Dziesięciu uczestników mistrzostw Europy, puchary i medale polskiej kadry oraz licytacje pełne niezwykłych gestów — XXI Agrobex Memoriał Arkadiusza Gołasia w Zalasewie dostarczył wielkich emocji także poza parkietem. O kulisach turnieju opowiedział Jacek Kubiak, prezes Fundacji organizującej wydarzenie. Michałowi Bondyrze zdradził też, dlaczego jako syn i wnuk olimpijczyków w hokeju na trawie wybrał siatkówkę i jak jego pasję przejęli od niego synowie.
Michał Bondyra: XXI Agrobex Memoriał Arkadiusza Gołasia w Zalasewie za nami. Sportowo wygrała Asseco Resovia Rzeszów. Znów była siatkarska uczta dla kibiców.
Jacek Kubiak, prezes Fundacji Memoriału Arkadiusza Gołasia: Bardzo dziękuję wszystkim kibicom za fantastyczną atmosferę, za świetną zabawę podczas całego memoriału. Dziękuję też drużynom, które przyjęły nasze zaproszenie i pokazały kawał przepięknej siatkówki w Zalasewie.
Dopiero co Polacy bronili w Mediolanie Mistrzostwa Europy, a tu dwóch z nich przyjechało do Zalasewa.
Tak, to prawda byli z nami Artur Szalpuk z Asseco Resovią Rzeszów oraz Szymon Jakubiszak z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Obaj pojawili się na boisku, obaj przekazali swoje koszulki z autografami na nasze akcje i obaj cierpliwie pozowali do zdjęć i rozdawali autografy. W sumie naliczyliśmy aż 10 uczestników mistrzostw Europy z różnych krajów na naszym memoriale. I to tylko zawodników, bo nie można zapomnieć o Róży Wachowskiej – kierowniku męskiej kadry oraz o Mateuszu Nykielu, analityku kadry i Resovii.
Z polską kadrą związane były też inne niespodzianki.
Tak, kibice mieli niezłą gratkę, bo dzięki prezesowi PZPS Sebastianowi Świderskiemu mieliśmy na memoriale puchary: za Mistrzostwo Europy wywalczone dwa tygodnie temu i za wygraną w tym roku Ligę Narodów oraz siedem medali wywalczonych przez biało-czerwonych w ostatnich sezonach. W tym miejscu w imieniu inicjatorki memoriału pani Ani Sumelki i swoim własnym chciałbym za to panu prezesowi ogromnie podziękować. Każdy kibic mógł sobie zobaczyć z bliska te trofea i zrobić sobie z nimi zdjęcia. Z panią Anią zawsze staramy się, by poza częścią sportową były atrakcje dla kibiców. Myślę, że ta w tym roku przebiła wszystko.
Atrakcją dla kibiców, ale tych ze szkół podstawowych były warsztaty z siatkarzami.
Te warsztaty są adresowane do dzieciaków ze szkół podstawowych powiatu poznańskiego. Dzięki nim odciągamy je od ekranów i pokazujemy, że sport to bardzo fajna droga życiowa. Warsztaty polegają na tym, że dzieci mogą poćwiczyć z siatkarzami z absolutnego topu. W tym roku serdecznie dziękuję PGE GiEK Skrze Bełchatów. Jej siatkarze mimo napiętego grafiku przed sezonem, przyjechali w piątek, żeby poświęcić swój cenny czas na trening z najmłodszymi adeptami tego sportu. Dla grupy 150 dzieciaków czasem były to pierwsze kroki stawiane w siatkówce. Możliwość odbijania piłki ze znanymi siatkarzami działa jak magnes. A to w przyszłości zaprocentuje. Być może te dziewczyny i ci chłopacy pojawią się w przyszłości w składach nie tylko wielkopolskich drużyn.
Czym jeszcze poza sportową rywalizacją i promocją siatkówki wśród najmłodszych jest memoriał Arkadiusza Gołasia, noszący imię tragicznie zmarłego olimpijczyka?
Organizacja memoriału to dla nas najpiękniejszy jaki znamy sposób na upamiętnienie Arka. Cieszymy się, że co roku pełne trybuny kibiców chcą robić to z nami. Poza tym bardzo ważnym elementem tego turnieju są aukcje charytatywne, dzięki którym pomagamy potrzebującym. W tym roku kwestowaliśmy na leczenie i rehabilitację Amelki Łosiak i Joasi Tomaszewskiej. Na samej hali zebraliśmy 80 tys. złotych, ale być może z internetową zbiórką za pomocą kodów QR, którą robiliśmy na hali dobijemy do 100 tys. zł.
Te aukcje mają czasem niesamowity przebieg.
Tak! W tym roku w trakcie meczów półfinałowych licytowaliśmy złoty medal z igrzysk w Montrealu. Wylicytowała go pani za 18 tys. zł, natomiast pan, który z nią walczył o ten medal po przegranej wziął mikrofon i zadeklarował, że przekaże 15 tys. zł na leczenie Amelki nie oczekując nic w zamian.
Piękny gest! A czy licytacjach biorą udział także siatkarze?
Oni nie tylko oddają i podpisują koszulki, piłki, czy inne gadżety siatkarskie, ale też sami licytują. Najmilej wspominam Andrzeja Wronę, który ze swoim zespołem - Projektem Warszawa wielokrotnie brali udział w licytacjach. W tym roku wszystkich przebił Grzegorz Łomacz, który wylicytował reprezentacyjną koszulkę swojego kolegi, założył ją, pojechał do hotelu, a rano wrócił na halę oddając nam koszulkę na dalszą licytację dla kibiców.
Budujące zachowanie! A jak ten trwający od ośmiu lat w Zalasewie memoriał przekłada się na wzrost zainteresowania siatkówką w Wielkopolsce?
Siatkówka jest naszym sportem narodowym. To dyscyplina, w której reprezentacja odnosi największe sukcesy. Śmieję się, że przyzwyczailiśmy się do niech tak bardzo, że brązowy medal z Mistrzostw Europy potraktowalibyśmy jak porażkę. Oczywiście doceniamy każdy medal! Te dwa złote kadry w tym roku to coś niesamowitego! Sukcesy biało-czerwonych napędzają zainteresowanie siatkówką w całym kraju. Nie inaczej jest w Wielkopolsce, gdzie długo nie mieliśmy drużyny na wysokim poziomie. Odkąd jesteśmy w Zalasewie nie było edycji, by trybuny nie były pełne.
Czy powstanie Fortu Poznań na zapleczu Tauron Ligi to dalsza część promocji siatkówki w Poznaniu czy to już jest efekt tej promocji?
Trudno mi to jednoznacznie oceniać. Trzymam kciuki za całą ekipę Fortu Poznań. Wzięła się za siatkówkę znakomita ekipa z Bartkiem Witkowskim i Jakubem Motyką na czele. To są ludzie, którzy nie boją się ciężkiej pracy, do tego świetnie znają się na robocie. Jak na razie wyniki meczów pokazują, że mieli rację. Oby ten proces był kontynuowany i dalej było tak świetnie jak dotąd.
Zajmujesz się organizacją Memoriału, organizujesz od lat Chwiałka Volley, prowadzisz konferencje i komentujesz mecze Fortu Poznań. Skąd ta fascynacja siatkówką?
Siatkówka jest moją pasją od lat. Uwielbiam ją w każdej odmianie. Halowej, plażowej, sam w wolnych chwilach lubię odbić piłkę z kilkoma chłopakami. Kiedyś trochę grałem. Zaczęło się od skrzyknięcia chłopaków jeszcze w gimnazjum na turniej międzyklasowy. Poszło nieźle więc zacząłem trenować w klubie. Najpierw była Budowlanka Poznań, a potem UKS na Ratajach. Potem z kolegami z reprezentacji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza na akademickich mistrzostwach Polski wywalczyliśmy kilka medali. Do dziś poświęcam siatkówce dużo czasu, widzę że ten sport daje mi nie tylko dużo przyjemności, ale i możliwości i znajomości.
W twoim domu sport był zawsze. Twój tata Mariusz to olimpijczyk z Moskwy, dziadek Czesław to też olimpijczyk tyle że z Rzymu. Tylko, że obaj grali w reprezentacji… hokeja na trawie.
Tata był jeszcze trenerem kadry. A jeszcze moja mama była świetną sportsmenką, medalistką w gimnastyce artystycznej. Natomiast żadne z nich nie zmuszało mnie do uprawiania swojej dyscypliny. Był taki moment, że sam chwyciłem kij i faktycznie przez jeden sezon trenowałem hokeja na hali zimą. Było fajnie, sprawiało mi to radość, ale z przyczyn organizacyjnych nasza grupa się rozpadła. Postawiłem na piłkę nożną, potem przerzuciłem się na tenisa stołowego. Zresztą moja trenerka z tamtych czasów Dagmara Ciarka dziś jest… trenerką siatkówki w iUKS Jedynce Poznań. No i potem był ten turniej międzyszkolny w gimnazjum i ta siatkówka, która została ze mną do dziś.
Masz trzech synów. Kontynuują pasję taty?
Akurat oni poszli w moje ślady, przynajmniej na razie. Grają w siatkówkę plażową w Beach Volleyball Academy, a na hali reprezentują barwy Tarnovii Volley. Grają już w pierwszych turniejach i bardzo lubią trenować, grać i kibicować, więc jest super. Natomiast podobnie jak z moimi rodzicami, tak i my z żoną nie nakładamy żadnej presji, żeby uprawiali siatkówkę.
Rozumiem, że gdy przychodzą takie turnieje, jak siatkarskie Mistrzostwa Europy, to nie ma w domu walki o to, kto co będzie oglądał?
I tak, i nie. Chłopcy uwielbiają oglądać mecze, a ja siłą rzeczy przez natłok siatkarskich wydarzeń robię to rzadziej. Chociaż oczywiście na Mistrzostwach Europy oglądałem wszystkie mecze. Finał wypadł akurat na rodzinne wesele, więc jednym okiem oglądałem mecz na telefonie, drugim patrzyłem na DJ… ale wybrnęliśmy z tego świetnie (śmiech).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze