To była prawdziwa uczta dla miłośników hokeja na trawie. Jeden dzień, cztery mecze w Poznaniu, 39 goli. Piąta kolejka Hokej Superligi przyniosła emocje, wygrane po karnych zagrywkach, ale lider się nie zmienił. Jest nim Warta Poznań.
W piątek kolejce Hokej Superligi wszystkie mecze odbyły się w Poznaniu. Pierwszy pomiędzy Eneą AZS-em AWF-em i HKS-em Siemianowiczanką zaczął się o nietypowej porze, bo o godz. 13.00, ale ewidentnie ta pora dnia podziałała na obydwie drużyny dobrze, bo było to ciekawe spotkanie z dużą liczbą akcji ofensywnych, goli, a nawet kartek.
Początek był znakomity w wykonaniu gospodarzy, którzy po sześciu minutach prowadzili 2:0. Najpierw do bramki mistrzów Polski trafił Emil Witczak, a następnie z krótkiego rogu Eryk Bembenek. Goście jakby mocno zaskoczeni takim obrotem sytuacji ruszyli do ataku. I nie tylko straty odrobili, ale objęli prowadzenie. Najpierw na 2:1 strzelił Mariusz Orzeł, na 2:2 wyrównał z rogu Rehman Abdul. Reprezentant Pakistanu był autorem także trzeciego gola dla Siemianowiczanki, ale zanim ten gol padł, to sędziowie pokazali aż trzy zielone kartki. Ostra walka - to mogło się kibicom podobać.
Trzecia kwarta to znów ofensywa hokeistów Enei AZS-u AWF-u Poznań i ... do czterech razy sztuka. Tyle razy do krótkiego rogu w odstępie 30 sekund stawali podopieczni Jacka Adriana, aż wreszcie Jakub Czerwiński trafił na 3:3. Kiedy Aleks Marcinkowski strzelił na 4:3 znów bliżej sukcesu byli gospodarze. Tyle, że ostatnia kwarta też przyniosła emocje. Mariusz Orzeł doprowadził do remisu (4:4). Ten wynik utrzymywał się do ostatniej minuty.
I wtedy goście zadali cios. Rehman Abdul nie pomylił się z rzutu karnego i zespół z Siemianowic miał zwycięstwo na wyciągnięcie ręki. Ale Poznaniacy tej ręki gościom "nie podali". Na 12 sekund przed końcową syreną wywalczyli krótki róg (dwunasty w tym spotkaniu) i po chwili mogli cieszyć się z kolejnego punktu, bo zremisowali z mistrzem Polski 5:5. Gola dającego punkt strzelił Jakub Czerwiński. No ale była walka o jeszcze jeden. W karnych zagrywkach.
Było to już w tym sezonie czwarty mecz Enei AZS-u AWF-u Poznań (z pięciu), który zakończył się karnymi zagrywkami. Bohaterem był bramkarz Enei Jakub Rakowicz, który zatrzymał aż trzy strzały rywali. Gospodarze dopisali więc do tabeli dwa punkty i awansowali w tabeli na 3. miejsce.
Brawo dla chłopaków za walkę do samego końca i doprowadzenie do remisu w ostatniej minucie. Dwa punkty z tak wymagającym rywalem cieszą, a kibice na pewno mieli dziś sporo emocji. Cieszę się że pomogłem drużynie w karnych zagrywkach i dołożyłem swoją cegiełkę do tej wygranej która napewno podnosi nasze morale po tak zaciętej końcówce i wyrównaniu w ostatniej akcji. Cieszy też dobra skuteczność z rogów, ponieważ w ostatnim sezonie nie była to nasza mocna strona
Reklama
- podsumował Jakub Rakowicz, bramkarz Enei.
Strata punktów przez Siemianowiczankę oznaczała, że mecz Warty Poznań z LKS-em Gąsawa będzie starciem o pozycję lidera. Hokeiści Warty do utrzymania pierwszego miejsca potrzebowali punktu, ale nikt tak oczywiście nie kalkulował, walczono o pełną pulę i Warciarze tę pulę zgarnęli. Losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w ostatnich minutach. Gospodarze długo prowadzili, mieli przewagę, którą w 53. udokumentowali drugim golem Waldemara Rataja. Na dwie minuty przed końcem trafienie Jakub Janickiego spowodowało, że do końca było nerwowo, ale zespół Michała Wachowiaka nie dał sobie odebrać wygranej i pozstaje liderem rozgrywek.
Bardzo ważne trzy punkty. Fajnie, że od początku ten mecz zaczął się nam układać. Cieszy to, że udało nam się przewagę utrzymać, bo już w tym sezonie zdarzyło nam się stracić dwubramkowe prowadzenie
- podsumował Michał Wachowiak z Warty Poznan.
Siłę charakteru i motywacji pokazali też hokeiści Grunwald Poznań. W starciu z Pomorzaninem Toruń przegrywali już 1:3, ale najpierw doprowadzili do wyrównania, a następnie doprowadzili do remisu. Obydwa gole były autorstwa Gracjana Jarzyńskiego. O podziale punktów decydowały karne zagrywki, w których lepsi okazali się Wojskowi, w czym spora zasługa bramkarza Maksymiliana Pawlaka.
Trudny mecz, bo goniliśmy wynik, no i w ostatniej kwarcie to się udało. W tym sezonie mamy problemy ze skutecznością, z krótkimi rogami. dlatego cały czas pracujemy nad tymi elementami. Dzisiaj da punkty, bardzo ważne, bo w tym sezonie tabela jest bardzo ciasna, dlatego każdy punkt się liczy
- powiedział Michał Lange z Grunwaldu
Ciekawie było także w spotkaniu AZS-u Politechniki ze Stellą Gniezno. Poznaniacy mieli aż dziewięć krótkich rogów, ale znów ze skutecznością z tych stałych fragmentów gry nie było najlepiej. Wykorzystali tylko jedną z tych okazji. Mieli jednak przewagę w ofensywie. Prowadzili 2:0 (gole Mateusza Stotko i Wiktora Małeckiego), potem tę zaliczkę stracili, bo do bramki Mateusza Popiołkowskiego trafili Hubert Grotowski i Nikodem Nieborak.
W drugiej połowie sytuacja sie powtórzyła, chociaż inny był finał. Dwubramkowa przewaga AZS-u Politechniki (4:2) stopniała tylko do jednego trafienia i mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 4:3, co dało awans w tabeli na piąte miejsce.
Wyniki 5. kolejki Hokej Superligi:
Tabela:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze