Reklama

Łukasz Błaszczyk: W Wiarze Lecha widzę przyszłego reprezentanta Polski

Już jutro, tj. w sobotę 7 lutego reprezentacje Hiszpanii i Portugalii zagrają o złoty medal mistrzostw Europy. O brązowy zmierzą się Francja i Chorwacja. Polska kadra udział w Euro skończyła na fazie grupowej. Przegrała w niej kolejno z: Węgrami, Włochami i Portugalią. Jako jedyny z uczestników nie zdobyła choćby punktu. Jak uzdrowić polską reprezentację? Czy trener Błażej Korczyński wciąż powinien prowadzić biało-czerwonych? Może trzeba sięgnąć po rozwiązania systemowe w lidze? Który z futsalistów Wiary Lecha może być przyszłością kadry? O to wszystko Łukasza Błaszczyka, bramkarza Wiary Lecha i trenera bramkarek w reprezentacji Polski kobiet zapytał Michał Bondyra.

Michał Bondyra: Jak oceniasz mistrzostwa Europy w wykonaniu reprezentacji Polski?
Łukasz Błaszczyk, bramkarz futsalistów Wiary Lecha:
Jako były reprezentant kraju i osoba, która jako trener i jako zawodnik przez lata mogła oglądać z każdej strony tą reprezentację, jak ona działa, czuję wielki zawód. Przed Euro odważnie napisałem, że wierzę w tę reprezentację i uważam, że jest najlepszą, jaką mieliśmy w przeciągu trzech ostatnich turniejów. Okazało się, że moje słowa się nie sprawdziły. Inaczej, wciąż wierzę, że mamy dobrą reprezentację, ale coś nie zagrało. Trener Błażej Korczyński jak po każdym Euro, tak i po tym przygotuje na pewno dogłębną analizę. Ja takie analizy widziałem już po wcześniejszych Euro i one bardzo dokładnie opisywały przyczyny, możliwe problemy oraz wnioski, które należy poczynić do następnego turnieju. Także teraz byłem w kontakcie ze sztabem reprezentacji Polski i wiem, że weszło tam bardzo dużo zmian, które trener postanowił wprowadzić po to, żeby ulepszyć tę reprezentację.

Jakie zmiany masz na myśli?
- To były zmiany, które miały bardziej scementować drużynę. Było unormowanie treningów, grafików dziennych dla zawodników. Wspólne posiłki od śniadań po kolację, które miały zintegrować grupę. Była też delikatna musztra, która miała wpłynąć na koncentrację, której czasem brakowało na poprzednich Euro. Był też poranne rozbieganie, gimnastyka. Wszystko to, co stosują trenerzy na świecie, choćby Jorge Braz – trener Portugalczyków, z którymi zdobywał mistrzostwo Europy czy Świata. Uważam, że te zmiany to nie był zły trop, ale z jakiegoś względu to się nie udało.

Reklama

W trzech meczach straciliśmy 11 bramek, strzelając tylko 4. Były błędy w obronie i nieskuteczność w ataku. 
- Średnia bramek strzelanych na Euro przez drużynę, to ponad 3 na mecz. Dużo. A my mamy średnią zaledwie jedną na mecz. Mikołaj Zastawnik – nasz najlepszy zawodnik według trenerów i wielu zawodników w Polsce w ciągu ostatnich trzech turniejów strzela po jednej bramce. Strzelił ładnie i szczęśliwie Portugalczykom, ale to trochę mało, jak na najważniejszy turniej. To samo Sebastian Leszczak – który też Portugalczykom strzelił bramkę. Ale obaj zrobili to w meczu bez presji, gdzie graliśmy nie o wyjście z grupy, a o godne pożegnanie z turniejem. Brakowało nam ich bramek w kluczowych meczach z Węgrami czy Włochami, w meczach, w których oddaliśmy masę strzałów. Wyobraź sobie, że jesteśmy drużyną, która jest w top 3 oddawanych strzałów na tym Euro. 

Co z tego, skoro zdobyliśmy tylko 4 bramki?
- Dokładnie. Może to problem mentalny? Może gramy za prostą piłkę? No, ale z drugiej strony dzięki tej prostej piłce awansowaliśmy trzy razy z rzędu na Euro. 

Reklama

Myślisz, że to kwestia mentalności? Awansujesz w dobrym stylu na Euro, a potem jest strach i przegrywasz trzy mecze?
- Mam wrażenie, że trochę brakuje presji na chłopakach. Oni wiedzieli, że są w drużynie, że ich pozycja jest niezachwiana, niezależnie od tego w jakiej będą formie. Uważam, że zbyt wielu zawodników nie musiało o tą pozycję w kadrze się bić. A to usypia. Mówię to jako bramkarz i może to, co mówię jest nieobiektywne, ale mam sporą wiedzę na ten temat. 

Bramkarzy akurat mamy świetnych. 
- Tak, ale też ta pula bardzo dobrych bramkarzy, z których trener mógł wybierać była większa niż dwóch. 

Reklama

Którego z Michałów oceniasz wyżej? Kałużę, czy Widucha?
- Moim zdaniem poprzedni sezon w wykonaniu Michała Widucha był rewelacyjny. On sobie naprawdę wywalczył to miejsce w kadrze na Euro. Cieszę się, że na nim bronił. Bardzo szanuję też Krzysia Iwanka, który też na dłużej gościł w kadrze i który na przykład mecze w Brazylii miał rewelacyjne. On tam grał lepiej niż Michał Kałuża. Michał jest świetny, ale nie miał takiej formy jak Krzysiu. Byłem lekko zaskoczony tym, że Iwanek nie dostał powołania. Myślę, że zadecydowały o tym detale, granie nogami u Michała Widucha. Krzysiu szedł bardziej na żywioł, Michał grał bardziej bezpiecznie. Trener pewnie stwierdził, że chce mieć jednego grającego nogami i postawił na Widucha i jednego, który się rzuca - stąd wybór Kałuży. Ale podsumowując wśród bramkarzy widzę ostrą rywalizację, oni musieli co mecz pokazywać to co mają najlepsze. Wśród zawodników z pola tej rywalizacji nie widziałem, nie czułem, by była presja, żeby dać z siebie coś ekstra. 

A może trzeba trochę świeżej krwi tej kadrze, która już kolejny turniej gra niemalże w tym samym składzie? 
- Mieliśmy dwóch takich młodych – Grzegorza Haraburdę i Kacpra Pawlusa. Pawlus pokazał się jako piwot z całkiem dobrej strony. I myślę, że na nim jeszcze kadra skorzysta. O Grzegorzu nie mam jeszcze zdania, bo zbyt mało grał. Nawiązując do tego, co powiedziałeś, mieliśmy 4 zawodników, którzy grali na trzech Euro, a łącznie aż 8, którzy grali na drugim Euro z rzędu! A doliczając jeszcze Michała Widucha, który grał na tym pierwszym Euro i teraz, wychodzi 9 zawodników, którzy od lat są w tej kadrze. Strasznie dużo. 

Reklama

Ponawiam pytanie o świeżą krew. Słyszę głosy, że nie ma jej aż tyle i nie reprezentuje odpowiedniego poziomu.
- I tu trzeba postawić sobie pytanie: Czy Fogo Futsal Ekstraklasa zapewnia tę świeżą krew? Wiele lat grałem w ekstraklasie i także w tych czasach, gdy tych obcokrajowców było mniej. Teraz jest ich z roku na rok więcej. Bo łatwiej ściągnąć jakiegoś gracza z zagranicy niż Polaka. Bo wyszkolenie zawodnika kosztuje, a trenera, który szkoli trzeba opłacać. Poza tym trzeba czasu, a prezesi klubów wyników chcą od razu, na już.

Czy zatem nie lepiej zrobić krok w tyłu i na przykład odgórnie nakazać, żeby w każdej drużynie na parkiecie grało w tym samym czasie dwóch Polaków? Iść drogą Orlen Basket Ligi Kobiet na przykład?
- Jestem za takim rozwiązaniem, bo reprezentacja jest mi bliska, a takie rozwiązanie byłoby dla jej rozwoju dobre. Można zrobić to na dwa sposoby: sztywno odgórnie określić, to o czym mówiłeś, że w danym momencie na parkiecie muszą być dwaj futsaliści z polskim paszportem, albo zacząć dotować te kluby, które grają polskimi zawodnikami. Ale w ten ostatni projekt musiałby zaangażować się Polski Związek Piłki Nożnej.

Reklama

Coś jak w PKO BP Ekstraklasie?
- Tak, o tym mówię. Bogate kluby wydają pieniądze na tych zagranicznych zawodników, a mniej bogate szukają polskich zawodników, dają im grać i mają z tego pieniądze od związku. Już teraz jest taki program, który pozwala PZPN zwracać część kosztów za zawodnika powołanego do kadry seniorskiej lub U19. 

PZPN odpowiada za 1 ligę, ekstraklasa to spółka. Jak przekonać Fogo Futsal Ekstraklasę do tych pomysłów?
- Czasem rozmawiam o tym z Pawłem Mrozkowiakiem, prezesem Eskraklasy. Środowisko jest podzielone. Są prezesi, którzy są „za”, tacy, którzy są na „nie”, i tacy którzy się wahają. Potrzebny jest okrągły stół między PZPN, spółką a klubami. My naprawdę przez ostatnie lata mamy świetne zespoły w lidze. Piast zagrał fantastyczne eliminacje do najlepszej czwórki w Europie. Poprzednio równie dobrze w pucharach reprezentował nas Rekord Bielsko-Biała. Mamy coraz więcej i coraz lepszych drużyn, ale chcielibyśmy, żeby te sukcesy były osiągane nogami polskich zawodników. Nie narzekajmy, ale zastanówmy się co zrobić, żeby tak się stało z korzyścią dla kadry. 

Reklama

Błażej Korczyński trenerem reprezentacji jest już dziewięć lat. Czy powinien być nim nadal?
- O tym decyduje jego pracodawca, czyli prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej i cały zarząd. Za to Euro na pewno będzie rozliczany. Osobiście uważam Błażeja Korczyńskiego za jednego z najlepszych trenerów, jakich mamy w Polsce i myślę, że możemy powiedzieć, że najlepszego dotychczas trenera reprezentacji Polski. Teraz on wraz z prezesami musi odpowiedzieć sobie na pytanie czy wciąż ma pomysł na rozwój kadry. Czy chce to robić. Czy trzeba spróbować czegoś nowego. Nie twierdzę absolutnie, że musi odejść, albo zostać. To trener z prezesem muszą się nad tym zastanowić i podjąć decyzję. 

W kadrze, co prawda nie na Euro, z Wiary Lecha zadebiutował Martin Solzi, wcześniej grałeś w niej ty, czy Dominik Solecki. Czy widzisz w twoim zespole kogoś, kto może przydać się kadrze w przyszłości?
- W Wiarze Lecha widzę zawodników, którzy mają potencjał, żeby tam zagrać. Choćby Kuba Kozłowski, który robi duże postępy na piwocie. Jest w coraz lepszej formie i jak będzie się tak dalej rozwijał w aspektach ofensywnych i defensywnych, to widzę w nim przyszłego reprezentanta Polski.


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/02/2026 20:12
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama