Chociaż reprezentuje AZS Poznań, to w stolicy Wielkopolski bywa tylko kilka dni w roku. Na jeden dzień pojawił się w piątek, by spotkać się z młodzieżą trenującą żeglarstwo w AZS-ie, ale także wziąć udział w Wielkopolskiej Gali Żeglarskiej. Odebrał podczas tej uroczystości Nagrodę Specjalną za Misję Bałtyk. Maciek Rutkowski przyznał, że było to najtrudniejsze wyzwanie w jego sportowej karierze. Opowiedział też o swoich planach i o tym czy będzie jeszcze walczył o igrzyska olimpijskie.
Beata Oryl-Stroińska: Wzbudziłeś tutaj duże zainteresowanie, ludzie z poznańskiego środowiska żeglarskiego nie mają zbyt wielu okazji, by z Tobą się spotkać. Lubisz takie spotkania, no i wyróżnienia?
Maciek Rutkowski: Oczywiście, to bardzo miłe poczuć się częścią tej rodziny, poznać nowe osoby, m.in. oficjeli, którzy działają w Wielkopolskim Związku Żeglarskim. Ja nie ukrywam, trochę jestem z tym na bakier. Jest mi bardzo miło, że doceniono moje osiągnięcia z minionego roku.
Mówisz o sobie: Jestem żeglarzem?
- Nie, jestem windsurferem. Staram się trzymać tej mojej tożsamości i ją podkreślać. Uważam, że każdy sport jest piękny i taka identyfikacja jest ważna. Snowboardzista też nie mówi o sobie, że jest narciarzem.
Czym dla Ciebie była Misja Bałtyk?
- Misja Bałtyk była największym wyzwaniem w moim sportowym życiu. Zarówno jeśli chodzi o sam wyczyn przepłynięcia, ale też i organizacyjnym. Cel był charytatywny, więc zależało nam, by to jak najbardziej nagłośnić. Ale im większe było zainteresowanie, tym rosła presja, by to się udało. Czułem tę odpowiedzialność, a przecież musiałem skupić się na tym, by ten Bałtyk przepłynąć. To okazało się trudne fizycznie - ale o tym wiedziałem, ale też bardzo trudne mentalnie. Ja mam ADHD. Skupienie się przez ponad osiem godzin było bardzo trudne. To taka metafora życia. Dzisiaj jesteśmy zabiegani, szybcy, a tutaj trzeba było się skupić, oddychać, walczyć i płynąć przed siebie. Nie wiedząc tak naprawdę ile zostało mil morskich, kilometrów i czasu.
Mówią, że ktoś kto się podjął płynięcia przez Bałtyk na foilu musi być szaleńcem. Ty jesteś takim szalonym ptakiem, masz już jakieś kolejne takie projekty w planach?
- Oczywiście i to kilka. Ale dopóki nie będę pewien, że są realne, to nie chciałbym o nich publicznie mówić.
A gdzie w tym wszystkim jest taki prawdziwy sport, walka o medale?
- To jest zabawne, bo Misja Bałtyk poniosła się medialnie z wielką siłą, a ja dwa tygodnie później stałem na podium Pucharu Świata i nie za bardzo to kogoś już "chwyciło". Ale to właśnie ten "prawdziwy" sport jest moją codziennością, jest czymś, czym się każdego dnia zajmuję i czym zarabiam na życie. I cały czas na tym się fokusuję. Moim marzenim jest wywalczenie jeszcze jednego tytułu mistrza świata.
To jeden z celów na rok 2026?
- Tak. Chciałbym bardzo dobrze się przygotować do mistrzostw. Teraz jest czas przygotowań fizycznych i sprzętowych. Elementy tej układanki są już ułożone, teraz trzeba tylko zacisnąć zęby, ruszyć do pracy, poczuć się zawodowym sportowcem i to uwielbiam. Reszta to tylko dodatek. Więc jeśli zdecyduje się na jakąś kolejną akcję charytatywną, taką jak Misja Bałtyk, to może będzie to rok 2027. Na 2026 mam inny cel.
A igrzyska olimpijskie też jeszcze masz w głowie, czy to już rozdział zamknięty?
- Nie, to jest rozdział zamknięty. Byłem w kadrze olimpijskiej i przez trzy z czterech lat byłem jej liderem. Przygotowywałem sie do igrzysk, chociaż nie chciałem rzucić swojej zawodowej drogi. Byłem jedynym gościem na świecie, który próbował łączyć windsurfing zawodowy z windsurfingiem olimpijskim. Wszyscy mówili, że się nie da, ja się uparłem, że się da. Finalnie nie miałem racji, bo kwalifikacje przegrałem. W żeglarstwie w każdej klasie na igrzyska może jechać jedna osoba, jedna załoga. W roku olimpijskim Paweł tarnowski zdobył wicemistrzostwo świata i to on pojechał na igrzyska. I nie było dyskusji. Jest to jeden z rozdziałów mojego życia, który nie zakończył się happy endem, ale taki jest sport. Robię to, co kocham. Na pewno gdybym był teraz w kadrze olimpijskiej, to nie byłoby szans na zrealizowanie Misji Bałtyk.
A gdzie teraz ruszasz?
- Wyjeżdżam na Teneryfę, na zgrupowanie. Nie mogę już się doczekać regularnych treningów.
* Maciek Rutkowski - polski windsurfer, były mistrz świata i dwukrotny wicemistrz świata. Pierwszy Polak na podium PWA World Tour w konkurencji slalom , pierwszy polski zwycięzca zawodów tego cyklu , młodzieżowy mistrz świata i Europy , 20-krotny mistrz Polski , pierwszy Polak na legendarnej fali Jaws na wyspie Maui, uznawanej za jedną z największych i najbardziej niebezpiecznych na świecie. W 2025 roku zorganizował Misję Bałtyk, podczas której w nieco ponad osiem godzin przepłynął przez Morze Bałtyckie na foilu. Celem akcji było zebranie pieniędzy na leczenie chorej dziewczynki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze