Na taki powrót Mateusza Gamrota do klatki czekało wielu jego sympatyków. 35-latek znów zawalczył dla największej organizacji MMA na świecie - UFC. Zawodnik poznańskiego Czerwonego Smoka podczas gali UFC 327 w Miami zmierzył się z Estebanem Ribovicsem. Pojedynek zakończył się już w drugiej rundzie z korzyścią dla polskiego mistrza KSW, który tym samym przedłużył marzenia o pasie UFC.
Popularny "Gamer" do boju z Argentyńczykiem przystępował po bolesnej porażce z Charlesem Olivierą. Wówczas Polak nie miał szans, lecz i tak zyskał uznanie środowiska, gdyż planowo pojedynek miał się odbyć dwa tygodnie później. W starciu z Estebanem Ribovicsem Polak był faworytem. Słynący z szybkości i wytrzymałości Gamrot ma już swoją markę, podczas gdy Argentyńczyk dopiero buduje swoją rozpoznawalność, startując spoza rankingu.
Sobotnie starcie miało się rozstrzygnąć w formacie trzech rund po pięć minut. Tak się jednak nie stało. Związany z Poznaniem czempion prezentował się nienagannie w stójce, często wywracając rywala na materac. Nie mówiąc już o technicznie mocnych zapasach, które są tak charakterystyczne dla "Gamera". Przewaga była widoczna gołym okiem także w drugiej rundzie. Polak szukał dźwigni, zamykając pojedynek zapięciem trójkąta. Tym samym Gamrot powrócił do UFC w wielkim stylu, na dodatek dopisując na konto ważne zwycięstwo przed czasem.
Bracie. Jestem zapaśnikiem. Jestem coraz lepszy w stójce. Ale w moim DNA jest cały czas styl zapaśniczy. Zawsze chcę pokazywać, że ten styl jest najlepszy na świecie. Bez przerwy idę na szczyt. Nikt nie może mnie zatrzymać
- powiedział tuż po sobotniej walce zawodnik Czerwonego Smoka, dodając.
Polski język, proszę. Do moich fanów w Polsce. Polska, dziękuję za wsparcie, dziękuję za wszystkie słowa. Mój syn miał kilka dni temu urodziny. Nie mogłem być z nim. Ale Mikołajku, ta walka jest dla ciebie. Kocham cię!
Reklama
Mateusz Gamrot ma już na swoim koncie pojedynki z takimi zawodnikami jak Dan Hooker, Arman Tsarukyan czy Rafael Fiziev. Teraz 35-latek chce iść dalej rzucając wyzwanie innemu cenionemu zawodnikowi UFC.
Joe, hej. Hej wszystkim! Miami, co tam? Chcę powiedzieć, że po raz drugi wziąłem gościa spoza rankingu i drugi raz pokazałem różnicę między mną a kimś spoza rankingu. Hej, dajcie mi jakiegoś sk*****na z topu. Jak nie, to w mojej głowie jest Diego Lopes. Szanuję go bardzo, ale słyszałem, że chce iść do wagi lekkiej. Bracie, jestem tutaj, numer siedem, zapaśnik, mocny, szybki, młody
Reklama
- rzucił w eter dwukrotny mistrz KSW.
Nie wiadomo kto będzie kolejnym rywalem zawodnika Czerwonego Smoka, ani kiedy Polak stoczy kolejną walkę. Po imponującej wygranej jego kibice mogą być jednak spokojni. Gamrot znów zyskał uznanie w oczach ekspertów, którzy zwracają uwagę na jego umiejętności zapaśnicze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze