Koszykarze Enei Basketu Poznań doznali drugiej porażki z rzędu. Po porażce we własnej hali ze Spójnią, dzisiaj przegrali w Łodzi z faworyzowanym ŁKS-em. Nie pomogła lepsza skuteczność w rzutach za trzy punkty. W całym spotkaniu Poznaniacy trafili zza łuku aż trzynaście razy. Tyle, że bilans strat to 4-15.
Mecz zdecydowanie lepiej rozpoczęli faworyzowani gospodarze. Po rzutach Mateusza Ponitki i Michała Kołodzieja prowadzili 6:0 i skutecznie zamykali Poznaniakom drogę do kosza. Tak skutecznie, że pierwsze punkty Enea zdobyła dopiero po czterech i pół minutach gry. Był to rzut za trzy Filipa Siewruka. W tym elemencie gry drużyna z Poznania była w pierwszej połowie zdecydowanie lepsza od Łodzian. Trafiła zza łuku aż osiem razy (rywale dwa) i właśnie dzięki takim rzutom Patryka Stankowskiego, Devontae Blantona i ponownie Filipa Siewruka Basket przed zejściem do szatni zmniejszył straty do pięciu punktów (41:36). A przegrywał w Łodzi już dwunastoma, m.in. za sprawą dynamicznym akcjom i rzutom Jalena Sullingera.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie, jak pierwsza, czyli od kilku skutecznych akcji koszykarzy ŁKS-u. Mateusz Ponitka dwa razy trafił z półdystansu, a dwa razy "wsadem" popisał się Maciej Bender. I ŁKS po serii 10-3 prowadził 51:39. Poznaniacy popełniali dużo strat. Na tym etapie mieli ich już 12, przy zaledwie dwóch rywali. Ale drużyna Enei znów "wróciła" do gry. Za trzy trafił Jan Nowicki, akcję 2+1 zaliczył Filip Siewruk, ale fantastycznie grał przed wszystkim Devontae Blanton. Trafiał za trzy z dziewiątego metra. Po kolejnym takim rzucie i po szybkiej kontrze Nowickiego było tylko 53:52 dla Łodzian. Chwilę później akcję "and one" miał Sebastian Rompa i na tablicy wyników był remis 57:57. Po trzeciej kwarcie ŁKS wygrywał 63:60.
Ostatnia część spotkania to znów festiwal rzutów za trzy punkty, ale ... "kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie". To koszykarze ŁKS-u seryjnie byli skuteczni w rzutach zza łuku. Poznaniakom dali się we znaki w tym elemencie byli koszykarze Enei Basketu, Marcin Tomaszewski i Iwo Maćkowiak. Po drugim z rzędu takim rzucie Maćkowiaka Łodzianie wygrywali 76:65. Ale nie był to koniec emocji, bo po akcjach Jana Nowickiego i dwóch wsadach Sebastiana Rompy, na trzy minuty przed końcem zespół Enea Basketu tracił do rywali tylko pięć punktów (79:74).
Na ławce Łodzian wściekał się trener Dragan Nikolić, podczas gdy Edmunds Valeiko był swoim podopiecznym brawo. Ostanie "słowo" należało jednak do gospodarzy. Najpierw za trzy trafił Sullinger, a następnie szybką kontrę wykończył Łabinowicz.
Koszykarze ŁKS-u z kompletem czterech zwycięstw są współliderem tabeli, a Enea basket z bilansem 2-2 zajmuje miejsce dziewiąte.
ŁKS Coolpack Łódź - Enea Basket Poznań 86:79 (18:12, 23:24, 22:24, 23:19)
Enea Basket: Devontae Blanton 23, Filip Siewruk 16, Jan Nowicki 14, Patryk Stankowski 10, Sebastian Rompa 9, Arkadiusz Adamczyk 4, Remigiusz Pawlicki 3
Najwięcej dla ŁKS-u: Jalen Sullinger 14, Artur Łabinowicz 13, Mateusz Ponitka 10, Michał Kołodziej 10
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze