Reklama

Kontuzje, problemy, ale i szansa na nowy transfer. ROZMOWA z prezesem Enei Grunwaldu Poznań

Seria minimalnych porażek, kontuzje kluczowych zawodników i przedłużający się remont hali przy ulicy Newtona. Zespół Enei Grunwaldu Poznań znalazł się w trudnej sytuacji, a końca problemów na razie nie widać. Prezes klubu Jakub Pochopień w rozmowie z Michałem Bondyrą opowiedział o aktualnej sytuacji, o przyszłości kontuzjowanego Krystiana Szostaka, możliwym transferze i szansach na przełamanie złej passy w Lidze Centralnej.

Michał Bondyra: W środę w finale eliminacji wojewódzkich wygraliście 42-23 z Nielbą Wągrowiec. Jak to się stało że tak wysoko ograliście szóstą obecnie drużynę z Ligi Centralnej? 
Jakub Pochopień, prezes Enea WKS Grunwaldu Poznań:
Zacznę od tego, że po serii nieszczęśliwych przegranych takie zwycięstwo cieszy. Nie ma co jednak przywiązywać jakiejś wielkiej wagi do jego rozmiarów, bo Nielba zagrała ten mecz składem juniorskim dając odpocząć podstawowym zawodnikom, którzy skończyli półfinałowy mecz z Włoszakowicami pół godziny wcześniej. Dobrze, że wygraliśmy, ale uczciwie mówiąc ranga tego zwycięstwa nie może się równać ze spotkaniem derbowym w lidze.

Ale i tak była to miła odmiana po porażkach w Lidze Centralnej. Przypomnijmy najpierw porażka dwoma bramkami z Białej Podlaskiej, potem remis w Legnicy i dwie porażki jedną bramką w Koszalinie i w Żukowie. Co się z Wami stało? Dlaczego tak doświadczony zespół i tak dobry zespół przegrywa końcówki?
Ja też się nad tym zastanawiam. Mam nadzieję, że jedno zwycięstwo przy tak minimalnych porażkach spowoduje, że po prostu zaczniemy wygrywać. Ci chłopacy są doświadczeni, zaczynają przecież trzeci sezon w Lidze Centralnej, natomiast pamiętaj, że to cały czas młody zespół. Ci chłopcy przyszli do nas przecież po liceum. Znamy jakość tych chłopaków i myślę, że praca trenera z nimi już niedługo przyniesie wymierny efekt.  

Reklama

W ostatniej rozmowie, Dawid Krzywicki mówił mi o kontuzji Krystiana Szostaka. Co się stało z gościem, który przychodził z mistrza Polski i miał być tu gwiazdą?
Krystian jest w trakcie rehabilitacji, natomiast ona polega na tym, że tak naprawdę on… niewiele może robić. Na pierwszym treningu po przyjeździe do Poznania zgłosił ból pleców. Zaczęliśmy badać ten temat i wyszło, że jest z wielomiesięcznym urazem. Pewnie zaciskał zęby, by w takim zespole jak Wisła Płock się pokazywać i grać. Jesteśmy po rozmowach z Wisłą. Bo tak na dobrą sprawę to jest niewykryta kontuzja i moglibyśmy zerwać kontrakt. Doszliśmy jednak do porozumienia i odpowiedzialność rozłożona zostanie na oba kluby, samego zawodnika i na agenta. 

Zawodnik będzie pobierać mniejsze wynagrodzenie?
W połowie tego miesiąca ma zacząć pracę u jednego z naszych sponsorów, który zajmuje się ochroną. Myślę, że znajdziemy dla niego bezpieczne zajęcie.

Reklama

To jest kontuzja kręgosłupa?
Tak, byliśmy z nim u profesora, specjalisty od narządów ruchu, który stwierdził, że ma kręgoszczelinę. Ta kość musi się sama zrosnąć. Nie wiemy jak to będzie. Ale temat jest otwarty, a my liczymy że wróci za pół roku a nie za rok. Jesteśmy dobrej myśli. 

A co ze zdrowiem pozostałych zawodników?
Wypadli nam jeszcze Hubert Barcik i Mikołaj Płoski. Hubert cały okres przygotowawczy wzmacniał mięśnie wokół kolana, by nie trzeba było operować. Tydzień po wznowieniu treningów na hali kolano jednak spuchło. Od razu położyliśmy go na stół, dziś jest po operacji i już niedługo wraca do aktywności. Mikołaj Płoski w ostatnim meczu w Żukowie doznał urazu kostki i złamania palca. W tej chwili nasz joker będzie musiał sobie odpocząć, pewnie miesiąc. Pozostali są zdrowi. Nie spuszczamy głów i walczymy.

Reklama

Czy w związku z tymi kontuzjami przewidujesz jeszcze jakiś transfer w trakcie tej rundy? 
Tak. Gra na prawym rozegraniu, jest aktualnym mistrzem Polski juniorów z Wisłą Płock i pytał o niego klub z drugiej Bundesligi. Jesteśmy umówieni za kilka dni na telefon, czy zawodnik będzie chciał do nas dołączyć. To nie jest łatwa sytuacja dla zawodnika, kiedy w październiku nie ma klubu, a zespoły mają pozamykane budżety. Liczę jednak na to, że uda nam się dogadać.

Gracie teraz z Jurandem. Ciechanów to bardzo ciężki teren. Jak nikt nie liczy na zwycięstwo gra się łatwiej?
Jedziemy tam po niespodziankę. Zagrajmy najlepsze zawody na jakie nas stać. Natomiast powiedzmy sobie szczerze, że ciężko będzie tam wygrać. W tym sezonie punkty stracili już tam faworyci tacy jak Lubin czy Szczecin. Tam jest specyficzna hala, a kibice cały mecz stoją i krzyczą dopingując. Za to ich bardzo cenię. A my? Zagramy bez presji, dlatego mogą to być naprawdę fajne zawody. 

Reklama

Wspomniałeś o hali w Ciechanowie. Ja zapytam o tę w Poznaniu. Hala przy ulicy Newtona przechodzi termomodernizację i modernizację wentylacji. Wy nie tylko nie możecie na niej grać meczów, ale nawet trenować. A przecież to hala szkolna, w której od pięciu tygodni powinni ćwiczyć też uczniowie!
Do tego wiem, że nie działa tam też basen. Mieliśmy wracać na Newtona szybciej, ale przy każdej takiej inwestycji mogą występować nieprzewidziane trudności. Ściskam mocno kciuki żebyśmy mogli tam wrócić jak najszybciej. Dla nas takim absolutnym deadlinem jest koniec października, bo od listopada nie mamy żadnych hal zarezerwowanych na treningi i mecze. 

A co jeśli do tego czasu nie uda się wrócić?
Doszłoby do katastrofy i sportowej i wizerunkowej, na którą nikt nie chce sobie pozwolić. 

Reklama

W październiku macie jeszcze cztery mecze po Ciechanowie w Szczecinie, w Lubinie i 30 października mieliście podejmować Aurum Gorzów. Gorzowianie są w identycznej sytuacji co wy. Też mają remont hali i też grają wszystko na wyjazdach. Czy w związku z tym grozi wam walkower?
Myślę, że walkower to ostateczność, którą stosuje Związek, kiedy już naprawdę nie ma innych rozwiązań. Nauczony doświadczeniem wiem, że ZPRP robi wszystko, żeby mecz się odbył. Przecież potrafiliśmy tu w Poznaniu czekać ponad półtorej godziny na to, aż przestanie kapać z dachu. Związkowi zależy na tym, by mecze się odbywały. Poza tym jesteśmy w stałym kontakcie z zespołem z Gorzowa, jeden i drugi zespół monitoruje prace na własnych halach. Wczoraj poddałem propozycję trenerowi Michałowi Tórzowi, czy by nie warto spróbować zagrać tego meczu w pierwszy weekend lutego czyli na tydzień przed startem ligi. 

Mówiłeś, że ten sezon będzie trudny, ale to raczej pod kątem tego, że wzmocnili się rywale. Chyba aż tak trudne to się nie spodziewałeś? 
Wszystko jest rozkopane i na boisku i w terminarzu i w tabeli, ale tanio skóry nie sprzedamy. Poza tym spójrz na tę ligę, większość meczów jest na żyletki, kończą się różnicą jednej lub dwóch bramek. Gorzów wygrał 4 mecze jedną bramką i jest pierwszy, my przegraliśmy jedną bramką i jesteśmy na 12 miejscu.
Na szczęście dopiero cztery kolejki za nami, a my nie przegrywamy wyraźnie. Liga jest długa a my wrócimy na właściwe tory. Najbardziej boli mnie, że nie możemy grać u siebie. Po meczu, kiedy przegrywasz na wyjeździe jedną bramką, a potem wracasz do siebie, do Poznania, na Newtona kibice cię poniosą i grasz dobry mecz, a wtedy rośnie twoje morale i wygrywasz. Tak odbudowuje się psychika zawodnika, zespołu. A teraz tego nie ma.
 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/10/2026 09:22
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości