Reklama

Lech Poznań rozbił Śląsk Wrocław. Oglądanie Walemarka to prawdziwa przyjemność

Lech Poznań podtrzymał dobrą dyspozycję po przerwie na mecze reprezentacji. Kolejorz pewnie pokonał Śląsk Wrocław 4:1, a głównym bohaterem sobotniego spotkania był Patrik Walemark. Szwed potwierdził, że jest w znakomitej formie.

Lech Poznań do Wrocławia przyjechał po 19 miesiącach przerwy. Ostatnie spotkanie na Tarczyński Arenie Kolejorz rozegrał w marcu 2025 roku. Wówczas przegrał 1:3, ale nie przeszkodziło to Lechowi w zdobyciu mistrzostwa Polski. Śląsk natomiast nie ugrał w tym meczu nic więcej niż trzy punkty, bo ostatecznie w tamtym sezonie spadł z ligi.

Podopieczni trenera Nielsa Frederiksena na Dolny Śląsk przyjechali osłabieni. Zabrakło tradycyjnie Aliego Gholizadeha i Alexa Douglasa, a także Allahyara Sayyadmanesha i Joao Moutinho, którzy podczas przerwy na reprezentacje zostali kontuzjowani. W autokarze do Wrocławia znalazł się natomiast Patrik Walemark, którego występ z powodu choroby stał pod znakiem zapytania. Ostatecznie Szwed znalazł się w szerokim składzie 10-krotnych mistrzów kraju, jednak rozpoczął pojedynek na ławce rezerwowych.

Reklama

Na początku był chaos, a potem Filip Jagiełło

Kolejorz sobotnie spotkanie we Wrocławiu rozpoczął chaotycznie. Zamiast naporu Lechitów od pierwszej minuty oglądaliśmy obronę w wykonaniu Poznaniaków. Śląsk niespodziewanie zdominował na początku meczu mistrzów Polski. Na bramkę Mateusza Lisa strzelali Grzegorz Tomasiewicz, Przemysław Banaszak czy Yegor Matsenko, ale na szczęście dla Lechitów piłka nie znajdowała drogi do siatki.

Kolejorz nie kwapił się z atakami. Co więcej, nie miał konkretnego pomysłu, w jaki sposób zagrozić Wojskowym w tym spotkaniu. Kompletnie niewidoczny był Ishak, którego na siłę próbowali szukać jego koledzy.

Reklama

Z czasem sytuacja na boisku się uspokajała, a Poznaniacy przejmowali kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. W końcu w 31. minucie Lech mógł się cieszyć z pierwszej bramki. Po dośrodkowaniu Rodrigueza piłka spadła na głowę Skrzypczaka, ten przedłużył ją do Jagiełły, a ten bez zastanowienia strzelił na bramkę Karola Niemczyckiego. Dla środkowego pomocnika Lecha było to pierwsze trafienie w Ekstraklasie w tym sezonie.

Bramka Filipa Jagiełły na 1:0 dla Lecha Poznań

Wrocławianie przed przerwą próbowali doprowadzić do wyrównania, jednak do przerwy zabrakło już im paliwa w baku. Oba zespoły nie rozgrzały jednak kibiców do czerwoności. Łącznie w pierwszych czterdziestu pięciu minutach oglądaliśmy zaledwie trzy celne strzały

Reklama

Walemark show!

Po zmianie stron Kolejorz szybko podwyższył wynik. Pablo Rodriguez strzałem z dystansu postanowił spróbować swojego szczęścia i to się do niego uśmiechnęło. Piłka po drodze odbiła się od Mariusza Malca, myląc Niemczyckiego, który rzucił się pierwotnie w dobrą stronę, ale futbolówka go minęła.

Bramka Pablo Rodrigueza na 2:0 dla Lecha Poznań

Po pięciu minutach Hiszpan do swojego dorobku czterech bramek w tym sezonie mógł dorzucić kolejne trafienie, jednak jego uderzenie z okolic 11. metra nieznacznie minęło lewy słupek Niemczyckiego, który jedynie przyglądał się lotowi piłki.

Reklama

W 65. minucie spotkania gospodarze byli bliscy złapania kontaktu. Jednak po strzale rezerwowego Dembele piłkę praktycznie z linii bramkowej, bardzo ofiarnie, wybił Joel Pereira.

Po godzinie gry na boisku zameldował się Patrik Walemark, który skradł całe show. Oglądanie Szweda w tym sezonie to prawdziwa przyjemność oraz frajda. Świeżo upieczony reprezentant kraju nie potrzebował wiele czasu, aby dwukrotnie zapisać się na listę strzelców. Jego lewa noga z każdym meczem zyskuje na wartości, bowiem właśnie w 70. i 73. minucie dobił Wrocławiaków.

Reklama

Bramki Patrika Walemarka na 3:0 i 4:0 dla Lecha Poznań

Pod koniec spotkania Śląsk zmniejszył rozmiary porażki, a gola po rzucie rożnym zdobył Grzegorz Tomasiewicz.

Kolejorz zanotował 7 zwycięstwo w tym sezonie i już teraz zaczyna myśleć o tym, co będzie w czwartek. W środku tygodnia na Bułgarską zawita Bayer Leverkusen w ramach 2. kolejki Ligi Europy

Śląsk Wrocław - Lech Poznań 1:4 (0:1)

  • Bramki: Tomasiewicz 90 - Jagiełło 31, Rodriguez 50, Walemark 70 i 73
  • Śląsk: Niemczycki - Matsenko, Ba, Malec - Andersson, Tomasiewicz, Linetty (61. Ciućka), Llinares, Samiec-Talar (75. Shabani) - Marjanac (61. Dembele), Banaszak (75. Camoes)
  • Lech: Lis - Pereira, Mońka, Skrzypczak, Gurgul - Murawski (76. Berggren), Rodriguez, Gumny (60. Walemark), Jagiełło (60. Kozubal), Bengtsson (72. Hakans) - Ishak (72. Agnero)
  • Żółte kartki: Llinares (Śląsk) - Jagiełło, Gurgul, Walemark (Lech)
  • Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń)
  • Widzów: 33 863
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/10/2026 19:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości