W trzecim dniu Mistrzostw Świata w Wioślarstwie polscy kibice mieli powody do radości. Głównie za sprawą Julii Rogiewicz i Wiktorii Kalinowskiej. Nasza dwójka podwójna awansowała do finału, czyli do grona sześciu najlepszych osad na świecie.
Julia Rogiewicz i Wiktoria Kalinowska to osada nowa. W dwójce podwójnej wioślarki AZS UMk Toruń i AZS AWF Warszawa zaczęły pływać w tym sezonie. Już pierwsze międzynarodowe starty dawały sporo optymizmu, W Pucharze Świata w Sewilli zajęły czwarte miejsce, w Lucernie piąte. Ale w pucharowych regatach nie startowały wszystkie rywalki, pełna, mocna stawka jest zawsze w ostatnim starcie, czyli w mistrzostwach świata.
W Przedbiegu prowadzone od niedawna przez trenera Jakuba Urbana Polki były drugie, do zwycięskich Brytyjek straciły blisko pięć sekund. Dzisiaj Julia i Wiktoria wzięły na Brytyjkach rewanż. Wygrały nie tylko z nimi, ale także z deblami z Francji i Niemiec. W półfinale zajęły trzecie miejsce i zameldowały się w finale. Wygrały Irlandki, drugie były Włoszki.
To wspaniałe uczucie, naprawdę bardzo się cieszę, bo długo na ten moment czekałam. To mój pierwszy finał seniorskich mistrzostw świata w karierze. Co nam powiedział trener? Zapytał, czy już w to wierzymy
- zdradziła Wiktoria Kalinowska.
W niedawnych mistrzostwach Europy tej osady kibice nie oglądali. Julia Rogiewicz startowała bowiem w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata (wywalczyła tam srebrny medal z Anną Khlibenko). Ta krótka przerwa nie miała jednak znaczenia.
My już od początku, kiedy tylko wsiadłyśmy razem do debla wiedziałyśmy, że może z tego coś fajnego wyjść. Oczywiście trzeba było się do siebie przyzwyczaić, każda ma inny styl wiosłowania, ale z każdym kolejnym startem widziałyśmy progres. Bardzo dobrze nam się dzisiaj płynęło. Naszym marzeniem i naszym celem był awans do finału i to zrealizowałyśmy, w finale popłyniemy z wolną głową, bo niczego już nie musimy. Ale bardzo chcemy
Reklama
- podsumowała Julia Rogiewicz.
Finał kobiecych dwójek podwójnych z udziałem Polek w piątek o 17.35. Obok Polek popłyną w nim Kanadyjki, Włoszki, Szwajcarki, Irlandki i Holenderki.
Zadowoleni ze swojego startu byli dzisiaj także męska dwójka podwójna Michał Rańda i Piotr Płomiński. Jedyne czego można żałować, to tego, że ich efektowne zwycięstwo miało miejsce w finale C. Zakończyli więc mistrzostwa świata na 13. miejscu. Dla Rańdy był to debiut w seniorskim czempionacie, ale był to także debiut debla w takim składzie.
No na pewno było widać brak wspólnego opływania. Trenowaliśmy razem tydzień w Wałczu i tutaj. Nasz disiejszy dobry bieg tylko potwierdził, że gdyby było tego wspólnego pływania więcej, to na pewno byłoby lepiej
- przyznał Piotr Płomiński.
To mój debiut, ale w seniorskich regatach już pływałem z chłopakami z czwórki młodzieżowej. Na pewno to doświadczenie się przydało. Byłem na to gotowy, zawsze staram się wykorzystać swoją szansę i tak tez było teraz
- powiedział Michał Rańda.
W czwartek o awans do finału powalczy w półfinale polska męska podwójna Konrad Domański, Mirosław Ziętarski, Mateusz Biskup i Dominik Czaja Jako ostatnia rywalizację rozpocznie męska ósemka z Michałem Szpakowskim i Jerzym Kaczmarkiem z Posnanii w składzie. Ich przedbieg w sobotę o 15.52.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze