąta zagraniczna w lidze. Nie wpływałoby to dobrze na atmosferę w zespole, więc się pożegnaliśmy. Natomiast jeśli chodzi o Natalię Rutkowską, to wiedzieliśmy, że mamy dosyć dużo zawodniczek i ciasno pod koszem, więc nie chcieliśmy blokować jej rozwoju i puściliśmy ją, by mogła dalej się rozwijać. Będziemy stawiać w rotacji na Wiktorię Haegenbarth i stąd taka nasza decyzja.

Laura Miskiniene wraca do gry, a przecież doszła Gmrice Davis. Środek wygląda imponująco.
Laura była już gotowa na koniec sezonu. Dziś jest zdrowa i przygotowuje się z kadrą Litwy do meczów eliminacyjnych. Jest w dużym treningu i mam nadzieję, że będzie w stu procentach gotowa do pierwszego spotkania. Czy środek imponuje? Tak, ale mam wrażenie, że jesteśmy dobrze zbilansowani na każdej pozycji. Oby tylko dopisywało nam zdrowie. 

Reklama

Wojciech Szawarski, który został wybrany trenerem roku w Orlen Basket Lidze pozostaje na stanowisku. Czy ten nowy skład Enea AZS to jego autorski pomysł, czy raczej wynik rozmów z panem w dyrektorskim gabinecie?
Trener podrzuca nazwiska i ja podrzucam nazwiska, a potem podejmujemy wspólnie decyzje najlepsze dla zespołu, by ten zestaw ludzki był optymalny.

Krótko o przygotowaniach i sparingach. Kiedy ruszacie? Czy w związku z grą w Europie będą też rywale z zagranicy? 
Ruszamy 17 sierpnia okresem przygotowawczym. Około tygodnia później przyjeżdżają zawodniczki zagraniczne. Na ten moment trener dogrywa wszystkie sparingi, więc jeszcze ciężko mi potwierdzić z kim i kiedy zagramy. Na pewno weźmiemy udział w dwóch turniejach towarzyskich. Już 23 września czeka nas pierwszy mecz w eliminacjach Euroligi, a 3 czy 4 dni później inauguracja Orlen Basket Ligi Kobiet. 

Reklama

Jaki jest cel na ten sezon?
Zawsze mówiłem zachowawczo, że awans do play-off, ale myślę, że tym razem chcemy się znaleźć w półfinale. Jak będziemy w czwórce, to znów chcemy powalczyć o medale. Chcemy też dobrze pokazać się w Europie. 

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/07/2026 09:03
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Nazywają Go Kuropatwa 2026-07-17 21:43:36

    -dziękuję za trzydziestoletni pobyt w Poznaniu - -za uprzejmość i życzliwość zarządu - -Pan Paweł Pan Łukasz Pani Monika - -Za trud i staranie zawodniczek - -Sukcesów na parkietach życzę - 2026-07-17

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości