Piłkarze Warty Poznań ponownie podzielili się punktami z rywalem. Drużyna Macieja Tokraczyka bezbramkowo zremisowała na własnym terenie z Sandecją Nowy Sącz. Strata punktów w takim momencie sezonu boli i może mieć spore konsekwencje, bo zespół dalej gra o bezpośredni awans na zaplecze PKO BP Ekstraklasy. Na stadionie przy Drodze Dębińskiej odnotowano rekordową frekwencję, a wszystko to za sprawą nowej trybuny.
W pierwszym kwadransie spotkania przewagę miała Sandecja, ale czujny był w bramce Leo Przybylak. Później ekipa Zielonych się "przebudziła", mocniej pracując w defensywie. Jedynym problemem podopiecznych trenera Tokarczyka była niedokładność, która skutkowała częstymi stratami. Pod koniec pierwszej połowy zespół gospodarzy szukał szans na skrzydłach, w osobach Marcela Stefaniaka i Daniela Pietraszkiewicza. Nic to jednak nie dało, a pierwsze czterdzieści pięć minut zakończyło się bezbramkowym remisem.
W drugiej połowie oba zespoły raz jeszcze musiały złapać rytm. Ekipa Zielonych szukała długimi podaniami Michała Smoczyńskiego, lecz wciąż panował impas. Pojedyncze zrywy nie kończyły się golami. Sama końcówka należała już do Kacpra Szymanka, który dwukrotnie - w 70. i 85. minucie, mógł dać swojej drużynie prowadzenie. W doliczonym już czasie gry żółty kartonik ujrzał Jan Niedzielski, a remis 0:0 stał się faktem.
Mecz 31. kolejki Betclic 2. Ligi był dla Zielonych wyjątkowy. Drużyna od czasu powrotu na stadiom przy Drodze Dębińskiej nie grała przed tak dużą publicznością. Standardowo wszystkie bilety na mecz zostały sprzedane, choć po raz pierwszy została udostępniona dodatkowa trybuna na 1700 osób. To duże wydarzenie, zwłaszcza, że uprzednio tak wielu sympatyków futbolu oglądało mecz Zielonych przy Drodze Dębińskiej ponad 13 lat temu – w sezonie 2013/2014 II ligi grupy zachodniej, gdy Warta pokonała Polonię Bytom 2:1.
Sprawa awansu w przypadku poznańskiej Warty wciąż pozostaje otwarta, a Betclic 2. Liga nie jest spełnieniem marzeń Zielonych. Drużyna plasuje się na 2. miejscu, z sumą 59 punktów. Unia Skierniewice pomału wydaje się być poza zasięgiem. Zespół jednak chcąc bezpośrednio awansować mna zaplecze PKO BP Ekstraklasy nie może dać się prześcignąć grupie z Grudziądza. W przeciwnym razie droga ta znacznie się wydłuży.
Na pewno nie uciekniemy od tego, że zbliża się finisz rozgrywek i tych spotkań zostało coraz mniej. Wiemy, w jakim miejscu jesteśmy i dlaczego się w nim znaleźliśmy – to efekt pracy wykonanej przez cały sezon, dlatego bardzo się z tego cieszymy. Nie budujemy jednak dodatkowej presji i nie traktujemy tego meczu jako spotkania, które ma wszystko rozstrzygnąć. Oczywiście zwycięstwo może nas przybliżyć do celu, ale nawet po wygranej przed nami będą kolejne kroki do wykonania. Z drugiej strony, ewentualne potknięcie również nie zmieni faktu, że wiele nadal będzie zależało od nas samych
- deklarował przed meczem z Sandecją trener Warciarzy, Maciej Tokarczyk.
Już 17 maja podopieczni trenera Macieja Tokarczyka zagrają na wyjeździe z KKS-em Kalisz. Po derbach przyjdzie pora na rewanż z Podhalem Nowy Targ. Zieloni zakończą sezon meczem domowym z Resovią Rzeszów, a każdy z kibiców pomału zaciera ręce myśląc o fecie, która planowana jest na 30 maja.
Warta Poznań – Sandecja Nowy Sącz 0:0 (0:0)
Składy zespołów
Warta: Przybylak, Avdeev, Kumoch, Kusztal (Stanek 90+1’), Lepczyński, Michalski, Rychter, Smoczyński (Szymanek 55’), Stefaniak, Waluś
Sandecja: Jeleń, Pleśnierowicz (Słaby 38’), Błyszko, Smajdor (Nawrotka 65’), Ogorzały, Kołbon, Wołczek, Żurawski (Kasprzak 77’), Talar, Brenkus (Juszczyk 77’), Pietraszkiewicz (Oure 65’)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze