Piłkarze Lecha Poznań nie zagrają w Lidze Mistrzów. Chociaż w pierwszym meczu drugiej rundy eliminacji wygrali na wyjeździe z duńskim Aarhus 4:1, to w rewanżu na Enea Stadionie po fatalnej grze przegrali po rzutach karnych.
Trener Lecha Poznań zgodnie z zapowiedzią na rewanżowe spotkanie z mistrzem Danii wystawił najsilniejszy skład. Zmuszony był jednak do pozostawienia poza grą Leo Bengtssona, który ma problemy ze stopą.
Początek spotkania nie zwiastował problemów mistrzów Polki. To oni lepiej grali w środku pola i próbowali atakować. Bardzo blisko zdobycia goli byli w 18. minucie spotkania. Dośrodkowanie Antoniego Kozubala chciał wykorzystać Michael Ishak, ale bramkarz Aarhus jego strzał obronił. Chwilę później kapitan Kolejorza wycierał już piłkę koszulką przygotowując się do rzutu karnego. Podykotwany został za dotknięcie ręką w polu karnym, ale sędzia został wezwany do weryfikacji VAR i karnego cofnął.
W 32. minucie kibice doczekali się gola, ale była to dwutysięczna grupa kibiców z Danii. Fenomenalną akcję lewą stroną celnym strzałem zakończył Tobias Bech. Lech przegrywał 0:1. I takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.
Drugą połowę Duńczycy zaczęli z animuszem i już w pierwszej akcji mogli podwyższyć prowadzenie. Na posterunku był jednak Mateusz Lis. I to nie był koniec kłopotów Lecha Poznań, bo chwilę później piłkę ręką w polu karnym zagrał Robert Gumny, sędzia podyktował więc rzut karny. Mateusz Lis wyczuł intencję Kristiana Arnstada, ale nie zdołał obronić jego mocnego strzału. Kolejorz przegrywał 0:2. Kapitan Aarhus próbował zaskoczyć Lisa także w 67. minucie, ale jego mocny strzał bramkarz Lecha obronił. Mistrzowie Polki byli kompletnie pogubieni. W 72. ponownie mogli stracić gola, Po szybkiej kontrze rywalom zabrakło centymetrów. W ekipie Kolejorza było co raz bardziej nerwowo.
75. minuta kompletnie już uciszyła poznański stadion. Padł trzeci gol dla Aarhus. po rzucie rożnym, najwyższy na boisku, mierzący 197 cm wzrostu Frederik Tingager z bliskiej odległości głową pokonał Mateusz Lisa. Było 0:3, rywale odrobili więc wszystkie straty i w dwumeczu było 4:4.
Trener Niels Frederiksen szukał rozwiązania dokonując zmian. Na boisku pojawili się Sayyadmanesh (za Luisa Palmę), Filip Jagiełło (za Pablo Rodrigueza), Joel Pereira (za Roberta Gumnego), Yannick Agnero (za Michaela Ishaka) oraz Daniel Haakans (za Patrika Walemarka). Tyle, że Duńczycy znów byli bliscy zdobycia gola.
Bohaterem spotkania mógł zostać rezerwowy Filip Jagiełło, który na początku dogrywki trafił do bramki Aarhus. Przytomnie zachował się w polu karnym, w którym duński bramkarz odbił piłkę po strzale Michała Gurgula. Było więc 3:1 dla Lecha, ale kilka minut później mistrzowie Danii zdobyli na Enea Stadionie czwartą bramką. Zrobił to osiemnastoletni Tomas Kristjansson. Poznaniacy próbowali atakować, ale wynik się nie zmienił, a to oznaczało rzuty karne.
W rzutach karnych lepsi byli piłkarze Aarhus i sensacja stałe się faktem. Z jedenastu metrów pomylili się Antoni Kozubal i Sayyadmanesh. Bohaterem był Aarhus: Christiansen, bramkarz Duńczyków. Lech Poznań nie zagra w Lidze Mistrzów. Siódma nieudana próba.
Lech Poznań - Aarhus 1:4 (0:1) d. 3:4
Lech: Mateusz Lis - Robert Gumny, Wojciech Mońka, Terry Yegbe, Michał Gurgul - Radosław Murawski, Antoni Kozubal, Pablo Rodríguez - Patrik Wålemark, Mikael Ishak, Luis Palma
Aarhus: Christiansen - Jensen-Abbew, Tingager, Kahl, Emmery, Knudsen, Arnstad, Anderson, Bogere, Bech, Jonsson
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze