Piłkarze Lecha Poznań nie pozostawili złudzeń kto zasługuje na awans do trzeciej rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu drugiej rundy wygrali na wyjeździe z mistrzem Danii Aarhus GF 4:1. Mistrz Polski był dzisiaj lepszy i skuteczny, zapamiętany zostanie na pewno też fenomenalny gol Terry'ego Yegbe. Rewanż w Poznaniu w środę, 29 lipca.
Pierwszy kwadrans sugerował, że nie będzie to dla Lecha Poznań łatwy mecz. Było dużo walki, ale głównie w środku pola, gospodarze próbowali podaniami rozgrywać swoja akcje, Lechici natomiast szukali długich piłek. Albo strzałów z dystansu, jak choćby w 19. minucie Michał Gurgul.
Częściej w strefę podbramkową przedostawali się gospodarze, ale mistrzowie Polski grali konsekwentnie. I po pół godziny gry to oni wyszli na prowadzenie. Bohaterem został Michael Ishak, który oddał precyzyjny strzał z lewej strony bramki i pokonał Mads Hedenstada. Ale nie był to największy błąd tego golkipera.
W 37. minucie bramkarz Aarhus GF musiał opuścić boisko. Otrzymał bowiem czerwona kartkę za interwencję ręką poza polem karnym. To oznaczało spory zmiany w ustawieniu drużyny mistrza Danii. Rywale nie zdążyli się chyba jeszcze otrząsnąć po tym wydarzeniu, a już przegrywali z Lechem 0:2. Drugi gol dla Kolejorza padł po kombinacyjnym ataku, Patrik Walemark w polu karnym zagrał na jeden kontakt z Antonim Kozubalem, a następnie wykorzystał sytuację sam na sam.
Ale mistrzowie Danii nie zamierzali rezygnować. Na drugą połowę wyszli pełni wiary, że losy spotkania da się jeszcze odwrócić. By zmniejszyć straty potrzebowali dziesięciu minut. W 55. minucie dośrodkowanie Frederika Emmery'ego wykorzystał Kristian Arnstad pokonując Mateusza Lisa. Po chwili ponownie było gorąco pod bramką Kolejorza, który wydawał się pogubiony i zdenerwowany, a przecież wciąż grał w przewadze jednego piłkarza. Ale była to tylko chwilowa słabość.
Sytuację uspokoił Terry Yegbe, który strzelił tak, że sam siebie chyba zaskoczył. Ghańczyk, dla którego to dopiero drugi mecz w barwach Lecha Poznań w oficjalnym meczu popisał się fenomenalnym strzałem zza pola karnego. Środkowy obrońca Kolejorza trafił pod samą poprzeczkę zdobywając swojego pierwszego gola dla Lecha i pierwszego swojego w europejskich rozgrywkach, chociaż był to jego 17 taki mecz. Lech prowadził 3:1.
Chwilę później podopieczni Nielsa Frederiksena zadali rywalom kolejny cios, ponownie za sprawą Patrika Walemarka, Było 4:1. Poznaniacy starali się grać na pełnej koncentracji i chociaż Poznaniacy więcej goli nie zdobyli (a w ostatnich minutach grali w przewadze dwóch piłkarzy), to tak wysoka wyjazdowa wygrana praktycznie przesądza kwestię awansu do kolejnej rundy.
To bardzo dobry wynik, ale mamy jeszcze rewanż. 4:1 nie zamyka wszystkiego, to jest futbol, trzeba grać do końca. To jest dopiero początek sezonu, ale widzę, że mamy dużo pewności siebie i dużo jakości. Jesteśmy mocni
- powiedział Patrik Walemark w rozmowie z TVP Sport.
Rewanżowe spotkanie odbędzie się w Poznaniu na Enea Stadionie w środę, 29 lipca o godz. 19.00.
Mniej goli i emocji było w spotkaniu potencjalnych rywali Lecha Poznań w kolejnej rundzie, czyli w starciu mistrza Azerbejdżanu Sabah Baku z mistrzem Finlandii KuPS. Piłkarze z Baku wygrali 1:0 i sprawa awansu pozostaje otwarta.
Aarhus GF - Lech Poznań 1:4 (0:2)
Gole dla Lecha: 29' Michale Ishak, 42' i 66' Patrik Walemark, 61' Terry Yegbe
Aarhus: Hedenstad, Jensen-Abbew, Tingager, Kahl, Links, Knudsen, Anderson, Emmery, Jorgensen, Arnstad, Bech.
Lech: Lis - Pereira, Yegbe, Mońka, Gurgul, Murawski, Kozubal, Rodriguez, Walemark, Palma, Ishak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
-ot i rodzima piłka nożna szkoleniowcem duńczyk bramki strzelają obcokrajowcy – -zdobywają- -rodzimi nic nie mają do powiedzenia - -od wieku juniora prowadzący zajęcia nazwany trenerem pokrzykiwał z boku do złudzenia przypominając łajając raczej – - pokrzykując- - albo raczej wskazując na siebie uwagę zwracając też raczej - - a i to iż jest i kontroluje sytuację – - czytaj; proces szkolenia - - nie tak – - nie tak ciebie uczyłem – - oby ino nie być zwolnionym z pracy – - sam widoku tego zaznałem- - po wielokroć- - na mistrzostwach świata oglądaliśmy reprezentację półmilionowej populacji kilku zielonych wysp – - no tak ale my mamy za to stadion przy ulicy bułgarskiej a tam sławetna zielona murawa – - poza tym warta też zawsze była zielona- - oni mają za to zielone wyspy i kopaczy jak się patrzy – - jakoś nie mogę wyjechać z tego grodu – - zatrzymują mnie wizyty u stomatologa- - jak tylko wydobrzeję udaję się do wrocławia- - tam na stadion nie pójdę – - cały ozdobiony we zgniłej ciemnej zieleni- - a mam go na wyciągniecie ręki - - no niech będzie w zasięgu wzroku - - zieleń spotykamy w przydrożnym rowie w lesie na łące – - są jeszcze te jak się patrzy zielone wyspy – - tam to dopiero się gra - 2026-07-23
-ot i rodzima piłka nożna szkoleniowcem duńczyk bramki strzelają obcokrajowcy – -zdobywają- -rodzimi nic nie mają do powiedzenia - -od wieku juniora prowadzący zajęcia nazwany trenerem pokrzykiwał z boku do złudzenia przypominając łajając raczej – - pokrzykując- - albo raczej wskazując na siebie uwagę zwracając też raczej - - a i to iż jest i kontroluje sytuację – - czytaj; proces szkolenia - - nie tak – - nie tak ciebie uczyłem – - oby ino nie być zwolnionym z pracy – - sam widoku tego zaznałem- - po wielokroć- - na mistrzostwach świata oglądaliśmy reprezentację półmilionowej populacji kilku zielonych wysp – - no tak ale my mamy za to stadion przy ulicy bułgarskiej a tam sławetna zielona murawa – - poza tym warta też zawsze była zielona- - oni mają za to zielone wyspy i kopaczy jak się patrzy – - jakoś nie mogę wyjechać z tego grodu – - zatrzymują mnie wizyty u stomatologa- - jak tylko wydobrzeję udaję się do wrocławia- - tam na stadion nie pójdę – - cały ozdobiony we zgniłej ciemnej zieleni- - a mam go na wyciągniecie ręki - - no niech będzie w zasięgu wzroku - - zieleń spotykamy w przydrożnym rowie w lesie na łące – - są jeszcze te jak się patrzy zielone wyspy – - tam to dopiero się gra - 2026-07-23