Piłkarze ręczni Enei Grunwaldu Poznań po raz drugi w sezonie musieli uznać wyższość przeciwników. Zespół trenera Michała Tórza w sobotni wieczór zmierzył się na wyjeździe z Siódemką Miedź Legnica. Drużyna z Poznania stale zmuszona była do odrabiania strat. Regulaminowy czas gry zakończył się remisem 33:33. O losach spotkania decydowały więc rzuty karne, w których lepiej poszło Legniczanom. Poznaniacy wywalczyli zatem pierwszy punkt w tych rozgrywkach.
Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy dzięki bramkom Łukasza Kużdeby i Macieja Stańko prowadzili 2:0. W odpowiedzi dwa rzuty karne wykorzystał Jakub Curzytek, a zespół z Poznania znalazł swój rytm i zaczął budować przewagę. Prowadził 7:2. Wtedy ciężar ofensywy wzięła na siebie dwójka Antoni Wagner i Wiktor Mejza. Reakcja szczypiornistów Siódemki była natychmiastowa. Legniczanie odrobili straty, a od stanu 7:7 mecz się bardzo wyrównał. I tak już pozostało do końca pierwszej części. Sam finisz to jednak koncertowa gra Jacka Fajfera, który trzykrotnie pokonał bramkarza z Legnicy. W końcu wybrzmiała syrena, a drużyny udały się do szatni przy stanie 19:19.
Dobrze weszliśmy w mecz i odskoczyliśmy na kilka trafień. W drugiej części pierwszej połowy straciliśmy proste piłki i Legnica rzuciła proste bramki
Reklama
- komentuje Jakub Bujnowski z Enei Grunwaldu Poznań.
Druga połowa, podobnie jak pierwsza była zaciętą, wyrównana i stała na dobrym poziomie. Po obu stronach "barykady" nie szczędzono sobie mocnych sportowych ciosów, ale to graczom Siódemki znów udało się lepiej rozpocząć. Poznaniacy przez osiem minut nie potrafili zdobyć bramki. Dopiero dwa trafienia Wiktora Mejzy przełamały niemoc. Miał wsparcie w ataku Kacpra Siejka i Dawida Krzywickiego, ale odrobienie strat nie byłoby możliwe gdyby nie bardzo dobra gra w bramce Jakuba Wysockiego. W ostatnich sekundach Krzywicki zdobył bramkę na remis 33:33. Potrzebne były rzuty karne. Tam swojej szansy nie wykorzystali Kacper Siejek. Następnie błąd popełnił Jakub Curzytek, w efekcie zespół Enei Grunwaldu przegrał 2:4. Zdobył jednak pierwszy punkt w tym sezonie.
Po przerwie brakowało komunikacji w obronie, podjęcia lepszych decyzji i wykorzystania stuprocentowych sytuacji. Ostatni kwadrans wróciliśmy do swojej gry i udało nam się seryjnie rzucać proste bramki. Szkoda błędów w końcówce, bo byliśmy na fali i mogliśmy wygrać ten mecz. Ten jeden punkt zawdzięczamy w dużej mierze Kubie Wysockiemu, który był naszym najjaśniejszym punktem w tym meczu i trzymał nas przy życiu w meczu
- podsumował Jakub Bujnowski.
Po dwóch kolejkach drużyna Enei Grunwaldu Poznań w tabeli Ligi Centralnej plasuje się na 10. miejscu. Spotkanie 3. rundy Poznaniacy ponownie rozegrają na wyjeździe (wciąż ich hala jest w remoncie). W sobotę, 26 września, zmierzą się z Energą Gwardią Koszalin, która wciąż boryka się ze skutkami kryzysu minionych rozgrywek.
Siódemka Miedź Legnica – Enea WKS Grunwald Poznań 33:33 k. 4:2 (19:19)
Bramki
Siódemka: Skawiński 6, Kużdeba 5, Put 5, Stańko 5, Kruszelnicki 4, Oliveira 4, Król 3, Białowąs 1
Enea WKS: Curzytek 5, Mejza 5, Bujnowski 4, Fajfer 4, Krzywicki 4, Płoski 4, Siejek 3, Gawałkiewicz 2, Wagner 2
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze