Reklama

Wynik równie słaby, co gra. Enea Basket Poznań rozczarowała

Koszykarze Enei Basketu Poznań nie odnieśli czwartego zwycięstwa z rzędu. Pojechali po nie do Wrocławia na mecz z plasującym się dwa miejsca niżej w tabeli WKK Active Hotel. Ale tak, jak w pierwszej rundzie, tak i dzisiaj nie znaleźli sposobu na rywali. Poznaniacy zagrali słabe spotkanie. Jedynym, który trzymał poziom w zespole Basketu był James Washington.

W tabeli 1. Ligi obie drużyny dzielił zaledwie jeden punkt. Zespół Enei Basketu chciał się zrewanżować za pięciopunktową porażkę w pierwszej rundzie, drużyna WKK walczyła o pierwszą wygraną na własnym parkiecie od ... października. 

Pierwsza kwarta była wyrównana, chociaż od początku delikatną przewagę mieli koszykarze z Poznania. James Washington i Mikołaj Stopierzyński mądrze kończyli akcje, po drugiej stronie najbardziej widoczny był Bradley Waldow. 

Druga kwarta zdecydowanie należała do gospodarzy, którzy nie dość, że skutecznie grali w obronie, to zaczęli trafiać za trzy punkty. Po trzech takich rzutach z rzędu (dwóch Karola Prochorowicza i jednej Jakuba Galewskiego) nie tylko wyszli na prowadzenie, ale mieli pięć punktów przewagi (34:29). Edmunds Valeiko zareagował czasem, po który za trzy trafił James Washington, a za dwa Konrad Rosiński i był remis. Ale po chwili ponownie dwa raz zawodnicy WKK trafili zza łuku i znów wygrywali (42:36). Waldow skutecznie walczył pod koszem i to on zakończył tę część spotkania, wygraną przez WKK 30:18. Do przerwy było więc 47:38 a Waldow miał na koncie 15 punktów i 7 zbiórek. 

Reklama

W drugiej połowie można było spodziewać się agresywnej, energicznej gry zespołu z Poznania i próby odrabiania strat, ale przez cztery minuty nie potrafili trafić do kosza rywali. Zespół WKK miał już 13 punktów więcej (51:38). Wtedy akcję za pięć (!) punktów zaliczył James Washington (trójka i dwa osobiste po faulu technicznym) i chwilę później Enea Basket traciła już tylko cztery oczka (51:47). Przed ostatnią częścią gry był tylko punkt różnicy. 

W czwartej kwarcie Enea Basket Poznań wróciła na prowadzenie, głównie za sprawą Jamesa Washingtona. Gdyby nie jego znakomita gra Poznaniacy nie mieli by "czego szukać". Cały czas było jednak blisko remisu. Kiedy Washington znów trafił za trzy, a po chwili "wszedł pod kosz" było 74:73 dla Enei, a do końca pozostały dwie minuty. Zespół WKK nie dał jednak za wygraną. Jakub Koelner trafił za trzy, a po chwili indywidualną akcję punktami zakończył Jakub Galewski. Było 78:74 dla Wrocławian i tej szansy gospodarze nie zmarnowali. Wygrali 82:76.

Reklama

Pierwszą połowę zagraliśmy ospale i popełniliśmy błędy, które nie powinny się zdarzyć. W drugiej połowie szarpaliśmy, wróciliśmy do gry, ale byliśmy zbyt chaotyczni i to zdecydowało. Chciałbym powiedzieć coś więcej, ale politycznie muszę ugryźć się w język

- powiedział Mikołaj Stopierzyński z Enei Basketu.

WKK Active Hotel Wrocław - Enea Basket Poznań 82:76 (17:20, 30:18, 9:17, 26:21)

Punkty dla WKK: Bradley Waldow 18, Jakub Galewski 16, Jakub Patoka 13, Karol Prochorowicz 12, Jakub Koelner 8, Maksymilian Zagórski 7, Bruno Chalicki 4, Michał Kroczak 4

Reklama

Punkty dla Enei Basketu: James Washington 25, Mikołaj Stopierzyński 11, Konrad Rosiński 10, Michał Samsonowicz 8, Patryk Stankowski 7,  Tobiasz Dydak 6,  Jonasz Kluj 4, Jan Nowicki 4, Kacper Mąkowski 1  Andrzej Krajewski 0


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/02/2026 18:58
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama