Szczypiorniści Enei WKS-u Grunwald Poznań mają za sobą pierwsze w tym roku spotkanie o punkty. Podopieczni Michała Tórza w 15. kolejce pokonali u siebie Energę Gwardię Koszalin 27:20. Choć Wojskowi musieli sobie radzić z dużym osłabieniem, to przebudowany zespół z Pomorza nie był większym zagrożeniem. Teraz Poznaniaków czeka ważny wyjazd do Łodzi i starcie z tamtejszą Anilaną.
Wzmocniony, lecz wciąż niezgrany zespół z Koszalina musi punktować. To właśnie Gwardzistom przypadło otwarcie niedzielnego spotkania w Poznaniu. Dość szybko bramkę zdobył Maciej Fabianowicz i był to jedyny moment, gdy rywal był na prowadzeniu. Po trafieniu Jakuba Bujnowskiego zrobiło się już 4:2 dla Wojskowych. Drużyna gospodarzy z każdą minutą zyskiwała na pewności siebie.
Bardzo dobrze w meczu odnalazł się Wiktor Mejza, po którego drugiej bramce było 9:6. Sam Milos Blagojević niewiele mógł zdziałać. Ostatnie minuty pierwszej połowy należały natomiast do aktywnego Adama Pacześnego, który swoje robił także w defensywie. Choć oba zespoły doskonale się znają i często grają przed sezonem, to ekipa z Poznania nie dała kolegom taryfy ulgowej, schodząc na przerwę z prowadzeniem 15:9.
Druga połowa była konsekwencją pierwszej. Zespół Grunwaldu trzymał bezpieczną przewagę. Podopiecznym trenera Michała Tórza udało się także do końca zachować koncentrację, co w przypadku Wojskowych w tym sezonie wcale nie jest oczywistością. Gra w osłabieniu nie pokrzyżowała planów gospodarzom, podobnie jak zryw Tilena Grobelnika. Za sprawą dwóch bramek Dawida Szcześnika gościom udało się podgonić do stanu 17:15. Jak się później okazało, był to jedyny taki moment. Grunwald świetnie grał w obronie, a to otwierało drogę do skutecznych akatków.
Na pewno bardzo nam zależało, aby wejść dobrze w ten mecz. Wypadło nam paru ludzi ze składu przez co nie byliśmy tak mocnym faworytem, jak to wyglądało na papierze, ale pokazaliśmy, że serduchem i charakterem można dużo w tej piłce ręcznej zdziałać. Mieliśmy jeden przestój w drugiej połowie, myślę że nawet za długi był on w naszym wykonaniu. Dźwignęliśmy jednak temat, rzuciliśmy parę bramek, parę piłek udało się też wybronić i dociągneliśmy mecz do końca
Reklama
- skomentował bramkarz Enei WKS-u Grunwald, Jakub Wysocki, który w tym ważnym momencie dobrze spisywał się w bramce Wojskowych. Dobrze spisał się w ataku Kacper Siejek, a bezwzględny w końcówce pozostał Hubert Barcik. Wejście rozgrywającego na dobre uspokoiło sytuację. Za moment zespół gospodarzy cieszył się już z kompletu punktów, zwyciężając 27:20.
Nam ubyło ze składu pięciu rozgrywających. Dzisiaj tych stricte grających z nami w Lidze Centralnej było trzech. Każdy z nich dostał szczegółowe wytyczne. Ci co więcej grają dostali więcej zadań i minut, ale dzisiaj defensywa plus bramkarz, to było coś co nas niosło. Nie poddaliśmy się, mimo, że ta druga połowa była już słabsza. Siły podstawowych zawodników opadły. Nasza gra była mniej dynamiczna, ale wróciliśmy do tego co lubimy, czyli mocna defensywa, która dołożyła nam dwie, trzy kontry, co dało nam oddech
Reklama
- powiedział po meczu trener Poznaniaków, Michał Tórz.
Po 15. kolejkach Poznaniacy plasują się na 5. miejscu. Suma 28 oczek daje im kontakt z czołówką. W następnej kolejce Wojskowych czeka mecz n wyjeździe. Już w sobotę, 14 lutego, drużyna trenera Tórza zmierzy się z Grot Blachy Pruszyński Anilana. Drużyna z Łodzi potencjalnie dalej zagrożona jest spadkiem, obecnie znajdując się na 11. miejscu.
Enea WKS Grunwald Poznań - Energa Gwardia Koszalin 27:20 (15:9)
Bramki Enea WKS: Barcik 7, Krzywicki 5, Mejza 4, Siejek 4, Bujnowski 3, Pacześny 2, Płoski 1, Uyen 1
Bramki Energa Gwardia: Grobelnik 6, Szcześniak 4, Biskup 3, Blagojević 3, Koc 2, Fabianowicz 1, Niewiadomski 1
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze