Dwa tygodnie. Tyle na grę o pierwszoligowe punkty musieli czekać koszykarze Enei Basketu Poznań. I chociaż by podtrzymać meczowy rytm zagrali spotkanie kontrolne w Gdyni, to ta przerwa nie wpłynęła na ich dobrze, bo w wyjazdowym spotkaniu z PGE Spójnią Stargard nie zdołali odnieść zwycięstwa. A był to ważny mecz, bo Spójnia, podobnie, jak Enea wciąż walczy o prawo gry w fazie play-off.
Obie drużyny to sąsiedzi z pierwszoligowej tabeli. Spójnia przed tym spotkaniem była w niej o jedno miejsce wyżej od zespołu z Poznania i miała lepszy bilans (13:9 wobec 11-11 Enei). W pierwszej rundzie Enea Basket była lepsza wygrywając 79:73, gospodarze dzisiejszego spotkania chcieli się więc zrewanżować. Zespół Edmundsa Valeiko pojechał do Stargardu bez Mikołaja Stopierzyńskiego i bez Bartosza Mońko (oddelegowany do drużyny drugoligowej na mecz z Zastalem Zielona Góra, w którym zdobył 33 punkty). W składzie Spójni nie było Aleksandra Jęcha i kontuzjowanego Igora Wadowskiego.
Początek, chociaż bez Jamesa Washingtona (nie wyszedł w pierwszej piątce) zdecydowanie należał do zespołu z Wielkopolski. Dobra gra Andrzeja Krajewskiego i dwa celne rzuty za trzy Michała Samsonowicza dały gościom prowadzenie 14:7. Gospodarze "złapali" jednak swój rytm i po trzech punktowych akcjach Ilji Gromovsa zmniejszyli straty do dwóch punktów. A po pierwszej kwarcie przegrywali tylko jednym, 21:22.
Druga kwarta rozpoczęła się od punktów Wojciecha Czerlonko i pierwszego w meczu prowadzenia Spójni (23:22). Prowadzenie się powiększyło, bo koszykarze Enei Basketu przez trzy i pół minuty nie potrafili zdobyć punktów. Po dwóch akcjach z rzędu Pawła Kikowskiego Spójnia miała serię 11:2 i ośmiopunktową przewagę. Ale za trzy trafił Konrad Rosiński (pierwsze punkty z gry Enei w 6. minucie drugiej kwarty!), dwie akcje punktowe zrobił Andrzej Krajewski i było tylko 32:31 dla Spójni. Role się odwróciły, to Poznaniacy odnotowali serię 10:2 i wrócili na prowadzenie. Do przerwy wygrywali w Stargardzie 43:40.
Trzecia kwarta też była bardzo wyrównana, z minimalną przewagą Poznaniaków, którzy grali bardziej zespołowo i popełniali mniej start. Najjaśniejszą postacią w zespole Spójni był w tej części gry Jarosław Mokros, który zdobył 10 punktów. Enea Basket prowadziła minimalnie 61:60.
Ostatnie część gry przyniosła częste zmiany na prowadzeniu. Ekipa gospodarzy postawiła na rzuty za trzy punkty. Najpierw dwukrotnie trafił Wojciech Czerlonko, następnie Wiktor Rajewicz i Spójnia wygrywała 68:64. I chociaż nadal popełniała sporo prostych strat (23 w meczu), to prowadzenia nie oddała do końca. Co więcej, w ostatnich minutach po akcjach Jarosława Mokrosa i Iliji Gromovsa przewagę powiększyła. Wygrała z Eneą Basketem 82:77 rewanżując się za porażkę z pierwszej rundy i przybliżając się do fazy play-off.
Bardzo się cieszymy ze zwycięstwa, bo bardzo go potrzebowaliśmy. Musimy wygrywać seriami. Nie był to może najpiękniejszy nasz mecz, 23 straty z naszej strony, ale walką wyrwaliśmy to zwycięstwo. Walka w obronie i walką pod tablicami, bo mieliśmy 15 zbiórek więcej od naszych rywali
Reklama
- powiedział Wiktor Rajewicz ze Spójni.
Gospodarze zagrali 40 minut, my 38. I to jest ta różnica. W ostatnich dwóch minutach straciliśmy głowę, nie wiem dlaczego. Doświadczeni zawodnicy pokazali nam jak grać 40 minut
- skomentował Edmunds Valeiko, trener Enei Basketu Poznań.
Cieszy mnie nasza postawa w obronie. Zaważyła końcówka, brak koncentracji i chyba trochę braku doświadczenia. Dużo fizycznej gry po stronie naszych rywali, dużo zebranych piłek i dało się ten mecz odczuć
- dodał Patryk Stankowski z Enei.
PGE Spójnia Stargard - Enea Basket Poznań 82:77 (21:22, 19:21, 19:17, 23:17)
Punkty dla PGE Spójni: Ilija Gromovs 18, Wojciech Czerlonko 16, Jarosław Mokros 15, Paweł Kikowski 13, Jalen Ray 7, Wiktor Rajewicz 7, Jakub Karolak 4, Szymon Szmit 2
Punkty dla Enei Basketu: Patryk Stankowski 14, Michał Samsonowicz 13, James Washington 13, Andrzej Krajewski 12, Kacper Mąkowski 10, Konrad Rosiński 7, Tobiasz Dydak 4, Jonasz Kluj 3 Jan Nowicki 1
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze