Damian Litwinowicz, kierowca Automobilklubu Wielkopolski i grupy Automax Motorsport zainaugurował nowu sezon. I to na szczeblu międzynarodowym, bo w Mistrzostwach Europy Rallycorss. Choć początek zmagań z jego udziałem należał do obiecujących, to pechowy ćwierćfinał na torze w Rydze sprawił, że mistrz Europy z 2023 nie miał szans na awans do finału w kat. RX1.
Początek weekendowych zmagań dla Damiana Litwinowicza był bardzo dobry. Poznaniak pewnie wszedł w mistrzostwa Europy Rallycross uzyskując już na treningu szósty czas wśród trzydziestu uczestników. Powrót do starej formuły zawodów sprawił natomiast, że na starcie zameldowało się wielu utytułowanych kierowców, co tylko podwyższyło poprzeczkę dla Polaka i części jego konkurentów. Wicemistrz Europy sprzed roku utrzymywał się w kwalifikacjach w samej czołówce, co zapewniło mu awans do ćwierćfinału. W decydującym wyścigu Litwinowicz miał jednak pecha. Jadący Volgswagenem Polo Kjetil Larsen doprowadził do zderzenia, przez co oba samochody wypadły z toru. Strata była zbyt duża, aby marzyć o ukończeniu zawodów na zadowalającej lokacie. Ostatecznie Polak zajął 16. miejsce, nie awansując do finału w kat. RX1.
Mój cel jest jasny, awans do finału i to jest dla mnie najważniejsze. Teraz dochodzi dodatkowy etap czyli ćwierćfinał. Pierwsza 24 zawodników pojedzie w czterech ćwierćfinałach, więc będą się skupiał, aby regularnie piąć się do wyścigu finałowego. Od kiedy startuję w Mistrzostwach Europy, finał to zawsze jest mój główny cel. Najważniejsze dla mnie jest zdobywanie dużej liczby punktów w trakcie całego sezonu. Więc Max atak od samego początku
Reklama
- mówił w rozmowie z portalem rallyandracem.pl Damian Litwinowicz.
Na łotewskiej ziemi najlepszy okazał się ośmiokrotny mistrz świata, Johan Kristoffersson. Drugi był Ole Christian Veib, a trzeci Joni Turpeinen, który w tej kat. był debiutantem.
Kolejna runda ERX odbędzie się pod koniec maja, a areną zmagań będzie słynny węgierski tor Nyirad. O sukces w tym sezonie może być szczególnie trudno. Wraz z powrotem do formatu spalinowego i wstrzymaniu elektrycznych mistrzostw świata cykl ERX znów stał się mocno prestiżowy. W stawce nie brakuje szybkich kierowców, a nieobecność Yury’ego Belevskiy’ego niczego nie ułatwi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze