Poznań czekał na to 22 lata. Koszykarki Enei AZS-u Politechniki awansowały do czołowej czwórki ekstraklasy. Aleksandra Pszczolarska w szczerej rozmowie z Michałem Bondyrą opowiedziała o niesamowitym powrocie w Sosnowcu, magii koszykówki 3x3 i marzeniach o grze w nie tylko jednej reprezentacji. Jak zatrzymać faworyta z Gorzowa, dlaczego woli herbatę od kawy i kto układa jej playlistę? Poznajcie bliżej pochodzącą z Brzegu koszykarkę, która w Poznaniu odnalazła swój dom.
Michał Bondyra: Czwarty mecz pierwszej rundy play-off w Sosnowcu. Przegrywałyście z Zagłębiem już 22 punktami, by wygrać dwunastoma. Jak możliwy bł taki nieamowity come back?
Aleksandra Pszczolarska, koszykarka Enea AZS Politechniki Poznań: Początek meczu nie poszedł po naszej myśli, ale z tyłu głowy miałyśmy to, że mamy jeszcze czas na odrobienie tej straty. Bardzo nam zależało, aby wygrać ten mecz. Nie chciałyśmy dopuścić do stanu rywalizacji 2:2 i grać jeszcze piątego spotkania. To byłoby bardzo ciężkie i ryzykowne. Jesteśmy bardzo zgraną drużyną, która daje z siebie wszystko co może. Próbujemy wykorzystywać nasze atuty na każdej pozycji i napędzamy się obroną, dzięki temu byłyśmy wstanie wrócić do meczu i zrobić sobie przewagę, aby zagrać końcówkę meczu na spokojnie i cieszyć się z awansu do top 4.
Przed meczami w Sosnowcu prowadziłyście 2:0 po wysokich wygranych i chciałyście zakończyć rywalizację na 3:0. Czego zabrakło w tym meczu nr 3 z Zagłębiem? Skąd ta nerwowość i porażka?
- Zakończenie serii na 3:0 to był nasz plan. Wiedziałyśmy jednak, że Zagłębie się nie podda, bo dla nich to był mecz o wszystko. Weszły w ten mecz bardzo agresywnie, a my pozwoliłyśmy się im rozpędzić i ciężko było nam je później zatrzymać. Mimo tego nie poddawałyśmy się i byłyśmy bardzo blisko, żeby zakończyć tę serię zgodnie z planem. Myślę, że mimo tej przegranej nie było w nas aż tak dużo nerwów, każda z nas wie o co gramy i wiedziała, że nie możemy popełnić tych samych błędów.
Awans do top 4 to sukces, na który Poznań w żeńskim baskecie czekał 22 lata. Teraz przed Wami mecze z Enea AJP Gorzów – najlepszą ekipą sezonu zasadniczego, z którą ostatnio przegrywacie. Co musicie zrobić, żeby pokusić się o sensację i zagrać w finale?
- Ostatni mecz w Gorzowie pokazał, że możemy z nimi powalczyć i myślę, że to będzie ciekawa rywalizacja. My teraz nie mamy już nic do stracenia. Będziemy walczyć o każdą piłkę na parkiecie, na pewno zostawimy kawał serca, żeby wygrać trzy mecze. Mamy chwilę czasu, żeby się przygotować do tych meczy i na pewno wykorzystamy ten czas bardzo dobrze, aby zaskoczyć zespół z Gorzowa.
Jovana Popovic mówiła mi, że odkąd gra w Poznaniu nie było tu tak zgranej paczki. To prawda?
- Zgadzam się z nią – jesteśmy zgranym teamem i to jest na duży plus. Mam nadzieję, że nic w tej kwestii się nie zmieni.
Medal dla Enea AZS Politechniki oznacza europejskie puchary. Ty w nich grałaś ostatnio w barwach Zagłębia Sosnowiec. Jak wspominasz swoją przygodę w EuroCup i czego nauczyły cię te rozgrywki?
- To na pewno jest coś innego niż Orlen Basket Liga kobiet. W tych rozgrywkach jest dużo więcej bardziej doświadczonych zawodniczek. Poza tym, gdzie jedziesz, tam widzisz coś innego. Poza tym gra w Europie to prestiż dla klubu i mam nadzieję, że w końcu te puchary w Poznaniu zagoszczą.
Masz 24 lata, ale międzynarodowego doświadczenia, nie tylko przez europejskie puchary, ci nie brakuje. Byłaś etatową reprezentantką Polski w kadrach juniorskich i młodzieżowych. Największe sukcesy przyniosła Tobie jednak koszykówka 3x3. Wspominasz jeszcze to wicemistrzostwo świata do lat 23?
- Oczywiście. Wracam do tych filmików, zdjęć i wciąż na to wspomnienie kręci mi się łezka w oku, bo to było naprawdę coś niesamowitego. Mistrzostwa odbywały się w Polsce, grałyśmy przy super dopingu kibiców, na parkiecie przechodziły przeze mnie ciarki.
W tym roku też mamy mistrzostwa świata 3x3, tyle że dorosłej kadry…
- Jestem w kręgu zainteresowania trenerki i stać mnie na główny skład. Byłoby czymś wspaniałym, by zagrać. Jeśli zdrowie dopisze zrobię wszystko by tyk było.
Koszykówkę 3x3 traktujesz jako uzupełnienie 5x5, czy to są dwie równoległe historie?
- To są naprawdę dwie inne koszykówki. Ta 3x3 jest dużo szybsza, są szybkie zbiegnięcia, trzeba w niej podejmować ekspresowe decyzje i to później ma przełożenie na koszykówkę 5x5, gdy w ważnych meczach błyskawiczna decyzja może dać zwycięstwo.
Chciałabyś łączyć obecność w obu kadrach – tej 3x3 i 5x5?
- W 3x3 jestem w orbicie pierwszego składu, a w 5x5, w którą cały sezon gram też chciałabym zadebiutować z orłem na piersi, bo to ogromna duma. Wiem przy tym, że jeszcze jest na to czas, ale mocno pracuję by tak się stało.
Spróbuj dokonać samooceny swoich mocnych i słabych stron.
- Cały czas mocno pracuję z trenerem Tomaszem Herktem nad obroną i w tym aspekcie jest coraz lepiej. Pracujemy też nad kozłem, żebym mogła grać w meczach jako „trójka” i rozgrywać z wysokimi graczami. Co do mocnych stron? Mam niezły rzut, który wykorzystuję, tak samo dość dobrze „czytam” obrońców, gdzie i w którym momencie mam na przykład zbiec. No i zbiórka, gdzie lubię chodzić do niej w ataku.
Jak współpracuje ci się z Wojciechem Szawarskim?
- Bardzo dobrze, to bardzo spokojny trener, który bardzo dużo widzi, dużo pomaga. Cieszę się, że podjęłam decyzję by tu przyjść.
Tym bardziej, że twój kontrakt jest na dwa lata. Jak podoba ci się Poznań?
- Poznań to naprawdę ładne miasto. Czuję się tu bardzo dobrze. Nie sądziłam, że aż tak misie tu spodoba. Wszędzie jest blisko, a dziewczyny po wielu miejscach mnie już oprowadziły. Podoba mi się to miasto też kulinarnie.
Wywołałaś tematy kulinarne. Zdradź proszę jakie ciastko i jaką kawę zwykle pijasz Jovaną Popović?
- Z Jovaną i Maliną. Bo z nimi najczęściej wychodzę. Za kawą nie przepadam, wolę herbatę (śmiech). Zawsze są do tego jakieś ciasteczka, ale na wspólne śniadania też sobie chodzimy. Jem zarówno na słodko, w stylu pancake’s z owocami, ale też na słono. Trzymam balans żywieniowy, że tak powiem.
Podobno lubisz też spacery?
- To prawda, nad Wartą teraz jest bardzo fajnie, żeby położyć sobie kocyk. Lubię też Stary Rynek, bo ma fajny klimacik.
Mówiłaś z jednym z wywiadów, że twoim pomysłem na stres jest muzyka. Czego zwykle słuchasz?
- Oj bardzo różnej muzyki. Tutaj Malina potrafi mi poustawiać playlistę. Chyba ostatnio najbardziej lubię Sobla, ale nie zamykam się na inne dźwięki.
*** Pierwsze mecze półfinałowe Orlen Basket Ligi Kobiet w Gorzowie już w środę i czwartek (pierwszego i drugiego kwietnia).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze