Łukasz Kubiak wrócił do Drużyny Wiary Lecha po dziewięciu miesiącach przerwy. I wrócił z konkretnym planem. Po doświadczeniach zdobytych podczas staży u trenerów Nielsa Frederiksena i Dawida Szwargi chce, by jego zespół grał odważnie, ofensywnie i według własnych zasad. „Nie mamy wpływu na to, jak zagra przeciwnik. Mamy wpływ na to, jak my będziemy grać” – mówi szkoleniowiec w rozmowie z Michałem Bondyrą.
Michał Bondyra: Na początku zeszłego sezonu zostałeś zwolniony, potem wróciłeś na mecze barażowe, które przegraliście rzutami karnymi z Jarotą Jarocin. Gorzkie pożegnanie i gorzki początek?
Łukasz Kubiak, trener Drużyny Wiary Lecha: Każde pożegnanie jest na swój sposób gorzkie, rozczarowujące, bo jeżeli się ktoś rozstaje, to znaczy, że coś było nie tak. Czy gorzkie przywitanie? Z jednej strony tak, z drugiej trzeba też pamiętać, że to była bardzo trudna misja na którą miałem bardzo mało czasu. Zakończyła się karnymi, które są loterią, więc równie dobrze mogliśmy te karne wygrać, grać dalej i być może wygrać finał. Nie patrzę już na to co było. Staram się patrzeć w przyszłość i jestem dobrej myśli.
Od początku było jasne, że niezależnie od wyników barażów poprowadzisz DWL w następnym sezonie?
- W moich rozmowach z zarządem od początku zaznaczyłem, że nie chciałbym być strażakiem na jeden, dwa mecze, ale żeby ta przygoda potrwała dłużej. Oczywiście musieliśmy sprawdzić różne opcje. Pamiętajmy, że mieliśmy tylko jeden mikrocykl, trzy treningi, a i tak doprowadziliśmy do karnych. Poza tym zarząd wie, jakim szacunkiem darzę ten klub. Że ta nasza relacja jest dużo głębsza, że wykracza poza układ pracodawca-trener. Cieszę się, że mimo wyniku tego barażu mogłem zostać, a teraz robię wszystko by te wyniki były jak najlepsze.
Po spadku do 5. ligi było dziewięć odejść. Najistotniejsza była strata Kuby Stranza, który w zeszłym sezonie strzelił 7 goli i miał 9 asyst?
- Myślę, że jak ktoś ma takie liczby jak Kuba to nic dziwnego, że idzie do trzeciej ligi do Lipna Stęszew. Powiem więcej, nawet jakbyśmy się utrzymali tez moglibyśmy go stracić. Postanowiliśmy nie załamywać rąk i poszukać w swoich zasobach zastępcę.
Trochę tak zrobiliście sprowadzając z powrotem Kacpra Dolskiego.
Tak, bo to dobry snajper z którego będziemy mieć wiele radości. Był już u nas wcześniej, potrafił na tym poziomie strzelić 30 goli w sezonie, a teraz już w pierwszym meczu wpisał się na listę strzelców.
Były jeszcze jakieś powroty?
- Dla mnie takim bardzo ważnym jest powrót Eryka Kryga po kontuzji, bo to zawodnik ograny na poziomie drugiej ligi w rezerwach Lecha. Eryk przecież nawet trenował z pierwszym zespołem Kolejorza. Jego powrót do duże wzmocnienie.
We wczorajszym meczu z GES dwa gole strzelił nowy nabytek – Jakub Sangowski, którego niektórzy pamiętają jeszcze z Ekstraklasy. To raczej nie jest zaskoczenie?
- Kuba Sangowski to zawodnik, który był i w ekstraklasie, i w pierwszej lidze, a ostatni sezon grał w Sokole Kleczew. To typowa „10”. Myślę, że z treningu na trening coraz lepiej zgra się z kolegami i pokaże też swoją ogromną wartość w lidze. Myślę, że wraz z Erykiem Krygiem i pozostałymi kolegami stworzą bardzo silną środkową linię.
Pozostając przy nowych twarzach dołączyło do was dwóch 17-latków i 20-letni bramkarz. Kierowałeś się w ich przypadku metryką czy jakością?
- Emil Olejniczak to dość ciekawy przypadek, bo z APR Lampart był wypożyczony do juniorów Sucharów Suchy Las. On nawet jeszcze nie zagrał minuty na poziomie seniorskim. Przyszedł jednak do nas na test mecz między rundami i zrobił takie wrażenie, że z nami został. Podobnie rzecz miała się z innym 17-latkiem z Lamparta – Michałem Ochmańskim. Nieco od nich starszy bramkarz Kuba Nowaczyk też fajnie się pokazał. Wszyscy oni są bardzo młodzi, ale pokazali mimo swojego wieku jakość. Wierzę, że pracując z dużo lepszymi zawodnikami, będą jeszcze podnosić swoje umiejętności i wkrótce będą ważnymi postaciami w zespole. A w szerszej perspektywie zagrają na wyższym poziomie niż piąta liga. Ich przykład pokazuje młodym chłopakom, że warto u nas się sprawdzać.
Utrzymanie 85 procent dotychczasowego czwartoligowego składu to kwestia przywiązania do barw czy powrotu Łukasza Kubiaka?
- Myślę, że dużo większe znaczenie miało to, że zawodnicy chcieli zostać w klubie, a nie czy ich trenerem będzie Łukasz Kubiak czy ktoś inny. Cieszę się że mogę ich trenować, bo to fajna grupa chłopaków lubiących ciężką pracę, czego już doświadczyliśmy na obozie przygotowawczym.
Odeszło dziewięciu zawodników, przyszło pięciu. W piątej lidze nie potrzeba szerokiej kadry?
- Z rozmysłem postawiłem na nieco węższy skład. Przed sezonem poprosiłem każdego na której pozycji czuje się najlepiej i na której mógłby zagrać alternatywnie. To było pomocne dla nas, sztabu. Każdy wie z kim rywalizuje o pozycję. Chcę by o jedno miejsce w składzie rywalizowało dwóch piłkarzy. To podnosi jakość treningów. Poza tym w V lidze mogę dokonywać aż 9 zmian. Zatem wszyscy łapią się do meczowej dwudziestki. A każdy z ławki może zagrać w meczu. Tak było z Tulisią.
Z Tulisią, z którą podobnie, jak z rezerwami Polonii Środa w lidze wygraliście, choć pierwsi traciliście bramki.
- Tak i to zaczynanie meczu od 0:1 jest do poprawy. Ale też to, że potem odrabiamy to z nawiązką często w końcówkach pokazuje, że jesteśmy dobrze przygotowani. Chcemy grać efektownie, strzelać dużo goli. Taką mam filozofię. W niej gra ofensywna jest bardzo ważna.
Wczoraj z GES Poznań w 1/32 okręgowego Pucharu Polski znów pierwsi straciliście gola i znowu zaaplikowaliście kilka, wygrywając.
- Na pewno cieszymy się z pucharowego zwycięstwa. Mecz przy światłach na świetnie przygotowanym boisku a do tego doskonała atmosfera na trybunach. Początek meczu był dobry w naszym wykonaniu. Stworzyliśmy kilka dogodnych sytuacji ale byliśmy nieskuteczni a na domiar złego straciliśmy po raz kolejny jako pierwsi gola. W drugiej połowie zagraliśmy lepiej. Poprawiliśmy organizację gry i skuteczność. Cieszę się też, że wkład w zwycięstwo miał nasz nowy nabytek Jakub Sangowski, który strzelił dwie bramki. Teraz czeka nas trudniejsze wyzwanie i mecz ligowy z Wilkami Wilczyn. Będziemy ciężko pracować, żeby zdobyć na naszym boisku kolejne trzy punktu.
Celem na ten sezon jest awans do czwartej ligi?
- Tak, będziemy chcieli awansować do czwartej ligi, ale ja stawiam troszkę inne cele przed zespołem. Moim pierwszym celem jest to, żeby zawodnicy dobrze czuli się na boisku, byli odważni w działaniach, które na nim podejmują. Chcę by taka postawa, taka gra kształtowała wyniki, a nie na odwrót. Chcę by to co robią na treningach później przekładali to na 90 minut w każdym meczu. Jak będziemy robić to dobrze, to będziemy walczyć o wygraną w każdym meczu.
Rok temu byłeś na stażu u Nielsa Frederiksena. Czy coś, co podpatrzyłeś u Duńczyka wprowadzasz w swoich treningach?
- Wprowadzam, ale też bardzo ważny był dla mnie staż w Arce Gdynia u trenera Dawida Szwargi. W drużynie Nilsa Frederiksena wszystko pasuje idealnie. Działa, jak w szwajcarskim zegarku. Zawodnicy mają wysoką jakość a zespół zdobył mistrzostwo Polski, a zaraz wejdą do fazy ligowej Ligi Europy. Natomiast w przypadku Arki, ten skład już tak dobry jakościowy jak w Lechu nie był, a mimo to trener Szwarga z tym jakościowym Lechem potrafił zdobyć 4 punkty i ograć Kolejorza w Gdyni. Ta praca wyglądała trochę inaczej niż tu w Poznaniu.
Teraz sami pracujemy trochę bardziej systemowo. Skupiamy się na naszych zasadach, na naszym modelu gry, a nie na przeciwniku. Póki co z dobrym rezultatem.
Czyli działasz trochę jak Frederiksen?
- Tak, bo nie mamy wpływu na to jak zagra przeciwnik, za to mamy wpływ jak my będziemy grać. Nasza gra powinna sprawić, że to przeciwnik musi się do nas dostosować, a nie odwrotnie. Wbrew pozorom piłka nożna to prosty sport. Chcemy mieć piłkę przy nodze, grać ofensywnie i być skuteczni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze